Autor: admin

  • Łódź: Eksmitowani grozili samobójstwem

    Brygada antyterrorystyczna wdarła się do mieszkania, w którym zabarykadowała się czteroosobowa rodzina. Lokatorzy kamienicy przy ul. Więckowskiego w Łodzi mają być eksmitowani, grozili samobójstwem.

    We wtorek przed południem do mieszkania na pierwszym piętrze kamienicy przy ul. Więckowskiego w Łodzi miał wejść komornik z policją. Lokatorzy mieszkania nie wpuścili ich do środka. Zamknęli się, grozili, że popełnią samobójstwo – skoczą z okien lub potną się nożami.

    Na miejsce ściągnięto straż i policję – w tym kilkunastu funkcjonariuszy z łódzkiej brygady antyterrorystycznej. Zablokowano dla ruchu fragment ul. Więckowskiego. Ze względów bezpieczeństwa w całej kamienicy odcięto gaz i prąd.

    Ilona Gadomska, administratorka domu: – Córka lokatorów pokazała nam zaświadczenie, że ma HIV. Boimy się, by podczas interwencji nie zraniła nas albo policjantów.

    Na miejsce ściągnięto też lekarza, by zbadał eksmitowanych. Ci wpuścili go do środka. Magdalena Zielińska, rzeczniczka łódzkiej policji: – Po rozmowie z lokatorami lekarz stwierdził, że cała czwórka jest w bardzo złym stanie psychicznym i że konieczne jest umieszczenie ich w szpitalu psychiatrycznym. Poprosił o interwencję policji, by służby medyczne mogły bezpiecznie zająć się chorymi.

    Podjęto decyzje o użyciu brygady antyterrorystycznej. Dwadzieścia minut po godz. 14, antyterroryści przypuścili szturm na mieszkanie – wybili bronią szyby w oknach i wdarli się do środka. Po kilku minutach wyprowadzili dwie kobiety. Zajęli się nimi lekarz i ratownicy medyczni. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach wyprowadzili syna. Był agresywny, szarpał się i krzyczał. Na koniec wywieźli na wózku starszego z mężczyzn – ojca. Także on trafił do karetki.

    Lokatorzy nie płacą czynszu od pięciu lat, dług urósł do 30 tys. zł. Trzykrotnie próbowano ich eksmitować do przyznanego im przez gminę lokalu socjalnego, za każdym razem bez skutku, bo stawiali opór i grozili samobójstwem.

    – Dzisiaj wstrzymałam wynoszenie rzeczy z mieszkania, bo cała rodzina zamiast do mieszkania zastępczego trafiła do szpitala. W tej chwili nie wiadomo, kiedy z niego wyjdzie – powiedziała Gadomska. Pomoc eksmitowanym mieszkańcom obiecała poseł Zdzisława Janowska (SdPl), która przyjechała do kamienicy w czasie eksmisji.

    Źródło: Tokfm.pl

  • Czy zarząd budynku może wieszać siatki reklamowe przesłaniające okna?

    Poniżej publikujemy opinię prawną Biura Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu miasta stołecznego Warszawy, opublikowaną na stronach Urzędu Miasta.

    OPINIA PRAWNA

    Dotyczy: oświadczenia o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane w kontekście umieszczania na elewacji budynku przegród w postaci siatek reklamowych

    Prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane określone zostało w art. 3 pkt 11 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (Dz.U. 06.156.1118 – t.j.), jako tytuł prawny wynikający z prawa własności, użytkowania wieczystego, zarządu, ograniczonego prawa rzeczowego lub stosunku zobowiązaniowego przewidującego uprawnienia do wykonywania robót budowlanych.

    Odmianą własności jest współwłasność, która jest albo współwłasnością łączną albo współwłasnością w częściach ułamkowych.

    Zgodnie z art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 24.06.1994 r. o własności lokali nieruchomość wspólną stanowi grunt oraz części budynku i urządzenia, które nie służą wyłącznie do użytku właścicieli lokali. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem sądowym do nieruchomości wspólnej należą np. ściany zewnętrzne budynku. Trudno natomiast za część wspólną budynku uznać okna, należą one bowiem do lokalu, którego właściciel korzysta w pełni z gwarantującej mu przez prawo ochrony w tym ochrony przed naruszeniem jego praw przez osoby trzecie. W tym kontekście inaczej traktować należy możliwość umieszczania siatek reklamowych na samych ścianach zewnętrznych budynku, a inaczej, gdy umieszczenie tych elementów powoduje zasłonięcie czy choćby częściowe przesłonięcie okien lokali stanowiących odrębną własność. Jako służące wyłącznie do użytku właścicieli lokali nie stanowią bowiem przedmiotu współwłasności, o których decydować mogłaby wspólnota mieszkaniowa.

    Warto w tym miejscu na marginesie wspomnieć o stanowisku Naczelnego Sądu Administracyjnego, wyrażonym w orzeczeniu z dnia 31.08.2005 r. (OSK 1962/04), zgodnie z którym nawet prawo przysługujące najemcy lokalu stanowi skuteczny czynnik hamujący właścicielskie prawo swobodnego dysponowania nieruchomością na cele budowlane, co tylko podkreśla gramatyczną i celowościową wykładnię art.32 ust. 4 pkt 2 Prawa budowlanego, iż prawo dysponowania nieruchomością na cele budowlane musi być wykazane w dacie wydawania decyzji o pozwoleniu na budowę.

    Jednocześnie wskazać należy, iż stosownie do treści art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 24.06.1994 r. o własności lokali (Dz.U. 00.80.03 – j.t.), sprawami wspólnoty mieszkaniowej kieruje zarząd i reprezentuje ją na zewnątrz. Jednakże art. 22 ust. 1 cytowanej ustawy ogranicza działanie zarządu do kwestii zarządu zwykłego, przy czym ust. 3 tegoż przepisu wymienia przykładowe czynności przekraczające zwykły zarząd. Przedmiotowe uregulowanie nie daje jednoznacznej odpowiedzi, co oznacza sformułowanie, iż zarząd reprezentuje wspólnotę na zewnątrz, a w każdym razie nie wyklucza działania członków wspólnoty mieszkaniowej na zewnątrz w obronie własnych praw mieszkaniowych.

    W wyroku z dnia 13.12.1999 r. (sygn. akt IV SA 1996/97) NSA stwierdził, że „nie podziela stanowiska, iż we wszystkich sytuacjach za członków Wspólnoty Mieszkaniowej działa wyłącznie Wspólnota, a w szczególności jej zarząd. Jeśli członek WM wykaże swój indywidualny, własny interes prawny, to istnieje podstawa, aby mógł wystąpić jako strona zainteresowana w postępowaniu administracyjnym, w której może wystąpić także Wspólnota”.

    Powyższe skłania do wniosku, iż w przedstawionej sytuacji tj. gdy umieszczenie reklam powoduje zasłonięcie okien indywidualnych lokali, wymagana jest zgoda właścicieli tychże lokali. W pozostałym zakresie tj, gdy zamierzeniem budowlanym objęta jest nieruchomość wspólna oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane złożone przez wspólnotę uznać należy za wystarczające.

    Argumentację powyższą odnieść należy również do spółdzielni mieszkaniowych. Zgodnie z art. ust. 6 Ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych, do ochrony spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego stosuje się odpowiednio przepisy o ochronie własności.

    Ponadto art. 26 ust. 1 cytowanej ustawy stanowi, iż jeżeli w określonym budynku lub budynkach położonych w obrębie danej nieruchomości została wyodrębniona własność wszystkich lokali, po wyodrębnieniu własności ostatniego lokalu stosuje się przepisy ustawy z 24 czerwca 1994 r. o własności lokali.

    Anna Łaba
    Radca Prawny
    Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego
    Urząd miasta stołecznego Warszawy

    http://www.bip.warszawa.pl/Menu_podmiotowe/Biura_Urzedu/AM/Ogloszenia/Siatki_reklamowe_opinia_prawna.htm

  • Czy dozorcy, którzy stracili pracę zachowują prawo do swoich lokali służbowych?

    Czy dozorcy, którzy stracili pracę po 1994 r. mają prawo do lokali służbowych?

    Dozorcy, którzy pozostawali zatrudnieni w dniu wejścia w życie Ustawy z dnia 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszalnych i dodatkach mieszkaniowych, nabyli z mocy prawa prawo najmu lokalu na czas nieoznaczony. Wynika to wprost z art. 56 ust. 1 Ustawy o najmie lokali mieszkalnych, który stanowi, iż: „Najem nawiązany na podstawie decyzji administracyjnych o przydziale lub na podstawie innego tytułu prawnego przed wprowadzeniem w danej miejscowości publicznej gospodarki lokalami albo szczególnego trybu najmu jest, w rozumieniu ustawy, najmem umownym zawartym na czas nie oznaczony.”

    Tak więc prawo najmu nie było w przypadku tych osób dłużej uzależnione od dalszego zatrudnienia na stanowisku dozorcy. Oznacza to, że nawet jeśli dozorcy utracili pracę po dacie wejścia w życie Ustawy z dnia 2 lipca 1994 r. o najmie lokali mieszalnych i dodatkach mieszkaniowych (czyli po 12 listopada 1994 r.), nadal zachowują tytuł prawny do swojego lokalu.

    Warto zauważyć, że lokale przyznawane dozorcom nie mogą być traktowane jako lokale zakładowe, gdyż w odróżnieniu od lokali zakładowych, przed datą 12 listopada 1994 r. były przyznawane na mocy decyzji administracyjnych, a nie umów cywilno-prawnych, jak lokale zakładowe. Nie można więc w przypadku lokali przeznaczonych dla dozorców stosować art. 58 Ustawy o najmie lokali mieszkalnych, uzależniając stosunek najmu od stosunku pracy, jak to ma miejsce w przypadku lokali zakładowych.

  • Przegrana w sądzie reprywatyzowanych lokatorów

    Lokator z Nowego Światu przegrał przed sądem sprawę mieszkańców zreprywatyzowanych budynków, ale nie zamierza się poddawać. I tworzy front w obronie lokatorów

    Oskar Hejka z Nowego Światu wytoczył proces, gdyż chciał w imieniu matki udowodnić, że lokatorzy oddawani przez gminę w prywatne ręce razem z domami są traktowani niezgodnie z konstytucją. Z dnia na dzień tracą możliwość płacenia niskiego czynszu, nie mogą wykupić mieszkań na własność, a także nie mają pewności, że zachowają prawo najmu mieszkania. Lokator liczył na to, że sąd zada w tej kwestii pytanie Trybunałowi Konstytucyjnemu. Nie udało się ani w pierwszej instancji (o czym pisaliśmy kilka miesięcy temu), ani w drugiej. Wczoraj apelacja Oskara Hejki została prawomocnie oddalona, z powodów formalnych. Nie oznacza to jednak końca sprawy.

    – Sąd okręgowy nie będzie zajmował się kwestią sprawiedliwości czy niesprawiedliwości – mówił sędzia i pochwalił Oskara Hejkę: – Można chylić czoła nad olbrzymią pracą pełnomocnika. Część swoich wywodów mógłby przenieść do wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego jako obywatel.

    Niezadowolenia z werdyktu nie kryli dawni lokatorzy komunalni, a dziś mieszkańcy oddanych w prywatne ręce domów, który od początku procesu sekundują panu Oskarowi. Wczoraj do sądu przyszło ok. 30 osób.

    – Na pewno wystąpię do Trybunału – zapowiada Oskar Hejka. – A na razie szykujemy się na wrzesień.

    Organizacje lokatorskie starają się o kolejną nadzwyczajną sesję Rady Warszawy, która ma być poświęcona polityce lokalowej miasta. – Spotykamy się z mieszkańcami, namawiamy ich, aby przyszło ich na sesję jak najwięcej – tłumaczy Janusz Baranek z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. – Widać ruch lokatorów, pytają, co szykujemy, co robimy.

    Andrzej Grabowski ze Stowarzyszenia Obrony Mieszkańców Tykocińskiej dodaje: – Ludzie z organizacji są skarbnicą wiedzy i mają informacje od warszawiaków, którzy do nich przychodzą po pomoc, w jakich punktach przepisy nie działają albo działają źle. Będziemy chcieli stworzyć przestrzeń do dyskusji z urzędnikami i radnymi.

    Zdaniem społeczników radni powinni zgodzić się na powołanie okrągłego stołu, obiecanego przez władze miasta na kwietniowej sesji poświęconej polityce mieszkaniowej. – Byłaby to struktura trwała, a nie jednorazowe spotkanie z prezydentem – precyzuje Oskar Hejka. – Nie mamy zamiaru głosić populistycznych haseł w stylu „mieszkanie dla każdego”. To ma być praca u podstaw, wskazywanie, co można zmienić w prawie lokalnym, tak żeby warszawiacy nie byli krzywdzeni. Po wakacjach pokażemy dokumenty i konkretne rozwiązania. Zasiliła nas grupa ludzi, która dotąd z naszymi problemami się nie utożsamiała: to środowiska właścicieli nieruchomości i spółdzielcy.

    W Warszawie w ciągu kilku ostatnich lat miasto przekazało w prywatne ręce budynki, w których jest blisko 6 tys. mieszkań. Organizacje lokatorskie mają m.in. pomysł stworzenia elektronicznego rejestru nieruchomości objętych postępowaniem reprywatyzacyjnym, dzięki któremu lokatorzy nie byliby zaskakiwani zmianą właściciela budynku z miasta na prywatną osobę.

    http://wyborcza.pl/1,94898,8084577,Przegral_w_sadzie__ale_bedzie_walczyl_o_mieszkancow.html

  • Czy właściciel może odmówić rozwiązania umowy najmu?

    Ustawa o Ochronie praw lokatorów zawiera przepisy chroniące lokatorów przed niespodziewanym wypowiedzeniem umowy najmu przez właściciela lokalu lub kamienicy. Brak w niej jednak przepisów regulujących sytuację, w której to najemca chciałby szybciej wypowiedzieć umowę najmu, spotykając się ze sprzeciwem ze strony właściciela.

    Wraz z trudnościami w znalezieniu najemców skłonnych płacić wysokie koszty najmu, niektórzy właściciele próbują zmusić lokatorów do jak najdłuższego płacenia czynszu, nawet jeśli lokatorzy chcieliby się już wyprowadzić. Lokatorzy mogli podpisać umowy, które nie zawierają terminu wypowiedzenia i są bezterminowe. Może im się wydawać, że w związku z tym nie mogą wypowiedzieć umowy bez zgody właściciela, lub muszą przystać na wyznaczony przez niego termin wypowiedzenia.

    Jednak w przypadku umów najmu, w których nie zostały sformułowane warunki wypowiedzenia, obowiązują zapisy Kodeksu Cywilnego.

    Art. 673 Kodeksu Cywilnego stanowi, iż: jeżeli umowa najmu jest podpisana na czas nieoznaczony, zarówno wynajmujący, jak i najemca mogą wypowiedzieć najem. Gdy czynsz jest płatny w odstępach czasu dłuższych niż miesiąc, najem można wypowiedzieć najpóźniej na trzy miesiące naprzód na koniec kwartału kalendarzowego. Gdy czynsz jest płatny miesięcznie – na miesiąc naprzód na koniec miesiąca kalendarzowego; gdy czynsz jest płatny w krótszych odstępach czasu – na trzy dni naprzód; gdy najem jest dzienny – na jeden dzień naprzód.

    Jeżeli czas trwania najmu jest oznaczony, zgodnie z Kodeksem Cywilnym, zarówno wynajmujący, jak i najemca mogą wypowiedzieć najem tylko w wypadkach określonych w umowie. Z czasem pogląd ten uległ pewnemu złagodzeniu i Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 21 listopada 2006 r. (III CZP 92/2006) wywiódł, iż postanowienie umowy najmu zawartej na czas określony przewidujące możliwość wypowiedzenia tej umowy z „ważnych przyczyn” mieści się w hipotezie art. 673 § 3 kc.

    Najem należy koniecznie wypowiedzieć na piśmie.

  • Gdańsk: Pikieta przeciwko podwyżkom czynszów

    4c17de0ab2873_pTransparenty z hasłami skierowanymi przeciw władzom miasta, głośne okrzyki i grające bębny – tak wyglądała demonstracja Grupy Inicjatywnej „NIC O NAS BEZ NAS” oraz lokatorów przeciwstawiających się sposobom naliczania opłat w mieszkaniach komunalnych. W trakcie demonstracji doszło do przepychanek między policją, a uczestnikami protestu.

    Demonstracja odbywała się we wtorek przed siedzibą Rady Miasta Gdańska. Uczestnicy protestu trzymali transparenty z portretami prezydenta gdańska Pawła Adamowicza oraz wiceprezydenta Macieja Lisickiego z podpisami: „Zadłużyłem miasto” oraz „Podniosłem czynsze”. W trakcie demonstracji doszło również do przepychanek z Policją. Jeden z demonstrantów odmówił wylegitymowania przez policję. Jak tłumaczył: „Policja nie wskazała podstawy prawnej i przyczyny wylegitymowania”. Ostatecznie po pertraktacjach demonstrant podał policjantom swoje dane.

    Uczestnicy protestu sprzeciwiali się zapisom uchwały Rady Miasta Gdańska wprowadzającą zmiany w sposobie naliczania opłat w lokalach komunalnych. Dzięki tym zapisom do 10,20 zł za metr kwadratowy wzrosną czynsze we wszystkich mieszkaniach komunalnych w mieście. Obecne ceny wahają się w granicach od 4 do 5,8 zł.

    (więcej…)

  • Mafia PO kontroluje lokale na Mokotowie

    Radni chcą odwołać zarząd Mokotowa. Żądają wyjaśnienia nagrań, na których lokalni przedsiębiorcy chwalą się dawaniem łapówek.

    „Sprawa głośna jest, bo miejsce jest na szpicy” – mówi polityk PO do przedsiębiorcy, gdy urzędnicy dowiedzieli się o nielegalnym podnajmowaniu dzielnicowego lokalu. „Spadamy ze wszystkiego, bo burmistrz będzie na mnie mordę darł” – odpowiada przedsiębiorca.

    To jedno z delikatniejszych nagrań, które wstrząsnęły mokotowskimi radnymi.

    – Czytałem stenogramy pięciu lub sześciu rozmów – mówi radny Adam Ciesielski (SLD). – Przedsiębiorcy wyraźnie w nich mówią, że płacą łapówki urzędnikom za to, że ci przymykają oko na nielegalny podnajem.

    Chodzi o lokal przy ul. Puławskiej 10, w którym do niedawna mieściła się Superapteka. Jeden z przedsiębiorców wynajmował go od dzielnicy za 6 tys. zł, a następnie nielegalnie podnajmował aptece za 27 tys. zł. Gdy urzędnicy to zauważyli, zamiast rozwiązać umowę wynajmu, zgodzili się na ugodę, a następnie przekwalifikowanie lokalu na zakład jubilerski.

    – Przedsiębiorca złożył wniosek o przekwalifikowanie w piątek, a w środę sprawę już opiniował zarząd dzielnicy – dziwi się radny Ciesielski. – Chcielibyśmy się dowiedzieć czemu, skoro sprawy tego typu załatwia się co najmniej kilka miesięcy.

    Odpowiedzi na to pytanie znajdować się mają w nagraniach.

    – Przedsiębiorca chwalił się, że burmistrz musi robić to, co on mu każe – mówi Karol El Kashif, właściciel Superapteki, który nagrał rozmowy przedsiębiorców i polityków. – Opowiadał, że za łapówki dają mu takie decyzje, jakie chce.

    Nagrania dziś mają trafić na ręce przewodniczącego rady.

    – To niejedyny przypadek dziwnych operacji lokalowych w naszej dzielnicy – mówi radny Ciesielski. – Jest grupa radnych i lokalnych polityków PO, która kupuje mieszkania, a następnie w dość dziwnych okolicznościach pozbywa się z nich lokatorów. Jeden z nich o godz. 23 przyszedł w asyście osiłków i wyrzucił kobietę z trójką małych dzieci na bruk. Działają bezwzględnie, jak mafia.

    Poszkodowani mówią o straszeniu śmiercią. – Moja była żona sprzedała mieszkanie, w którym mieszkałem – mówi Andrzej Starczewski wyrzucony z mieszkania. – Trzech panów pracujących razem w biurze poselskim Tadeusza Rossa (PO) zimą wyrzuciło mnie z domu, a gdy protestowałem, zaczęli mi grozić. Rzucali nożami.

    Radni domagają się wyjaśnień. – W naszej dzielnicy mamy skandal korupcyjny na ogromną skalę – mówi Remigiusz Grodecki (PiS). – Nie wyobrażam sobie, by przy tak poważnych zarzutach nie padł wniosek o odwołanie zarządu – dodaje radny Ciesielski. – Powinni go poprzeć radni PiS i uczciwa część Platformy.

    Władze dzielnicy nie chcą komentować sytuacji. – W urzędzie jest kontrola z urzędu miasta – mówi burmistrz Jan Rasiński. – Ona wykaże, czy były nieprawidłowości.

    Życie Warszawy

  • Formularz wniosku o udostępnienie informacji publicznej

    Często lokatorzy potrzebują otrzymać informacje dotyczące budynku w którym mieszkają. Urzędnicy jednak często utrudniają dostęp do dokumentów z informacjami o kosztorysach przeprowadzonych remontów, z ekspertyzami technicznymi budynku i innych istotnych dla lokatora informacji. Lokatorzy mogą usłyszeć, że „nie są stroną” w danej kwestii, że informacje „są objęte prawami autorskimi” lub że obowiązuje „ochrona danych osobowych”.

    Jednak Ustawa o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. daje prawo każdemu obywatelowi do wglądu do dokumentów publicznych, jakimi są dokumenty znajdujące się w posiadaniu Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami i innych organów publicznych.

    Aby żądanie udostępnienia dokumentów było skuteczne, należy napisać wniosek na poniższym formularzu, zaznaczając dokładnie, o jaki dokument nam chodzi. Otrzymawszy taki wniosek, urzędnicy nie będą już mogli tak łatwo uchylić się od obowiązku udostępnienia nam informacji.

  • Raport o wadliwej polityce lokalowej m. st. Warszawy

    8 kwietnia odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Stołecznego Warszawy dotycząca polityki mieszkaniowej władz samorządowych. Na sesji przedstawiciele Komitetu Obrony Lokatorów zaprezentowali raport o systematycznych nieprawidłowościach w działaniach urzędników dysponujących lokalami komunalnymi. Przemówienie przedstawiciela KOL opublikowaliśmy tutaj: https://lokatorzy.fediblog.pl/wystapienie-kol-na-radzie-warszawy/

    Oto skrócony tekst raportu, który został przekazany radnym:

  • Gdańsk: okupacja w Zarządzie Nieruchomości Komunalnych

    Grupa inicjatywna „Nic o nas bez nas”, ta sama która od kilku miesięcy pojawia się na sesjach Rady Miasta Gdańska, właśnie odwiedziła Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych. Anarchiści domagają się rozmowy z Jackiem Łapińskim, dyrektorem GZNK.

    – Jesteśmy zdeterminowani i przygotowani na bezterminową okupację biura dyrektora w przypadku, gdyby nie chciał on z nami rozmawiać. Nie będziemy dłużej stać bezczynnie, podczas gdy opłacana z naszych pieniędzy urzędnicza mafia znęca się nad ciężko pokrzywdzonymi przez los mieszkańcami, od których przez lata próbuje się wycisnąć sumę o wiele niższą niż koszty administracyjne całej sprawy! – grzmią w mailu przesłanym do redakcji.

    Anarchiści żądają wyjaśnień sprawy Państwa Siedzińskich z Przymorza, którzy w wyniku ciężkiej sytuacji życiowej przez pewien czas nie byli w stanie opłacać czynszu za zajmowane mieszkanie komunalne. Pomimo niskich rent, zadłużenie próbowali spłacać w ratach.

    – Prawdopodobnie udałoby im się to, gdyby nie kłody uporczywie i systematycznie rzucane im pod nogi przez urzędników. Dysponujemy pełną dokumentacją urzędniczych błędów, kłamstw i łamania prawa (fałszowanie podpisów, dopisywanie niezidentyfikowanych kwot do kont komorniczych) – twierdzi grupa „Nic o nas bez nas”. Młodzi zapowiadają, że biura GZNK nie opuszczą dopóki nie dostaną pisemnego zapewnienia, że rozpocznie się postępowanie wyjaśniające w sprawie rodziny Siedzińskich.

    – Chcemy również zwrócić uwagę na to, w jakim świetle sytuacja ta stawia twierdzenia prezydenta Lisickiego, jakoby „każdy był kowalem własnego losu” oraz jego plany drastycznego podniesienia czynszów w mieszkaniach komunalnych i odebrania ulg dochodowych osobom z jakimkolwiek zadłużeniem wobec miasta. Dla ludzi takich jak Państwo Siedzińscy takie zmiany będą oznaczały śmierć głodową! – mówią anarchiści.

    Źródło: gdansk.naszemiasto.pl, http://www.trujmiasto.blip.tv/