Choć najczęściej piszemy o tym, jak walczyć z wypowiedzeniami umów najmu, zdarzają się też przypadki odwrotne. Jest tak, gdy lokatorzy podpisali umowę najmu na czas określony, ale chcieliby z niej zrezygnować we wcześniejszym terminie ponoszenia dodatkowych kosztów. Powiemy tu, jak sobie poradzić z tym problemem w przypadku wynajmowania pokoju w mieszkaniu z wieloma najemcami.
Umowy najmu na czas określony, co do zasady, mogą zostać wypowiedziane przed upłynięciem terminu tylko na warunkach określonych w umowie. A te warunki są często bardzo niekorzystne dla lokatorów. W tym artykule omówimy rodzaj umowy najmu, który występuje często w najmie indywidualnych pokojów w mieszkaniach. W razie wypowiedzenia umowy najmu przez lokatora, warunkiem jest:
Znalezienie na swoje miejsce kolejnego najemcy, który zgodzi się zawrzeć umowę najmu na takich samych warunkach
Dodatkowo, nieraz obecna jest klauzula o następującej treści:
W przypadku, gdy wypowiedzenie umowy nastąpiło z przyczyn zależnych od Najemcy, Wynajmujący może obciążyć Najemcę karą umowną w wysokosci równowartości czynszu, jaki Najemca byłby zobowiązany uiszczać do końca okresu, na jaki umowa została zawarta.
Najem pokoju w mieszkaniu z wieloma obcymi osobami, ze współdzieloną łazienką, bez możliwości wcześniejszego wypowiedzenia, jest w oczywisty sposób zagrożeniem dla zdrowia lokatorów w dobie epidemii COVID-19.
Aby ograniczyć ryzyko kosztów w razie wypowiedzenia umowy najmu w trybie natychmiastowym, należy wysłać wynajmującemu wypowiedzenie umowy najmu według poniższego wzoru listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Potwierdzenie odbioru (tzw. „zwrotka”, żółta kartka otrzymywana zwrotnie z podpisem odbiorcy) należy zachować, gdyż będzie to stanowić ważny dowód sądowy w razie, gdyby wynajmujący próbował rościć sobie prawo do opłat czynszowych po wypowiedzeniu umowy najmu przez lokatora.
Istnieje też możliwość wystąpienia do sądu z żądaniem sądowego rozwiązania umowy najmu z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków (a taka z pewnością wystąpiła wraz z wybuchem epidemii COVID-19). Aby uzyskać więcej informacji, prosimy o kontakt.
Rządowa „Ustawa o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19” zawiera zapis dotyczący najemców. Omówimy tu przypadki, których dotyczy.
Na wstępie należy zaznaczyć, że w projekcie nie ma w ogóle mowy o tym, by odciążyć najemców z opłat czynszowych, których mogą nie być w stanie pokryć z powodu nagłej utraty źródeł dochodów. Rząd kompletnie nie ma nic do zaoferowania w tej kwestii. Projekt Ustawy reguluje jednak możliwość wypowiedzenia umów najmu do końca czerwca 2020 r. i stwarza możliwość przedłużenia umów najmu, które wygasałyby przed tym terminem.
Co jeśli umowa najmu miała wygasnąć w trakcie epidemii?
Paragraf projektu dotyczący tej kwestii brzmi następująco:
Art. 31s. 1. W przypadku gdy czas obowiązywania umowy najmu lokalu zawartej przed dniem wejścia w życie ustawy [o COVID-19] upływa po tym dniu, a przed dniem 30 czerwca 2020 r., umowa ta ulega przedłużeniu do dnia 30 czerwca 2020 r., na warunkach dotychczasowych. Przedłużenie umowy następuje na podstawie oświadczenia woli najemcy.
Jednak, zgodnie z ust. 3 przepisu, nie ma on zastosowania:
do najemcy, który w czasie co najmniej 6 miesięcy obowiązywania umowy najmu lokalu poprzedzających dzień wejścia w życie ustawy [o COVID-19] był w zwłoce z zapłatą czynszu lub innych niż czynsz opłat za używanie lokalu lub opłat niezależnych od wynajmującego lokal a przez niego pobieranych za co najmniej jeden okres rozliczeniowy, jeżeli łączna wartość tych zaległych należności przekroczyła kwotę czynszu należnego za jeden miesiąc […]
Jeśli więc ktoś miał choćby miesięczne zadłużenie przed wejściem w życie Ustawy, umowa najmu nie zostanie przedłużona.
Co jeśli właściciel zamierza wypowiedzieć umowę w czasie epidemii?
Ta kwestia jest regulowana przez poniższy artykuł:
Art. 31t. 1. Do dnia 30 czerwca 2020 r. nie wypowiada się najemcy umowy najmu lub wysokości czynszu.
WAŻNE: Wśród wyjątków od tej zasady nie ma możliwości wypowiadania umowy najmu z powodu zwłoki zapłaty czynszu i innych opłat za używanie lokalu za co najmniej trzy pełne okresy płatności, (czyli Art. 11 ust. 2 pkt 2. Ustawy o ochronie praw lokatorów) po wejściu w życie ustawy.
Przepisy oznaczają, że zadłużenie za miesiące kwiecień, maj i czerwiec może spowodować wypowiedzenie umowy najmu dopiero po dniu 30 czerwca 2020 r.
Co jeśli umowa najmu została wypowiedziana przed epidemią?
Ten przypadek jest regulowany przez następujący przepis:
Art. 31u. 1. W przypadku gdy wypowiedzenie umowy najmu lokalu mieszkalnego przez wynajmującego lub wypowiedzenie przez niego wysokości czynszu w takim lokalu nastąpiło przed dniem wejścia w życie ustawy [o COVID-19], a termin tego wypowiedzenia upływa po tym dniu, a przed dniem 30 czerwca 2020 r., termin wypowiedzenia ulega przedłużeniu do dnia 30 czerwca 2020 r. Przedłużenie terminu wypowiedzenia następuje na podstawie oświadczenia woli najemcy.
Od tego przepisu są jednak znaczące wyjątki, które powodują, że będzie on bezużyteczny dla lokatorów, którzy nie są w stanie opłacać czynszu z powodu nagłej utraty dochodów:
Przepisu ust. 1 nie stosuje się w przypadku wypowiedzenia umowy najmu najemcy lokalu mieszkalnego na podstawie art. 11 ust. 2 ustawy z dnia z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów.
Art. 11 ust. 2 Ustawy o ochronie praw lokatorów określa m.in. warunki wypowiedzenia umowy najmu z tytułu zadłużenia za co najmniej trzy pełne okresy płatności.
Tak więc lokatorzy, którzy popadli w zadłużenie już przed epidemią i została im wypowiedziana umowa najmu, a ich sytuacja nadal jest bardzo trudna z powodu utraty dochodów i braku możliwości spłaty zadłużenia, będą całkowicie pozbawieni ochrony.
Jak widać, przepisy proponowane przez rząd w niedostatecznym stopniu chronią lokatorów, którzy nagle utracili źródło dochodów. Właściciele lokali oraz Gminy będą mogły uruchamiać procedury eksmisyjne już teraz, albo najpóźniej w dniu 1 lipca 2020 r. Czy w tym czasie będą przeprowadzane egzekucje komornicze? To już będzie zależało od decyzji Sądów Rejonowych, które mogą podjąć decyzję o wstrzymaniu czynności terenowych przez komorników.
Projekt Ustawy przeszedł drugie czytanie w Sejmie w dniu 27 marca 2020 r. i ma w najbliższym czasie trafić pod obrady Senatu.
Do: Prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski Rada m.st. Warszawy Biuro Polityki Lokalowej
Wszyscy jesteśmy świadomi faktu, jak wiele osób w Polsce nadal pracuje na tzw. umowach śmieciowych. Ich sytuacja jest obecnie bardzo ciężka. Wśród nich są osoby o niskich i bardzo niskich dochodach, które zostały w obecnych okolicznościach zmuszone do powstrzymania się od pracy, bez żadnej rekompensaty, na okres dwóch tygodni, który może się przedłużyć.
Ponieważ wiele z tych osób nie
posiada żadnych oszczędności, bo i tak ledwo wiązały koniec z
końcem, nawet 2-tygodniowy okres bez wynagrodzenia może spowodować,
że w kwietniu nie będą miały możliwości dokonać opłat za
czynsz. Komitet Obrony Praw Lokatorów obawia się, że najemcy w
mieszkaniowym zasobie miasta stołecznego Warszawy popadną w
zadłużenie, którego nie będą w stanie spłacić, przez co
wzrośnie zagrożenie wypowiedzeniami umów najmu i w konsekwencji
eksmisjami.
W związku z powyższym, apelujemy o wprowadzenie okresu wakacji czynszowych dla lokatorów, którzy utracili istotną część swojego miesięcznego dochodu z powodu zamknięcia miejsca pracy związanego z epidemią koronawirusa. Apelujemy do władz m. st. Warszawy o podjęcie odpowiednich kroków, aby pomóc tym najemcom, którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji.
Warunki wakacji czynszowych mogłyby
być następujące:
Anulowanie opłat czynszowych (lub odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu, jeśli Gmina pobiera takie opłaty) za kwiecień 2020 r. na podstawie wniosku o zwolnienie z opłat.
Prawo do starania się o zwolnienie z opłat za kwiecień 2020 r. przysługiwałoby: a. lokatorom pracującym na umowie zlecenie lub umowie o dzieło b. lokatorom, którzy nie mogą świadczyć pracy z powodu zamknięcia miejsca pracy z powodu decyzji pracodawcy podyktowanej epidemią koronawirusa c. lokatorom, którzy prowadzą działalność gospodarczą, spełniającym kryteria dochodowe, których dochody w marcu b.r. zmniejszyły się o co najmniej 25%
Z powodu prawdopodobnego zamknięcia Wydziałów Obsługi Mieszkańców termin składania wniosków zostałby przedłużony do końca kwietnia 2020 r.
Mamy nadzieję, że władze Warszawy będą w stanie stanąć na wysokości zadania i wspomóc mieszkańców znajdujących się obecnie w naprawdę ciężkiej sytuacji materialnej i życiowej.
W dniu 7 lutego b.r. w „Gazecie Wyborczej” pojawił się artykuł p.t. „Rzecznik dyscyplinarny sędziów ma mieszkanie komunalne i 130-metrowy dom koło Warszawy”. Choć artykuł może wydawać się uzasadnioną krytyką ekscesów władzy, wpisuje się w niepokojący nurt zmierzający do zaostrzania przepisów najmu, który już wielokrotnie uderzał w lokatorów.
Chodzi o zarabiającego nawet ok. 16 tys. zł brutto miesięcznie rzecznika dyscyplinarnego sędziów, który zajmuje w Warszawie 70-metrowe mieszkanie. Ma też na własność 130-metrowy dom pod Warszawą. Najem mieszkania rzecznik otrzymał po zmarłych rodzicach na podstawie art. 691 Kodeksu Cywilnego. Weryfikacja posiadania nieruchomości ma zasadniczo miejsce tylko przy badaniu wniosku o najem lokalu. Ponieważ rzecznik nie otrzymał lokalu w drodze wniosku, posiadanie przez niego innego lokalu nie było w ogóle brane pod uwagę.
Z pozoru oburzenie autora artykułu jest w zupełności słuszne. Oto kolejny arogancki przedstawiciel władzy, który sądzi że wszystko mu wolno i że nie obowiązują go przepisy, które jednocześnie tylu potrzebującym stoją na drodze do otrzymania mieszkania. Człowiek majętny i dobrze ustosunkowany zabiera miejsce lokatorom, którzy czekają latami w kolejce po lokal. Odrażające, prawda?
W tym momencie przypomina się dyskusja z Komisji Sejmowej, która miała miejsce na początku 2018 r. Dyskutowaliśmy wtedy o nowelizacji Ustawy o Ochronie Praw Lokatorów i niesprawiedliwych podwyżkach czynszów, które dotkną lokatorów komunalnych w przyszłości. Przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury, Sekretarz Stanu Kazimierz Smoliński stwierdził, że w mieszkaniach komunalnych mieszkają osoby zarabiające 10 tys. i że „nie ma społecznego przyzwolenia na to”. Pan Smoliński nie chciał wtedy odpowiedzieć na pytanie, skąd posiada takie informacje. Dziś wiemy, że mówił o swoim partyjnym koledze. Rzeczywiście, nie ma na to społecznego przyzwolenia. Ale poniekąd słuszne oburzenie na pasożytnictwo w wykonaniu partyjnego kolegi posłużyło jako argument, żeby podwyżki czynszów zafundować wszystkim, którzy nawet odrobinę przekraczają kryterium dochodowe, czyli wszystkim tym, którzy zarabiają odrobinę więcej, niż pensja minimalna. Rzeczywiście bogacze!
Gdy kolejny raz pojawia się podobna opowieść o „bogatych zajmujących mieszkania komunalne”, możemy być pewni, że chodzi o przygotowywanie gruntu pod kolejne zaostrzenie przepisów. Zakres praw najemców wynikający z artykułu 691 Kodeksu Cywilnego był już ograniczany w nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów z 2001 r. i rządy PO-PiSu wielokrotnie próbowały całkiem wyeliminować tzw. dziedziczenie najmu mieszkań komunalnych. Wielokrotnie się z tego wycofywano pod wpływem protestów lokatorskich i stanowisk prezentowanych m.in. przez Komitet Obrony Praw Lokatorów na Komisjach Sejmowych i podczas protestów ulicznych. Nie mamy jednak złudzeń: temat będzie powracać.
Jeśli już mówimy o zmianach przepisów, czemu nie pomyśleć o wprowadzeniu wymogu deklarowania umów najmu komunalnego przez wszystkich czynnych polityków i osoby pełniące ważne funkcje publiczne w ramach deklaracji majątkowych? Może to pomoże uniknąć takich „nieporozumień”?
Lokatorzy są poszkodowani sztucznie zaniżonymi kryteriami, które mają wyłącznie na celu ograniczenie inwestycji w mieszkalnictwo i uzyskanie dzięki temu oszczędności budżetowych. Kryteria nie są ustawiane według potrzeb lokatorów, ale według wygody urzędników Ratusza. Chodzi o to, by kolejka oczekujących była na tyle mała, żeby nie trzeba było inwestować zbyt wiele w budownictwo mieszkaniowe. A ci którzy wypadli z kolejki, bo zarabiali o 100 zł za dużo lub mieszkali w przeludnionym mieszkaniu, ale mieli pół metra powyżej normy? Oni nie figurują w statystykach, więc ich los jest urzędnikom i politykom obojętny.
Jeśli więc mówimy o weryfikacji kryteriów, a kryteria pozostawimy na poziomie, który zostawia za burtą wielu potrzebujących, weryfikacja stanie się tylko jeszcze jednym mechanizmem pozbywania się najemców i wygaszania zasobu komunalnego. Do tego właśnie posłuży upublicznianie historii ohydnego skądinąd zachowania rzecznika dyscyplinarnego sędziów.
Wraz z rozpoczęciem nowego roku, patrzymy na wydarzenia roku minionego z perspektywy naszych walk lokatorskich, zdarzeń pozytywnych i negatywnych, tego co udało się nam osiągnąć i tego co pozostaje jeszcze do wywalczenia.
Ten rok był też jubileuszowym, 10 rokiem działalności Komitetu Obrony Praw Lokatorów, co było okazją do zorganizowania rocznicowej konferencji, w czasie której zaprezentowaliśmy historię naszych działań, w skład której wchodzą zarówno praktyczne porady dla lokatorów, walka o lepsze przepisy, demonstracje, interwencje medialne i blokady eksmisji. Czas jednak podsumować to, co wydarzyło się w minionym roku.
Zmiany w ustawodawstwie
W minionym roku doszło do dwóch zmian w prawie, które przez wiele lat będą mieć daleko idące konsekwencje dla lokatorów mieszkań komunalnych i socjalnych w Warszawie. Chodzi o nowelizację Ustawy o ochronie praw lokatorów (które weszła w życie w kwietniu 2019 r.) oraz nową Uchwałę w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta stołecznego Warszawy, która została przegłosowana w dniu 5 grudnia 2019 r.
Nowelizacja Ustawy o ochronie praw lokatorów miała pierwotnie wprowadzić lokatorskie „umowy śmieciowe” – krótkookresowe umowy nie dające żadnego poczucia pewności i stałego miejsca zamieszkania. Rząd ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu, skrytykowanego przez nas w trakcie konsultacji społecznych i podczas posiedzeń komisji sejmowych. Umowy najmu lokali komunalnych pozostały umowami na czas nieokreślony. Wprowadzono jednak okresową weryfikację dochodów, która w praktyce sprowadza się do konfiskaty części dochodów przekraczających kryterium dochodowe. Te zmiany odczują lokatorzy, którzy podpisali umowy po 21 kwietnia 2019 r. i którzy zostaną zweryfikowani po 2,5 roku po podpisaniu umowy. Czyli najwcześniej w październiku 2021 r.
Wprowadzenie tych szkodliwych zapisów przez rząd mogło zostać złagodzone przez przepisy miejscowe, uchwalane przez Radę Warszawy według projektów tworzonych przez Biuro Polityki Lokalowej Ratusza. Stało się tak tylko częściowo. Z wyliczeń przeprowadzonych przez Komitet Obrony Praw Lokatorów wynikało, że najbardziej dotknięte przez zmiany dotyczące weryfikacji czynszów będą gospodarstwa jedno i dwu-osobowe. Biuro Polityki Lokalowej potwierdziło nasze spostrzeżenia i te kategorie gospodarstw skorzystały z podwyżki kryterium dochodowego w nowej Uchwale o najmie lokali. Jednak odbyło się to kosztem gospodarstw 4 i 5-osobowych, dla których kryteria dochodowe zostały obniżone. Takie rozwiązanie nie uzyskało naszego poparcia i staraliśmy się zapobiec uchwaleniu projektu w takiej wersji. To niestety się nie udało, ze względu na dość dogmatyczne podejście przedstawicieli Biura Polityki Lokalowej. Obawiali się oni zbytniego wzrostu liczby uprawnionych do lokali od Gminy, choć sami urzędnicy przyznają, że nie mają pojęcia o ile zwiększyłaby się wtedy kolejka oczekujących. Takie dane, w wyniku próśb organizacji lokatorskich, mają być zbierane w ciągu najbliższego roku. Lepiej późno, niż wcale.
Obecną uchwałę o najmie uważamy ogólnie za bardzo niekorzystną i wykluczającą dla wielu potrzebujących. Udało się w niej jednak zawrzeć kilka rozwiązań, o które wprost zabiegaliśmy. Udało się m.in. uzyskać dla osób bezdomnych, które nie są objęte programem wychodzenia z bezdomności, możliwość składania wniosków o lokal. Było to bardzo ważne dla osób, które faktycznie pozostawały bezdomne, ale z różnych przyczyn nie chciały lub nie mogły znajdować się w ośrodku dla bezdomnych. Nie miało sensu zabieranie miejsc w ośrodku przez osoby, które mieszkały „kątem” u znajomych, lub radziły sobie w inny sposób.
Udało się również umożliwić staranie się o najem lokalu osobom, które nie otrzymały wypowiedzenia umowy najmu od prywatnego właściciela, a wysokość płaconego przez nich czynszu jest niższa, niż 3% tzw. „stawki odtworzeniowej”. Ten problem dotyczył np. osób w podeszłym wieku, które pozostały po śmierci osób najbliższych w dużym lokalu w reprywatyzowanym domu. Choć czynsz na m2 mógł być tam stosunkowo niski, często przekraczał wysokość emerytury. Takie osoby nie miały dotąd innego wyjścia, niż celowo się zadłużać, by otrzymać pomoc od Gminy. Było to niebezpieczne i absurdalne. Cieszy nas, że ich sytuacja została uwzględniona.
W odpowiedzi na opinie organizacji lokatorskich podniesiono także wysokość kryterium dochodowego dla lokali socjalnych. Ponadto, kryterium dochodowe zostało podniesione dla osób, które spłacają zadłużenie i starają się o ponowne zawarcie umowy najmu. Zwracaliśmy uwagę, że było to konieczne ze względu na fakt, że osoby, które chcą spłacić zadłużenie muszą podjąć dodatkową pracę, co może spowodować przekroczenie kryterium dochodowego. Gdyby tak się stało, mogliby znaleźć się w pułapce bez wyjścia – bez możliwości spłacenia długu i bez możliwości uzyskania umowy najmu. Na szczęście to ryzyko zostało ograniczone.
Innym pozytywnym aspektem uchwały jest wprowadzenie konieczności zapewnienia lokalu zamiennego w razie reprywatyzacji nieruchomości. Jest to o tyle pocieszające, co niepokojące. Wskazuje to bowiem na intencję wznowienia reprywatyzacji zasobu komunalnego. Jednak nie będzie się to już odbywać z tzw. „wkładką mięsną”. Miasto będzie musiało zapewnić lokale zamienne przed przekazaniem danej nieruchomości osobom mniej lub bardziej uprawnionym do bycia „spadkobiercami”.
Poważną wadą uchwały jest zbyt niskie kryterium metrażowe, które pozbawia pomocy osoby które zmuszone są gnieździć się w zbyt małych lokalach, ale mimo to przekraczają drastycznie niskie normy metrażowe. Takie przypadki będziemy starali się nagłośnić, dążąc do likwidacji lub przynajmniej podniesienia kryterium metrażowego.
Nasze działania związane ze zmianami w prawie polegały nie tylko na konsultacji przepisów i formułowaniu własnych propozycji (niektóre z nich zostały uwzględnione), ale też na organizowaniu protestów lokatorskich, m.in. pod Sejmem i na Radzie Warszawy.
W maju b.r. Rada Warszawy uchwaliła uchwałę oddłużeniową, która uwzględniała sugestie Komitetu Obrony Praw Lokatorów i która dość dobrze sprawdza się w praktyce. W tym przypadku, nasza krytyka została wzięta pod uwagę.
Blokady eksmisji
Blokady eksmisji nadal pozostają koniecznym elementem naszej działalności. To sposób, w który lokatorzy mogą okazać praktyczną pomoc sobie nawzajem i realnie odmienić sytuację osób potrzebujących. Czasem blokady eksmisji przynoszą bardzo pozytywne skutki, dając czas na rozwiązanie problemu mieszkaniowego i odzyskanie tytułu prawnego. To udało nam się osiągnąć na Stokłosach, dzięki czemu rodzina z niespełna rocznym dzieckiem mogła zachować swoje mieszkanie. Blokada eksmisji na ul. Stalowej również doprowadziła do pozostania chorego na padaczkę lokatora i jego zwierząt w dotychczasowym lokalu. Dzielnica Praga-Północ jednak stara się wciąż go wyrzucić do lokalu tymczasowego, zamiast próbować znaleźć drogę do ponownego nawiązania umowy najmu. To tylko dwa z wielu przypadków z mijającego roku. Do wielu eksmisji nie doszło dzięki interwencjom formalno-prawnym jeszcze na wcześniejszym etapie. Zawsze warto się do nas zgłaszać wcześniej, a nie w ostatniej chwili! Warto pamiętać, że sezon na eksmisje nasila się zwłaszcza przed 1 listopada, gdy komornicy starają się zdążyć przed okresem ochronnym.
Reprywatyzacja
W kwestii reprywatyzacji nie ma pozytywnych sygnałów. Żadna z nieruchomości „zwróconych” przez Komisję weryfikacyjną nie została faktycznie przejęta przez Miasto. Dzielnice ograniczyły się do pobierania czynszów od lokatorów tych budynków, ale nie przejęły faktycznie administracji, która pozostała w rękach beneficjentów reprywatyzacji.
Zdecydowanie najbardziej niepokojącą kwestią jest anulowanie większości decyzji Komisji Weryfikacyjnej przez Sądy Administracyjne. Przyjęta wykładnia oznacza zaakceptowanie założeń reprywatyzacji sądowej (zwanej też bardziej adekwatnie dziką reprywatyzacją) i faktyczne pozbawienie Komisji możliwości działania. Sądy nie uznały wątpliwości Komisji dotyczących braku zbadania przesłanki posiadania nieruchomości przez osoby, które składały wnioski dekretowe. Ta przyczyna była podawana przez Komisję jako podstawa większości decyzji nakazujących przywrócenie nieruchomości do m.st. Warszawy lub ponowne rozpatrzenie wniosku zwrotowego. Oznacza to nie tylko pozbawienie skuteczności wszystkich niemal decyzji Komisji, ale też pozbawienie lokatorów należnych im odszkodowań. W tej ostatniej kwestii, nadal nie został rozstrzygnięty impas pomiędzy Ratuszem a Komisją. Każda ze stron ma swoje własne projekty odszkodowań dla lokatorów i każda z nich powołuje się na blokowanie ich wypłaty przez przeciwne stronnictwo polityczne. W efekcie lokatorzy mogą nigdy nie doczekać się odszkodowań i wielu z nich faktycznie już odeszło w czasie trwania tej niesmacznej przepychanki. Demonstrowaliśmy w tej sprawie pod Ratuszem wraz z lokatorami, którzy wyrazili swoją gorycz i rozczarowanie.
Najpoważniejszym problemem jest nadal brak ustawy reprywatyzacyjnej, która mogłaby stanowić gwarancję braku zwrotów kamienic zamieszkałych przez lokatorów. To największe rozczarowanie mijającego roku i niewątpliwe złamanie złożonych obietnic przez partię rządzącą. W kwietniu b.r. organizowaliśmy pod Sejmem demonstrację mającą na celu przypomnienie o konieczności wprowadzenia tej ustawy.
Dzikie eksmisje i nękanie lokatorów
Beneficjenci reprywatyzacji nadal nękają lokatorów kamienic, którymi zajmowała się Komisja Weryfikacyjna. Dotyczy to zwłaszcza kamienicy przy ul. Lutosławskiego, gdzie podjęliśmy szereg interwencji medialnych, nagłaśniając nadużycia i naruszenia praw lokatorów.
Kolejnym polem bitwy pozostają dzikie eksmisje, czyli eksmisje lokatorów bez uczestnictwa komornika, bez wyroku, przy użyciu wyspecjalizowanych „agencji ochrony”, które w rzeczywistości działają na zasadach kryminalnych. Niestety te „biura bezpieczeństwa” korzystają z ochrony policji, prokuratury i takich programów TVP jak „Alarm”, które z lubością filmują ich nielegalne działania polegające na naruszaniu praw lokatorów. Ten problem będzie z pewnością narastał. Chociaż istnieją na papierze przepisy chroniące lokatorów przed nękaniem, w praktyce są one stosowane niezwykle rzadko, a policja wykazuje się nadal całkowitą ignorancją tych przepisów. Z tego powodu organizowaliśmy protest pod Komendą Stołeczną Policji i podjęliśmy szereg interwencji, które skutkowały podjęciem postępowania dyscyplinarnego wobec policjantów biernie przyglądających się dzikiej eksmisji.
Istnieją jednak przypadki, gdy dzięki interwencji Komitetu Obrony Praw Lokatorów udało się przywrócić lokatorom posiadanie po nielegalnej eksmisji lub próbie eksmisji. Udało się nam to osiągnąć w przypadku lokatorów z ul. Daniłowiczowskiej w Warszawie. Próbę dzikiej eksmisji udaremniliśmy również na ul. Łochowskiej. Z pewnością w nadchodzącym roku ochrona lokatorów przed tego typu bezprawiem będzie jednym ważnych obszarów działania naszej organizacji.
Walka o godne warunki zamieszkania
W mijającym roku walczyliśmy też o godne warunki zamieszkania dla lokatorów zasobów miejskich i prywatnych. Na ul. Środkowej na Pradze-Północ, firma wynajęta przez Zakład Gospodarowania Nieruchomościami zdjęła dach nad budynkiem i pozwalała na zalewanie lokali. Wraz z mieszkańcami protestowaliśmy blokując ulicę Środkową. Dach został zrekonstruowany, jednak sposób przeprowadzenia tego remontu należy uznać za skandaliczny. Wcześniej nagłaśnialiśmy problem z pękającą ścianą w tym budynku. W efekcie mieszkańcy zagrożonego pionu otrzymali lokale zamienne. Wspieraliśmy też mieszkańców rewitalizowanych kamienic przy ul. Siedleckiej i Łochowskiej, którzy zostali przedmiotowo potraktowani w trakcie trwania całego remontu. Część problemów udało się rozwiązać m.in. przez uzyskanie lokali zamiennych.
Mieszkańców ul. Techników w dzielnicy Włochy spotkał podobny los, gdy prywatny właściciel zdjął im dach pod pozorem remontu. Staramy się wspierać lokatorów prowadzących tą nierówną walkę.
Walczyliśmy też wraz z mieszkańcami uszkodzonego bloku przy ul. Piaskowej w dzielnicy Wola o uzyskanie godnych lokali zamiennych, co w dużym stopniu się udało, dzięki konstruktywnej postawie Burmistrza dzielnicy.
Rodziny z Żółkiewskiego i z Mińskiej, których sprawa była przez nas wielokrotnie nagłaśniana, otrzymały po wieloletnim oczekiwaniu suche i ogrzewane lokale w których ich dzieci będą mogły się normalnie rozwijać bez nieustannych chorób spowodowanych przez wilgoć i niedogrzanie.
Wsparcie dla organizacji z innych miast
W dniu 13 września uczestniczyliśmy w demonstracji zaprzyjaźnionej organizacji z Wrocławia, Akcji Lokatorskiej, która odbyła się w Warszawie pod Ministerstwem Inwestycji i Rozwoju. Domagaliśmy się sprawiedliwości dla mieszkańców mieszkań zakładowych, którzy zostali często bezprawnie przekazani prywatnym właścicielom i walczą o zwrot mieszkań do zasobu komunalnego.
Jak widać, zakres problemów, które nadal pozostają do rozwiązania jest ogromny. Nadal brakuje woli politycznej, by rozwijać budownictwo komunalne i socjalne i lokatorzy nadal są traktowani po macoszemu, a urzędnicy nadal przejawiają niewiarygodną obojętność na ich nieraz tragiczny los. W tym nowym roku życzymy lokatorom wytrwałości i odwagi w działaniu, bo z pewnością będą tego potrzebować.
W dniu 18 grudnia b.r. w telewizji TVP został wyemitowany program ALARM. Na stronie Facebooka programu jest on reklamowany wpisem: „Kogo chronią aktywiści? Nielegalnych lokatorów”. Program, w skrajnie nierzetelny i stronniczy sposób, pokazał rodzinny spór o własność mieszkania.
Pomimo, że nadal trwa apelacja w tej sprawie, jedna ze stron, pan S., postanowił skorzystać ze środków siłowych. W dniu 3 września, grupa osiłków z agencji “ochrony” specjalizującej się w dzikich eksmisjach wtargnęła do mieszkania wyważając drzwi. Pisaliśmy o tym tutaj.
Podczas nielegalnego wtargnięcia, mieszkanie zostało zdewastowane. W sposób, który przypomina znane działania czyścicieli, napastnicy rozsypali w mieszkaniu owady i nieczystości, tak by następnie oskarżyć o brak higieny lokatorów. Zdjęcia z wtargnięcia, naruszające godność lokatorów, bez żadnej refleksji zostały pokazane w programie ALARM. Dziwi to tym bardziej, że TVP chlubi się tym, że broni lokatorów przed bezprawnymi eksmisjami. Nie tym razem.
Ze wsparciem Komitetu Obrony Praw Lokatorów, udało się wprowadzić ponownie lokatorów w posiadanie lokalu. Sąd nakazał usunięcie z lokalu pana S. i pracowników Biura Bezpieczeństwa Personalnego. Ponowne wprowadzenie pani Elżbiety i jej rodziny w posiadanie lokalu zostało dokonane przez komornika.
Przedstawiamy materiał z ul. Daniłowiczowskiej, aby ukrócić spekulacje na temat stanu tego mieszkania. Oddajemy głos pani Elżbiecie, która opowiada o swojej sytuacji i o tym co przeszła.
W środowym numerze „Gazety Wyborczej” został opublikowany artykuł Wojciecha Czuchnowskiego pod tytułem „Skróty myślowe Śpiewaka”. W artykule zostały przytoczone fragmenty utajnionych protokołów rozpraw w procesie mecenas Bogumiły Górnikowskiej przeciw Janowi Śpiewakowi.
Jan Śpiewak został pozwany za tweeta o następującej treści: „Boom. Córka ministra Ćwiąkalskiego przejęła w 2010 r. metodą na 118-letniego kuratora kamienicę na Ochocie.” Chodzi o kamienicę na ul. Joteyki 13. Jan Śpiewak przegrał proces w apelacji. Wyrok uważamy za skandaliczny.
Artykuł „Gazety Wyborczej” traktuje Jana jak sztubaka, który się rozpędził, nie chciał przeprosić i skrzywdził niewinną osobę. Wydaje się to nam śmieszne. Proces reprywatyzacji sądowej (zwanej też przez aktywistów miejskich „dziką reprywatyzacją”) był rozpisany na role, przygotowany z wielką starannością tak, aby każdy z uczestników tego projektu mógł twierdzić, że „działał w dobrej wierze”. Zresztą dziennikarki „Gazety Wyborczej”, Iwona Szpala i Małgorzata Zubik, w swoich licznych publikacjach rozłożyły na czynniki pierwsze wszystkie etapy reprywatyzacji sądowej, w jej najbardziej mrocznych aspektach. Dziwne, że dziś każe się nam o tym zapomnieć, nagle mamy wymazać z pamięci obraz przedwcześnie zmarłych lokatorów, przytłoczonych podwyżkami czynszów, do których nigdy nie powinno dojść i pozbawionych mieszkań w sposób zupełnie nieuprawniony.
Wojciech Czuchnowski stwierdza w artykule, że „sprawa kamienicy jest od dawna zamknięta”. Rzeczywiście jest zamknięta w tym sensie, że zwrot w prywatne ręce sądy administracyjne uznały za nieważny. A więc lokatorzy nigdy nie powinni byli otrzymać wyższych czynszów, do czego – jak wynika z dokumentów przedstawionych przez Jana Śpiewaka – miała przyczynić się kurator Górnikowska. Czy ktoś oddał lokatorom niesłusznie płacone kwoty? To pytanie retoryczne.
Dziś, gdy sądy odwracają wszystkie decyzje Komisji Weryfikacyjnej, niewiele brakuje by proces sądowej reprywatyzacji (wstrzymany na trzy lata przez wybuch afery ogłoszonej na łamach tej samej „Gazety Wyborczej” – choć aktywiści mówili o niej bez mała 10 lat wcześniej) rozpoczął się na nowo. Z pewnością do tego służą pozwy przeciw aktywistom i wybielanie reprywatyzacji w środkach masowego przekazu. Niebawem obudzimy się w rzeczywistości, w której tysiące kamienic w Warszawie należy do „prawowitych właścicieli”, którzy do swoich majątków doszli uczciwą pracą. Być może pamięć o największej aferze III RP jednak nie zostanie wymazana.
Być bezdomnym w Warszawie, to nie jest łatwa sprawa. Czasem trzeba mieć talenty detektywistyczne i niezwykłą cierpliwość. Przekonał się o tym pan Robert, który od 2017 r. próbuje uzyskać lokal socjalny od miasta stołecznego Warszawy.
Jego problemy związane są z tendencją zarządów Dzielnic do takiej interpretacji przepisów, która pozwoli pozbyć się nachalnych petentów i odmówić pomocy bezdomnym. Bo choć Miasto ma konstytucyjny obowiązek zapewniać mieszkania bezdomnym, uporczywie się od tego uchyla. Chodzi o pieniądze, których urzędnicy zwyczajnie nie chcą wydawać na najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących.
Gdy pan Robert, będąc bezdomnym i przebywając w ośrodku, złożył wniosek do Urzędu Dzielnicy Wola, otrzymał taką odpowiedź w styczniu 2017 r.:
„Zarząd Dzielnicy Wola stwierdził, że nie jest właściwy miejscowo do rozstrzygnięcia wniosku. [Wnioski] powinny być składane w urzędzie dzielnicy właściwym dla miejsca zamieszkania wnioskodawcy, w przypadku osób bezdomnych w urzędzie dzielnicy, w której wnioskodawca posiadał ostatnie miejsce faktycznego zamieszkania. […] Jak wynika z dokumentów zgromadzonych w Pana sprawie, miejscem Pana ostatniego faktycznego zamieszkania przed pobytem w Schronisku był lokal przy ul. Wileńskiej 43, zatem o pomoc mieszkaniową powinien Pan się ubiegać na terenie dzielnicy Praga Północ.”
Bezdomny pan Robert posłuchaj się tej sugestii i złożył wniosek o lokal w Dzielnicy Praga Północ. Jak sądzicie, drodzy czytelnicy, jaką odpowiedź otrzymał?
W piśmie z dnia 4 maja 2017 r., Urząd Dzielnicy Praga-Północ napisał:
„Na podstawie zebranych dokumentów ustalono, że do 2004 r. posiadał Pan zameldowanie na pobyt stały pod adresem ul. Chmielna 102 (Dzielnica Warszawa Wola). […] Biorąc pod uwagę fakt, iż ostatnim udokumentowanym miejscem Pana zamieszkania była Dzielnica Warszawa Wola, Zarząd Dzielnicy Praga-Północ stwierdził brak właściwości miejscowej do rozpoznania wniosku.”
Nie zrażając się odmową Dzielnicy Praga-Północ, pan Robert po raz drugi złożył wniosek w Dzielnicy Wola. Jak sądzicie, jaką otrzymał odpowiedź? W piśmie z dnia 20 lutego 2019 r., Urząd Dzielnicy Wola napisał:
„Jak wynika z przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego, ostatnim miejscem Pana faktycznego zamieszkania nie była dzielnica Wola. Zamieszkiwał Pan w lokalu przy ul. Wileńskiej 43 położonym na terenie dzielnicy Praga Północ. Zarząd Dzielnicy Wola stwierdził brak właściwości miejscowej do rozstrzygnięcia Pana wniosku o zawarcie umowy najmu lokalu socjalnego. Brak jest możliwości rozwiązania Pana problemu mieszkaniowego i udzielenia oczekiwanej pomocy.”
Tu w zasadzie kończą się dyplomatyczne słowa. Faktyczny stan prawny określa Ustawa o pomocy społecznej, która w art. 101 ust. 2 stanowi, że w przypadku osoby bezdomnej właściwą miejscowo jest gmina ostatniego miejsca zameldowania tej osoby na pobyt stały.
Ponieważ Dzielnica nie jest równoznaczna z Gminą, prawnicy mogą rozprawniczać te zasady tak, aby nie udzielić pomocy potrzebującym, a to przecież urzędnicy lubią najbardziej.
W dniu 5 grudnia, na sesji Rady Warszawy została uchwalona, bez żadnej krytycznej refleksji ze strony radnych i wbrew opinii organizacji lokatorskich, nowa uchwała o zasadach najmu lokali z zasobu m. st. Warszawy.
Niestety, mimo ogromnego doświadczenia
i wiedzy na temat problemów powodowanych przez dotychczasową
uchwałę, nie skorzystano z szansy, by zlikwidować najpoważniejsze
z wad polityki mieszkaniowej miasta. Na domiar złego, doprowadzono
nawet do pogorszenia sytuacji niektórych kategorii lokatorów w
porównaniu z innymi. W efekcie, nowy zasady zakonserwują
przynajmniej jedną poważną patologiczną sytuację. Ponadto,
wprowadzą nowe niejasności i doprowadzą do nowych absurdów.
Poniżej nasze uwagi na temat tylko jednego z aspektów nowej
uchwały. O kolejnych aspektach będziemy pisać w następnych
artykułach.
Ratusz niestety pozostał głuchy na
nasze uwagi.
Przepisy pomogą lepiej usytuowanym
lokatorom
Przez ostatnie kilka lat, Biuro
Polityki Lokalowej ciągle nam powtarza, że podwyższenie kryteriów
dochodowych nie jest możliwe, bo pomoc mieszkaniowa musi być
kierowana do „najbardziej potrzebujących”. Niestety, napisana
przez BPL uchwała prowadzi do takiej sytuacji, że pomoc może
trafić do lokatorów w lepszej sytuacji materialnej.
Gdyby zapytać szarego obywatela, kto
jest bardziej potrzebujący – samotna matka zarabiająca najniższe
krajowe wynagrodzenie, czy singiel z dochodem 3000 zł?
Choć mogą być różne okoliczności
życiowe (do czego wrócimy za chwilę), większość pytanych
powiedziałaby, że skoro już musimy wybierać, bardziej należy
pomóc samotnej matce z dzieckiem zarabiającej poniżej 2000 zł na
rękę.
Ale Biuro Polityki Lokalowej, choć
mówi non-stop o „najbardziej potrzebujących”, aby torpedować
argumenty lokatorów, nie chciało zmienić koncepcji kryterium
metrażowego. A więc, jeśli matka z dzieckiem z naszego przykładu
mieszka w mieszkaniu o powierzchni 14 m2, urząd odmówi jej pomocy w
oparciu o przepisy przegłosowanej właśnie uchwały.
Absurd? Oczywiście! Z takim absurdem
mamy do czynienia od lat. Dobrym przykładem jest pani Weronika z
Białołęki, która ma pensję tak niskiej wysokości, ale musiała
gdzieś zamieszkać i wydaje prawie całe swoje dochody na najem
komercyjny. Co oznacza, że żyje w nędzy i pożycza pieniądze co
miesiąc, aby przetrwać. Dostała odmowę przyznania lokalu, bo
obecnie mogłaby się kwalifikować do najmu tylko gdyby mieszkała w
mieszkaniu o powierzchni poniżej 12 m2. Rada Warszawy bardzo
„hojnie” podwyższyła to kryterium do 13 m2, ale to dla pani
Weroniki wciąż za mało.
Pewnie, dostałaby mieszkanie gdyby nie
wynajmowała mieszkania, lecz poszła do domu samotnej matki lub do
ośrodka dla bezdomnych (ale to by oznaczało oddanie dziecka w
opiekę zastępczą, bo rodziny nie mogą mieszkać w ośrodku dla
bezdomnych). Brak dachu nad głową mógłby doprowadzić do
odebrania praw opieki nad dzieckiem. Pani Weronika tak oczywiście
nie zrobiła, ale starała się znaleźć jakieś rozwiązanie.
Dlatego jest ciągle na krawędzi. W każdej chwili może wpaść w
spiralę zadłużenia, z której trudno jej będzie się wydostać.
Jeśli lokatorzy jak pani Weronika nie
mogą otrzymać pomocy mieszkaniowej, oznacza to, że system jest
nieudolnie skonstruowany.
Ale idźmy dalej – ta sama osoba,
która pracowałaby na pół etatu i zarabiała, powiedzmy, 1300 zł
brutto (na 2 osoby – na siebie i na dziecko), nawet wtedy by nie
kwalifikowała się do pomocy.
Dlaczego tak jest? Czy to nie jest
absurdalne, że teraz w dwuosobowych gospodarstwach domowych, gdzie
jest np. 12 metrów powierzchni mieszkalnej, kwalifikować do najmu
może się nawet rodzina z 4,3 tys zł dochodu, ale tam gdzie jest
13,5 metrów powierzchni i 1,3 tys. zł dochodu, już nie.
Tak wygląda „pomoc dla najbardziej
potrzebujących” według absurdalnych przepisów autorstwa Biura
Polityki Lokalowej warszawskiego Ratusza.
Szansa na naprawienie absurdów
została zmarnowana
Od lat wszystkie organizacje
lokatorskie mówią o tym, że kryteria metrażowe nie są dobrym
wskaźnikiem potrzeb mieszkaniowych. Komitet Obrony Praw Lokatorów
złożył nawet propozycję lepszego rozwiązania i był otwarty na
dialog z BPL-em. Niestety zderzyliśmy się z betonową ścianą.
Proponowaliśmy, by tzw. „nadmetraż”
nie wykluczał wniosków o najem, jeśli istnieją inne poważne
wskazania do udzielenia pomocy. Proponowaliśmy system punktacji,
gdzie zagęszczenie byłoby podstawą przyznawania punktów i
podwyższania pozycji na liście oczekujących. Wedle tej propozycji,
punkty byłyby przyznawane również za niskie dochody lub inne
okoliczności uzasadniające pomoc, jak choroby i wysokie koszty
leczenia.
Takie bardziej postępowe podejście
działa w innych miastach na świecie, a nawet w Polsce. W Poznaniu
kilka lat temu zrezygnowano z kryterium metrażowego. Najwyższy
czas, aby w Warszawie też tak zrobiono. Tak się zapewne nie stanie,
gdyż Miasto nie chce budować wystarczającej liczby nowych mieszkań
z czynszem komunalnym.
Co dalej?
Oczywiście, nie będziemy milczeć.
Uważamy sytuację za skandaliczną. Tym bardziej, że zignorowano
bardzo istotną dla wielu lokatorów kwestię poruszaną od lat przez
wszystkie organizacje. Temat został zlekceważony w bardzo
nieprzekonujący i nieprzyjazny sposób. Od paru lat Ratusz udaje, że
prowadzi „bardzo dobre konsultacje” z organizacjami lokatorskimi.
W rzeczywistości, to jest ciągła walka o najdrobniejsze ustępstwa.
Najistotniejsze kwestie są ignorowane pod pretekstem „długich
kolejek” lub konieczności „pomocy dla najbardziej
potrzebujących”. Jak ta pomoc nie trafia do najbardziej
potrzebujących już napisaliśmy wyżej.
Pewien radny wyraził swoje zdziwienie,
dlaczego nasza „współpraca” z Ratuszem układała się dobrze
podczas prac nad Uchwalą oddłużeniową ale współpraca przebiegła
fatalnie w przypadku Uchwały o najmie. Przyczyna jest bardzo prosta:
w przypadku Uchwały o oddłużeniu, Miasto windykuje należności i
po prostu chce mieć większe wpływy finansowe. Tu władze widzą
swój interes, bo dostaną coś od lokatorów. Nieco inaczej wygląda
sytuacja, gdy lokatorzy chcą coś dostać od Miasta (a jest to w
końcu obowiązkiem Miasta zapisanym w Konstytucji).
Chcemy bardziej sprawiedliwego systemu
przyznawania lokali. Bez absurdów i kruczków prawnych
wykluczających potrzebujących.
Na posiedzeniu Komisji Rozwoju
Gospodarczego, przed głosowaniem na Radzie Warszawy, mówiliśmy o
problemach związanych z tą uchwałą. M.in. o tym, że nie
zaprezentowano pewnych faktów i informacji o przewidywanych
skutkach. Padły obietnice, że zostaną dostarczone statystyki.
Chcemy więc bardzo konkretnie poprosić o następujące statystyki,
które byłyby dość ciekawe.
Ile odmów było w ostatnich latach z powodu „nadmetrażu”?
Wśród tych odmów, ile gospodarstw przekraczało normę mniej niż o 1 m2? Ile o 2-3 metrów? Itd.
Wśród tych odmów, ile gospodarstw osiągało dochody mieszczące się w kryterium dochodowym?Ile gospodarstw miało dochód pomiędzy 1000-1200 zł na osobę? Ile miało dochód w wysokości 1200-1400 zł na osobę – itd.?
Taka statystyka pokazałaby, na ile
lokatorzy znajdujący się w potrzebie finansowej nie mogli uzyskać
pomocy, a także ile osób otrzymało odmowę z powodu minimalnego
przekroczenia kryteriów.
BPL ciągle mówi, że „nie da się”
uchwalić zmian, gdyż będzie to oznaczać „zbyt duże” kolejki.
Nasuwa się więc kolejne pytanie. Skoro uchwalono podwyższenie
kryterium dochodowego dla singli i 2-osobowych gospodarstw domowych
(nie jesteśmy przeciwko, tylko nie zgadzamy się z obniżeniem
kryterium dla innych osób) i skoro ma to być największa grupa
lokatorów, czy BPL przedstawił informację o przewidzianym wzroście
osób kwalifikujących się do wskazania lokalu z powodu powiększenia
kryteria dochodowego? Czy istnieją szacunki, jak kolejka będzie
wyglądać po zmianach? Ile osób oczekujących zostałoby
zakwalifikowanych po zmianie przepisów?
Ta są bardzo istotne informacje.
Poziom budownictwa powinien wzrastać w szybszym tempie niż
przewidziane w planie Mieszkania 2030. Przy tym byłoby ciekawe się
dowiedzieć, na ile wzrosłaby liczba kwalifikujaych się
gospodarstw, gdyby nie obniżono kryteriów dla 4-osobowych rodzin
lub gdyby podwyższono kryteria metrażowe?
Tego rodzaju informacje nie zostały
przedstawione.
Oczywiście dla Miasta i dla Radnych
najważniejszy jest PR. Jednak wbrew ich twierdzeniom, Król jest
nagi.
Nadal musimy walczyć w obronie ludzi w potrzebie, poszkodowanych przez głupotę, krótkowzroczność i bezduszność urzędników, biurokratów i polityków, którzy są odizolowani od realiów osób niezamożnych.
Dyrektorka Biura Polityki Lokalowej w Ratuszu, Magdalena Młochowska, ogłosiła w prasie tryumfalnie: „Wprowadzamy wiele zmian, o które postulowały organizacje lokatorskie. […] To rewolucyjne zmiany, zwłaszcza w przypadku osób samotnych i gospodarstw dwuosobowych”. Chodzi o projekt Uchwały o najmie lokali z zasobu mieszkaniowego miasta stołecznego Warszawa.
Trudno nie poczuć się jak maszynie do podróżowania w czasie. W 2009 r., gdy wprowadzana była aktualnie obowiązująca uchwała o najmie, słyszeliśmy równie tryumfalne wypowiedzi ówczesnego wiceprezydenta Warszawy, Andrzeja Jakubiaka. Przekonywał on wtedy, że wprowadzone kryteria dochodowe będą umożliwiały wszystkim potrzebującym staranie się o lokale od miasta. Niestety, 10 lat obowiązywania uchwały, pomimo wielokrotnego łatania jej najbardziej rażących wad, pokazało jak bardzo jest niewystarczająca i jak wielu potrzebujących „odbiło się” od jej niesprawiedliwych kryteriów.
Powiedzmy sobie szczerze: miasto stołeczne Warszawa nie chce tworzyć i budować mieszkań komunalnych i socjalnych w wystarczającej liczbie.
W Wieloletnim planie gospodarowania zasobem mieszkaniowym na lata 2018-2022, przegłosowanym przez Radę Warszawy, pomiędzy 2017 a 2022 r., Miasto przewiduje wzrost mieszkaniowych zasobów o zaledwie 589 mieszkań – o wiele za mało. Oprócz tego, mieszkań socjalnych przybędzie 2600 (rzeczywiście jest faktem, że mieszkania socjalne będą coraz bardziej potrzebne). Ale jeśli zasób mieszkań socjalnych wzrośnie o 2600, to znaczy, że pozostałe kategorie mieszkań zmniejszą się o 2011 lokali. Stanie się tak pomimo budowy prawie 600 nowych lokali komunalnych.
Biuro Polityki Lokalowej Ratusza nigdy nie przedstawiło informacji dotyczącej liczby osób mieszkających w Warszawie, które są wykluczone z możliwości wynajęcia mieszkania na wolnym rynku lub w innych zasobach (jak TBSy) z powodu zbyt niskich dochodów. Tych danych prędko nie poznamy, gdyż BPL za wszelką cenę nie chce dopuścić do tego, by kryteria przyznawania pomocy mieszkaniowej odpowiadały rzeczywistym potrzebom (czyli obejmywały tych, którzy faktycznie nie są w stanie zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych w inny sposób). Tworzy to swego rodzaju błędne koło: nie istnieją rzeczywiste dane dotyczące osób potrzebujących, gdyż kryteria udzielania pomocy są zaniżone, w związku z czym Rada Warszawy nie uchwala planów budownictwa komunalnego na odpowiednim poziomie. W oparciu o liczbę osób oczekujących w kolejce, dotychczasowe zasoby wydają się bowiem spełniać potrzeby.
W tym kontekście należy spojrzeć na propozycję Ratusza dotyczącą OBNIŻENIA kryterium dochodowego dla 4-osobowych rodzin o aż 777 zł. Chodzi po prostu o to, by mniej rodzin zakwalifikowało się do pomocy.
Również kryterium metrażowe, które w tej chwili wynosi 6 m2 na osobę, nie zostanie podwyższone dla gospodarstw, w których mieszkają 3 osoby lub więcej. Oznacza to, że wieloosobowe rodziny nadal będą musiały się gnieździć w zatłoczonych lokalach, często katastrofalnej jakości i cierpieć z powodu wilgoci i grzyba w niedogrzanych ścianach. Komitet Obrony Praw Lokatorów i inne organizacje lokatorskie od lat domagają się podwyższenia kryterium metrażowego do 10 m2 na osobę, co by umożliwiło likwidację patologii polegającej na zmuszaniu dzieci, rodziców i wnuków do zamieszkiwania w zbyt małych pomieszczeniach, gdzie nie ma prywatności i warunków dla rozwoju dzieci. Ratusz wyraził się jednak jasno: nie będzie to możliwe. Oto uzasadnienie:
Podniesienie kryterium do 10 m2/os oznaczałoby skokowe podniesienie tego kryterium i mogłoby doprowadzić do tego że nagle do pomocy mieszkaniowej kwalifikowałoby się nie tylko spora część gospodarstw mieszkających w zasobie, ale także poza zasobem. Aktualna sytuacja mieszkaniowa w Warszawie nie pozwala na tak radykalne podniesienie tego kryterium.
Kółko się zamyka. Nie będzie podwyższenia kryterium, bo nie ma zasobu. A zasobu nie ma dlatego, że nie podniesiono kryterium. Urzędnicy są zadowoleni, a lokatorzy mają cierpieć dalej.