Autor: admin

  • Jak reagować na odmowę przyznania lokalu socjalnego

    Wydziały Zasobów Lokalowych często odmawiają prawa do lokalu socjalnego osobom, którym takie lokale przysługują, powołując się na „trudną sytuację mieszkaniową m. st. Warszawy”. Takie odpowiedzi urzędu łamią przepisy i należy się im sprzeciwić.

    Ustawa z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, ustala w art. 23 ust. 2 jedynie dwa kryteria warunkujące przyznawanie przez gminę lokali socjalnych: brak tytułu prawnego do lokalu, oraz fakt nie posiadania dochodów przekraczających wysokość określoną w uchwale rady gminy. Jeśli oba kryteria są spełnione, stawianie dodatkowych warunków przez Wydziały Zasobów Lokalowych jest bezprawne.

    Niedopuszczalność żądania przez gminę spełnienia kryteriów pozaustawowych jako przesłanek zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego potwierdza jednoznacznie orzecznictwo sądów, jak wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z dnia 22 stycznia 2008 r. sygn. akt IV SA/Wr 541/07: „Ustawowe kryteria, uprawniające wnioskodawcę do ubiegania się o zawarcie z gminą umowy najmu lokalu socjalnego ograniczają się wyłącznie do braku tytułu prawnego do lokalu i spełnienia określonego kryterium dochodowego. Wprowadzenie do uchwały innych wymogów w postaci konieczności poręczenia przez osoby trzecie zapłaty czynszu i innych należności związanych z najmem lokalu socjalnego są niedopuszczalne.”

    Zgodnie z art. 23 ust. 3 ustawy o ochronie lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy umowę najmu lokalu socjalnego można po upływie oznaczonego w niej czasu przedłużyć na następny okres, jeżeli najemca nadal znajduje się w sytuacji uzasadniającej zawarcie takiej umowy. Aktualnie obowiązująca Uchwała Nr. LVIII/1751/2009 Rady Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 9 lipca 2009 r. w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta stołecznego Warszawy umożliwia, na mocy Art. 16, po upływie okresu najmu lokalu socjalnego, zawarcie nowej umowy najmu tego samego lub innego lokalu. Warunkiem jest jedynie spełnienie kryterium dochodowego określonego w Art. 4 pkt. 2 Ustawy, z zastrzeżeniem Art. 5 ust. 3. Kwestia zatem ewentualnych roszczeń spadkobierców właścicieli do konkretnego budynku czy lokalu pozostaje bez wpływu na przesłanki zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego przez gminę.

    Jeśli wobec budynku w którym znajduje się lokal socjalny toczy się postępowanie z wniosku spadkobierców, Gmina musi przekazać w najem lokal socjalny usytuowany w innym budynku. Obowiązek przyznania prawa najmu lokalu socjalnego wynika wprost z aktów prawnych obowiązujących w RP, w tym art. 75 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

    W przypadku, gdy Wydział Zasobów Lokalowych uporczywie uchyla się od wykonania swoich obowiązków, należy wystąpić do Sądu Cywilnego z pozwem o orzeczenie przez Sąd tytułu prawnego do lokalu socjalnego.

  • Nagranie fałszywych obietnic burmistrza Majewskiego

    W dniu 14 października 2009 r., lokatorka ze Śródmieścia Warszawy udała się na umówione wcześniej spotkanie z burmistrzem Jerzym Majewskim. Na spotkaniu Burmistrz oficjalnie oświadczył, że podpisana zostanie z lokatorką umowa najmu na podstawie lipcowej uchwały Rady Warszawy, gdyż „wprowadzono zmiany, które kwalifikują ją do kręgu osób posiadających prawo do najmu tego lokalu.” Lokatorka miała tylko poczekać miesiąc aż z administracji dojdzie wywiad środowiskowy (był zrobiony 2 miesiące wcześniej).

    Burmistrz oświadczył, że decyzja o przyznaniu tytułu prawnego do lokalu została już podjęta i że lokatorka może już otwierać szampana. Oto nagranie z pierwszego spotkania.

    Dnia 16 marca 2010 r. wniosek o najem lokalu został odrzucony. Jako powód odmowy podano, iż lokatorka nie spełnia warunków Uchwały Nr LVIII / 1751/ 2009r., z dnia 9 lipca 2009 r., mianowicie:

    1. Osoby zamieszkiwały z najemcą w lokalu za zgoda właściciela i prowadziły z nim wspólne gospodarstwo domowe przez okres co najmniej 7 lat
    2. Zajmowana powierzchnia mieszkalna lokalu nie przekracza 15 m² na każdą osobę uprawnioną, a w przypadku gospodarstwa jednoosobowego 30m²

    Jednak lokatorka w lokalu zamieszkiwała od dziecka, wychowywana przez babcię, co potwierdzili sąsiedzi oraz administratorka. Zamieszkiwała za zgodą właściciela, na co dowodem jest zameldowanie w 2000 roku przez Urząd Gminy Warszawa Śródmieście. Wniosek został odrzucony z powodu przekroczenia powierzchni mieszkalnej lokalu o 2,99 cm2!

    Na początku czerwca, lokatorka poszła do urzędu domagać się zaprezentowania notatki służbowej ze spotkania z burmistrzem Majewskim, podczas którego poinformował on o pozytywnym rozpatrzeniu sprawy. Jednak notatka nie zawierała zapisu jego słów, a urzędnicy wszystkiego się wyparli.

    Oto nagranie z drugiego spotkania.

  • Sąd mataczył w sprawie możliwości nagrywania

    Anonimowy internauta udostępnił nam nagranie dokumentujące unik zastosowany przez Sąd w sprawie o niekonstytucyjne traktowanie lokatorów przez Ustawę o ochronie praw lokatorów. O sprawie można przeczytać m.in. https://lokatorzy.fediblog.pl/lokatorzy-powalcza-o-swoje-prawa-w-sadzie/ i https://lokatorzy.fediblog.pl/sprawa-oskara-hejka-w-sadzie/

    Podczas posiedzenia Sądu, 10 grudnia ub. r. miały miejsce nieuzasadnione ograniczenia jawności rozprawy, m.in. decyzja o odmowie dopuszczenia do nagrywania rozprawy. Uzasadnienie podane przez Sąd, czyli „brak technicznych możliwości obecności na sali operatorów z kamerami”, które posłużyło do oddalenia wniosków o rejestrację rozprawy, złożonych przez liczne media, m.in. TVN, Telewizję Polską i Radio dla Ciebie, nie ma potwierdzenia w faktach, jako że na sali byli obecni operatorzy kamer, gotowi do nagrywania rozprawy.

    Fakt ten udokumentował anonimowy internauta, który przesłał Komitetowi Obrony Lokatorów nagranie audio z rozprawy. Przesyłamy fragment wypowiedzi Sądu, w którym zabrania on nagrywania kamerzyście obecnemu
    na sali – a więc posiadającemu „techniczną możliwość” nagrywania. Treść nagrania przeczy informacjom zapisanym w protokole i stawia w bardzo złym świetle intencje Sądu, który w pierwszej instancji umorzył sprawę.

    Poniżej fragment nagrania z rozprawy, oraz protokół do porównania.

  • Wystąpienie WSL na sesji Rady Warszawy

    Szanowni Państwo!

    Podczas sesji Rady m. st. Warszawy w dniu 18 marca środowiska lokatorskie w tym Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, domagały się zwołania nadzwyczajnej sesji Rady Miasta między innymi po to aby zwrócić uwagę na budownictwo komunalne. Wbrew temu co mówili wczoraj na konferencji prasowej przedstawiciele ratusza, nie jest to problem dotykający kilkudziesięciu działaczy, ale dziesiątek jeśli nie setek tysięcy warszawiaków, o czym najlepiej świadczy dzisiejsza frekwencja na sali.

    Według nas pomoc lokatorom nie może być skuteczna bez położenia większego nacisku na budowę nowych, tanich i dostępnych mieszkań komunalnych. Obecna sytuacja, w której prywatni właściciele budynków podnoszą czynsze nawet do około 100 zł za metr kwadratowy jest możliwa między innymi dzięki temu, że miasto nie tworzy realnej alternatywy dla komercyjnego najmu. Z braku mieszkań komunalnych wynikają również osobiste tragedie. Termin rozwiązania umowy z lokatorem w budynku zreprywatyzowanym bez podania przyczyny to trzy lata. Gdyby istniała odpowiednia liczba lokali komunalnych lokator miałby szansę uzyskać nowe mieszkanie przed upływem tego terminu. Niestety obecnie czas oczekiwania często jest dłuższy niż trzy lata. Po upływie okresu wypowiedzenia lokator jest zmuszony do płacenia odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu, co bardzo szybko może przyczynić się do ogromnego zadłużenia. Było tak w sprawie Ewy Dembicz, mieszkającej niegdyś przy ulicy Nowy Świat 66. W jej wypadku zadłużenie sięgnęło 135 tysięcy złotych, a codziennie rośnie o 51 zł. Nie jest to przypadek odosobniony, a wspominamy o nim aby przypomnieć jakie są społeczne skutki braku odpowiedniej polityki mieszkaniowej władz miasta. Trudno się więc dziwić desperacji ludzi.

    W odpowiedzi na nasze wcześniejsze wystąpienia, gdy mówiliśmy, że w Warszawie zapomniano o mieszkalnictwie komunalnym Pan Marcin Ochmański z Biura Prasowego Ratusza stwierdził, że są to „absurdalne zarzuty”, gdyż „nigdy nie budowało się tyle co teraz”. To tylko część prawdy. Niegdyś nie budowało się po prostu prawie nic, a dziś buduje się o wiele za mało.

    Liczby są jednak bezwzględne i weryfikują stwierdzenia przedstawicieli Ratusza. W uchwalonym w październiku 2008 roku, zaproponowanym przez władze miasta „Wieloletnim Programie Gospodarowania Mieszkaniowym Zasobem Miasta st. Warszawy na lata 2008 -2012” znalazły się prognozy dotyczące wielkości zasobu komunalnego. W roku 2008 stanowił on jedynie 14% zasobu mieszkaniowego miasta, a od tamtego zmniejszył się jeszcze bardziej. W planie szacowano, że w roku 2010 miasto będzie dysponowało 93 893 mieszkaniami komunalnymi, podczas gdy w roku 2011 ma ich być 91 229, a w 2012 89 329. Oznacza to stałą tendencję spadkową, której nie równoważą planowane inwestycje budowy mieszkań komunalnych. W roku 2010 liczba ta ma sięgnąć 608, w 2011 797, a w 2012 769. Widać tu pewien postęp, jednak nie równoważy on nawet ubytków w tkance mieszkaniowej spowodowanych przez reprywatyzację, umożliwianie wykupu mieszkań czy wyburzanie budynków konieczne ze względów technicznych. Mówienie o tym iż wcześniej budowało się mniej to tylko pół prawdy, ponieważ w rzeczywistości wciąż buduje się o wiele za mało.

    (więcej…)

  • Wypchane portfele władzy

    Na konta wiceprezydentów Andrzeja Jakubiaka i Jarosława Kochaniaka w ubiegłym roku wpłynęły największe wynagrodzenia spośród najwyższych urzędników miasta. Razem ze skarbnikiem są też w czołówce tych, którzy zarobili najwięcej przez trzy lata pracy w ratuszu.

    Andrzej Jakubiak: 1,1 mln zł, 2007 – 361 tys. zł 2008 – 397 tys. zł 2009 – 370 tys. zł

    Mirosław Czekaj: 1,09 mln zł, 2007 – 343 tys. zł 2008 – 440 tys. zł 2009 – 310 tys. zł

    Zanim na stronach internetowych urzędu miasta pojawią się najnowsze oświadczenia majątkowe, „ŻW” pierwsze prześledziło deklaracje wypełnione przez najwyższych urzędników stolicy.

    Złożyli je ostatni raz w tej kadencji samorządu. Czego zatem przez lata urzędowania w stołecznym ratuszu dorobili się prezydent i jej zastępcy? Wartość majątku Hanny Gronkiewicz-Waltz od końca 2006 r. wzrosła o ponad 400 tys. zł. Prawie wszyscy wiceprezydenci wymienili w ciągu trzech lat samochody. Andrzej Jakubiak i Jarosław Kochaniak dorobili się mieszkań, skarbnik miasta Mirosław Czekaj – domu. Większość gigantycznych kredytów.

    Dużo, ale mniej

    W 2009 roku najwięcej z grona najbliższych współpracowników prezydent Warszawy zarobił Andrzej Jakubiak – ponad 370 tys. zł. To o niecałe 30 tys. mniej niż w 2008 r. Na tę sumę składa się nie tylko pensja z ratusza z wysokimi nagrodami, ale i wynagrodzenie z dwóch spółek (Metra Warszawskiego i Agencji Inwestycyjnej Corp SA), gdzie wiceprezydent zasiada w radach nadzorczych. Z tych źródeł dostał 83 tys. zł.
    Jakubiak zarobił też najwięcej w zarządzie miasta od początku kadencji – łącznie ponad 1,1 mln zł. Ale nawet w najlepszym 2008 r. jego pensja w ratuszu nie była wyższa od jego zarobków bankowych z 2006 r. W roku poprzedzającym pracę w mieście na konto wpłynęło mu prawie 460 tys. zł. Niemal wszyscy pozostali wiceprezydenci przed przyjściem do samorządu zarabiali mniej.

    Drugi pod względem zarobków za ubiegły rok jest wiceprezydent Kochaniak z dochodem ponad 358 tys. zł. On również – tradycyjnie – dorabiał w dwóch radach nadzorczych – SPEC i KDT (łącznie 102 tys. zł). Dla niego również, podobnie jak dla Jakubiaka, najlepszy pod względem zarobków w mieście był rok 2008.
    Trzecim najlepiej zarabiającym za 2009 r. okazał się sekretarz miasta Jarosław Maćkowiak, który pracę urzędnika łączy z wykładami na Uniwersytecie Warszawskim. Połączone pensje na uczelni i w ratuszu oraz dodatkowo rada nadzorcza Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Ogrodniczych (38 tys. zł) dały mu prawie 350 tys. zł. dochodu. To również nieco mniej niż rok temu.

    Aż na czwartą pozycję w tym gronie spadł za to skarbnik miasta Mirosław Czekaj, który rok temu, doceniony przez prezydent najwyższymi premiami, był w absolutnej czołówce z rekordowym dochodem ponad 440 tys. zł. Tyle w samorządzie nie zarobił jeszcze nikt. Za 2009 r. Czekaj dostał już „tylko” 310 tys. zł (to nawet mniej niż w 2007 r.). Wiceprezydenci Włodzimierz Paszyński i Jacek Wojciechowicz nie przekroczyli w 2009 r. pułapu 300 tys. zł, bo nie zasiadają w żadnej radzie nadzorczej.
    Prezydent najbogatsza

    Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zarabia co roku mniej od swoich współpracowników, bo nie może otrzymywać premii. Rekompensuje jej to jednak pensja wykładowcy na Uniwersytecie Warszawskim (co poniedziałek prowadzi seminarium z prawa bankowego). Za 2009 r. osiągnęła łącznie dochód 270 tys. zł. I – jako jedyna w zarządzie miasta – zanotowała łączne wpływy nieco wyższe niż rok temu.
    Niezmiennie w tym gronie jest najbogatsza. Jej majątek wart jest dziś ponad 4,8 mln zł. Ma łódź żaglową „Sasanka” i volvo z 2004 r. Przez ostatni rok, według jej deklaracji, zyskały na wartości dom (200 mkw.) i mieszkanie (78 mkw.). Oszacowała je łącznie na 1,8 mln zł (rok temu na 1,5 mln zł).
    Tyle z kolei warte jest tylko jedno mieszkanie wiceprezydenta Kochaniaka (131 mkw.). Drugie – 48-metrowe, którego jest współwłaścicielem – straciło na wartości. Wiceprezydent szacował je rok temu na 250 tys. zł, dziś o… 30 tys. zł mniej. Cały jego majątek można wycenić na ponad 2 mln zł.
    Stan posiadania Andrzeja Jakubiaka to 1,8 mln zł (wspólnie z żoną dom i dwa mieszkania oraz volkswagen passat z 2007 r.). Współwłaścicielem dwóch domów wartych 2,4 mln zł jest sekretarz Jarosław Maćkowiak.

    Oszczędzają i spłacają

    Prezydenci nie kupowali przez ostatni rok nieruchomości ani samochodów. Wojciechowicz sprzedał volkswagena z 2006 r., przez co do 120 tys. zł wzrósł mu stan złotówkowego konta. A w garażu pozostało alfa romeo z 2008 r.

    Na rachunkach Gronkiewicz-Waltz też można zaobserwować przyrost oszczędności. Na kontach ma ponad 2,1 mln zł (to ok. 100 tys. zł więcej niż rok temu) i prawie 755 tys. zł w funduszach inwestycyjnych. Poza tym w oświadczeniach urzędników nie widać wielkich śladów inwestowania.

    Kochaniak, Jakubiak i Czekaj skupiają się na spłacaniu kredytów. Pierwszemu do spłacenia pozostało 457 tys. zł.

    Kochaniakowi udało się wyzwolić od kredytu samochodowego (prawie 95 tys. zł), za który kupił mercedesa. Gdy zaczynał pracę w mieście, nie miał ani mieszkania, ani długów. Za to 1,3 mln zł oszczędności na kontach i funduszach. Teraz pozostało mu do spłaty 525 tys. franków i 45 tys. zł. Skarbnik miasta spłacił natomiast przez rok blisko 100 tys. zł kredytu na dom (146 mkw.). To dorobek pracy w stołecznym ratuszu. Czekajowi pozostało jeszcze ok. 600 tys. zł pożyczek.

    Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz konsekwentnie nie deklaruje w oświadczeniu posiadania żadnego mieszkania. Ale kredyt hipoteczny ma – 273 tys. zł. Wolni od bankowych zobowiązań są natomiast prezydent, wiceprezydent Paszyński i sekretarz miasta.

    Izabela Kraj – Życie Warszawy
    http://www.zw.com.pl/artykul/92,471748_Wypchane_portfele_wladzy.html

  • Wystąpienie KOL na Radzie Warszawy

    Wystąpienie działacza Komitetu Obrony Lokatorów na sesji Rady Miasta, która odbyła się 8 kwietnia 2010 r.

    Przedstawiciel KOL zaprezentował podstawowe problemy polityki lokalowej władz Warszawy, omówione w raporcie Komitetu.

    [field name=iframe]

  • Odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta na tematy lokatorskie

    kol-rada8 kwietnia odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Stołecznego Warszawy dotycząca polityki mieszkaniowej władz samorządowych. Organizacje lokatorskie od dwóch lat domagały się zwołania sesji, która by była poświęcona tylko i wyłącznie problemom lokatorskim. W końcu radni uznali, że lepiej zwołać sesję, niż znosić protesty lokatorów na każdej kolejnej sesji.

    Lokatorzy bardzo licznie stawili się na widowni. Obecnych było około 200 osób, które dosadnie komentowały wypowiedzi przedstawicieli władz miasta, odpowiedzialnych za sprawy lokalowe. Po prezentacjach urzędników, głosu udzielono przedstawicielom organizacji lokatorskich. Wystąpienia były bardzo konkretne i dotyczyły jasno zdefiniowanych problemów polityki lokalowej miasta. Mówiono o nieprawidłowych reprywatyzacjach kamienic w centrum Warszawy, o tym, że spadkobiercy właścicieli zostali już spłaceni na mocy porozumień władz z rządami innych państw, oraz zaprezentowano raport Komitetu Obrony Lokatorów o systematycznych nieprawidłowościach w działaniach urzędników dysponujących lokalami komunalnymi, odmowach przyznawania lokali pomimo spełniania kryteriów, oraz lukach prawnych, które powodują, że całe kategorie lokatorów nie mają uregulowanej sytuacji mieszkaniowej.

    Następnie, Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów zaprezentowało zestaw skierowanych do samorządu postulatów dotyczących zmian polityki mieszkaniowej miasta, m.in. zwiększenia budownictwa komunalnego, oraz konieczności ochrony lokatorów domów prywatnych przed terrorem kamieniczników odcinających media. Swoje wystąpienia mieli też lokatorzy z innych stowarzyszeń działających w Warszawie.

    Sesja trwała do późnych godzin wieczornych. O jej efektach nie można jeszcze na razie mówić, ale zaproponowana została formuła „okrągłego stołu” z udziałem przedstawicieli organizacji lokatorskich i władz miasta. Efektem takich spotkań miałyby być propozycje zmian polityki lokalowej miasta.

  • Eksmisje poza miasto

    Ratusz chce wynajmować mieszkania dla niezamożnych warszawiaków. Ale najwięksi dłużnicy, którzy notorycznie nie płacą czynszu, mogą zostać mieszkańcami Babic, Ożarowa czy Leszna – będą eksmisje poza Warszawę

    W stolicy stale brakuje mieszkań komunalnych i lokali socjalnych o niskim standardzie dla najbiedniejszych. Do tego miasto nie ma dokąd przenieść lokatorów z reprywatyzowanych kamienic, choć samo przyznało części z nich prawo do mieszkań. Teraz chce im je podnajmować. – To bardzo nowatorskie rozwiązanie – zachwala Beata Wrońska-Freudenheim, dyrektor miejskiego biura polityki lokalowej.

    Jednak nie dla ludzi z kolejki czekających na przydział. Ma pomóc tylko w najtrudniejszych sytuacjach. Już kilka lat temu wprowadziła je nowelizacja Ustawy o ochronie praw lokatorów, ale dotąd nie było odważnej ekipy, która by z niego skorzystała. Rada Warszawy przyjęła odpowiednią uchwałę w lipcu zeszłego roku, brakowało jednak zarządzenia prezydent miasta. Gdy w czwartek na nadzwyczajnej sesji rady organizacje lokatorskie przyparły urzędników do muru, ci ogłosili nowy pomysł – z podnajmem.

    Teraz wszystko w rękach dzielnic. Niektóre, jak Żoliborz czy Bemowo, zapewniły już sobie w tegorocznych budżetach pieniądze na wynajem mieszkań. Mogą z nich skorzystać trzy grupy warszawiaków. – To osoby ze zreprywatyzowanych budynków i zakwalifikowane do pomocy. Jeśli nie mamy dla nich lokali, możemy wynająć od prywatnych właścicieli mieszkania, które zajmują, i podnająć je tym lokatorom – mówi dyrektor Freudenheim-Wrońska.

    Podnajem jest też dla czekających na mieszkanie zamienne, do którego mają się przenieść na czas remontu. Wreszcie dla tych, którzy czekają na lokal socjalny.

    Dla nich już szukają mieszkań władze Bemowa. – Naszą największą bolączką są odszkodowania, które płacimy deweloperom i spółdzielniom, dlatego że nie mamy lokali socjalnych dla osób z wyrokami eksmisyjnymi – przyznaje rzecznik dzielnicy Krzysztof Zygrzak. – Wiadomo, że ich nie szybko nie wybudujemy, korzystamy z metody podnajmu.

    (więcej…)

  • Burza wokół czynszów

    Według Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie, uchwały regulujące politykę czynszową z roku 2003 i 2009 w Świnoujściu są niezgodne z prawem. Przedstawiciele magistratu z tymi wyrokami się nie zgadzają. Na ostatniej sesji Rady Miasta zastępca prezydenta Andrzej Szczodry spotkał się z ostrą krytyką za wywiad, którego udzielił na temat wspomnianych uchwał „Kurierowi Szczecińskiemu”.

    Pomieczyński: wiceprezydent nas ośmiesza

    Wypowiedzi swojego partyjnego kolegi skrytykował podczas obrad Paweł Sujka. Chodzi o fragment wywiadu dla „Kuriera”, w którym A. Szczodry stwierdził, że projekt uchwały przygotował ZGM pod jego nadzorem, ale oceny projektu uchwały dokonała Rada Miasta i ją ostatecznie przegłosowała. Stroną w postępowaniu sądowym jest więc Rada Miasta. To wszystko jest prawdą, ale – zdaniem radnego – nie powinno się sugerować, że winni są radni, bo nie oni przygotowali uchwałę. – Nie może być tak, że A. Szczodry chowa głowę w piasek – powiedział w rozmowie z „Kurierem” P. Sujka

    – Prawnicy zarzekali się, że uchwały są zgodne z prawem. Uwierzyliśmy im i zagłosowaliśmy „za”.

    Odczucia radnego P. Sujki podzielił Zbigniew Pomieczyński z PSL, przewodniczący Rady Miasta.

    – Dostałem telefony od samorządowców, którzy twierdzili, że zastępca prezydenta nas ośmiesza. Na przyszłość niech nie „rusza” radnych, a organ wykonawczy – stwierdził przewodniczący rady.

    Szczodry bierze uchwały na siebie

    Pomimo wyroku WSA w Szczecinie prawnicy Edward Szczepaniak, Maciej Nowicki, dyrektor ZGM Joanna Rachuta i wiceprezydent twierdzą, że uchwały były prawidłowe. Decyzja sądu – jak twierdzą – zaskoczyła ich. A. Szczodry odniósł się do krytyki, zapewniając, że wcale nie ucieka od odpowiedzialności, a nawet jest dumny z tych uchwał, bo regulowały one wiele spraw.

    – Gdybym mógł, to sam stanąłbym przed sądem – zapewniał A. Szczodry. – Wierzę, że Naczelny Sąd Administracyjny przyzna nam rację.

    Zdaniem P. Sujki, jeżeli faktycznie uchwały są prawidłowe, to A. Szczodry mógł to jeszcze podkreślić na sam koniec wspomnianego wywiadu. Z oceną prawników nie zgadza się kompletnie radny Stanisław Możejko, któremu – przypomnijmy – sąd przyznał wcześniej rację w sprawie uchwał.

    Możejko: prawnicy do wymiany

    – Szkoda, że w całym tym okresie, gdy na podstawie bezprawnych uchwał pobierano czynsze, krzywd doznało tylu ludzi – komentuje S. Możejko. – Te 1000 wyroków o zapłatę i eksmisyjnych to dramaty tysiąca rodzin. Wbrew ustawie o ochronie praw lokatorów, która gminny zasób mieszkaniowy przeznacza dla gospodarstw domowych o niskich dochodach, czynsze były dwukrotnie wyższe niż w świnoujskich spółdzielniach mieszkaniowych. Miejscowy sąd był głuchy na argumenty o bezprawności uchwał. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie zaczęły przywracać porządek prawny.

    Nie wiadomo, jakie będą skutki dla miejskiego budżetu, jeżeli NSA podtrzyma wyroki i lokatorzy zaczną ubiegać się o zwroty czynszów. W magistracie nie przeprowadzono symulacji, która mogłaby dać na to odpowiedź. Zdaniem radcy prawnego M. Nowickiego, jest zbyt wiele niewiadomych, żeby już teraz zakładać, że mieszkańcy będą się mogli o zwroty takie upominać. Zdaniem S. Możejki, prawnicy się mylą.

    – Wiadomo, że chodzi o miliony. Suma kosztów sądowych to już około dwóch milionów złotych. A jeszcze dojdą czynsze i odszkodowania dla bezprawnie eksmitowanych. Uważam, że prawników powinno wymienić się zarówno w urzędzie jak i ZGM – mówi S. Możejko.

    Uwag już nie zgłosi

    Radny S. Możejko zadeklarował także na ostatniej sesji, że nie będzie już składał uwag do uchwał, które – jego zdaniem – są wadliwe.

    – Narażam się tylko na obelżywe wypowiedzi. Będę co prawda dawał wyraz swojej opinii podczas głosowania, a „gnioty prawne” w stylu tych uchwał czynszowych zainteresują organy, które mają podstawy do ich zaskarżania – tłumaczy S. Możejko.

    Bartosz TURLEJSKI

    http://www.kurier.szczecin.pl

  • Uchwała Rady m. st. Warszawy z dnia 9 lipca

    UCHWAŁA NR LVIII/1751/2009 RADY MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY z dnia 9 lipca 2009 r. w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta stołecznego Warszawy.

    Ważny dokument, który zawiera m.in. informacje o zasadach pierwszeństwa najmu dla wybranych grup lokatorów, oraz określa kryteria dochodowe kwalifikujące do najmu.