Autor: admin

  • Akcja przeciw SP Invest na „Warsaw Days”

    1977443_456738884428093_297704518_nDziś na dniach promujących deweloperów nieruchomości, tzw. „Warsaw Days”, odbył się protest lokatorski przeciw SP Invest. Protest jest związany z rozbiórką budynku w którym mieli prawo jeszcze mieszkać lokatorzy przez firmę będącą częścią grupy kapitałowej SP Invest. W styczniu firma wyburzyła kamienicę, w której mieli jeszcze prawo mieszkać lokatorzy, przez co rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem została pozbawiona dachu nad głową. Pomimo wygranego wyroku sądowego o naruszenie posiadania, lokatorzy nie mogą wrócić do budynku, bo już go nie ma. Władze miasta nie rozpatrują wniosku o przyznanie lokalu komunalnego, gdyż „sprawy są w toku”. Rodzina pozostaje więc bezdomna.

    Z tego powodu, działacze Kampanii Obrony Lokatorów postanowili pojawić się na wydarzeniu promocyjnym, gdzie wystawiały się różne firmy deweloperskie, również SP Invest, chwaląca się swoimi inwestycjami na ul. Czapelskiej, w sąsiedztwie zburzonej kamienicy. Działacze KOL i ZSP weszli niepostrzeżenie na teren, na którym odbywały się Warsaw Days, rozwinęli transparent „Dość chciwości miasta i deweloperów! Chcemy dostępnych mieszkań komunalnych!”, oraz zaczęli przemawiać przez megafon na temat naruszenia prawa przez spółkę SP Invest. Najpierw hostessy próbowały wyrwać megafon, a następnie ochroniarze wyprowadzili przemawiającego z terenu imprezy. W tym czasie pozostali działacze spokojnie rozdawali dalej ulotki o SP Invest.

    10150766_456741427761172_641621001_nwarsawdays-po

  • „Warsaw Days” – promocja deweloperów w mieście nędzy mieszkaniowej

    targowa21net4xhW piątek rozpoczynają się „Warsaw Days” spotkania promujące deweloperów nieruchomości z udziałem polityków odpowiedzialnych za katastrofalną sytuację mieszkaniową w Warszawie.

    W centrum uwagi „Warsaw Days” są deweloperzy nieruchomości. Dziesiątki firm buduje apartamentowce w całym mieście, ale coraz mniej ludzi może sobie pozwolić na kupno nowo wybudowanych mieszkań. Powierzchnia mieszkalna kosztuje zbyt drogo, a mieszkańcy Warszawy nie mają wystarczającej zdolności kredytowej. W efekcie mieszkania pozostają puste, a w tym samym czasie cierpimy na niedostatek mieszkań.

    Jednocześnie zapotrzebowanie na dostępne mieszkalnictwo jest ogromne, ale pozostaje w większości niezaspokojone. To co jest dostępne na rynku leży w zasięgu bardzo ograniczonej liczby ludzi, a ceny są porównywalne lub wyższe niż w wielu europejskich miastach. To oznacza, że przeciętna osoba w Polsce musi pracować o wiele dłużej, by zakupić metr kwadratowy, niż mieszkańcy innych krajów. Dlatego w większości musimy gnieździć się w małych metrażach.

    Dostępność mieszkań komunalnych została znacznie ograniczona przez prywatyzację i przez niedopuszczalne zaniedbania. Wiele budynków pozostaje od dziesięcioleci nieremontowanych i nie nadaje się już praktycznie do zamieszkania. W efekcie miasto straciło tysiące mieszkań komunalnych. Władze obiecują, że wybudują więcej, ale realizują to na tak małą skalę, że nie kompensuje to nawet strat powierzchni mieszkalnej, nie mówiąc już o zaspokojeniu czekających w kolejce na mieszkania.

    Zamiast propagandowych wydarzeń takich jak „Warsaw Days”, zamiast próby przedstawiania tragicznej sytuacji mieszkaniowej jako rozkwitu miasta, chcemy by budowano więcej dostępnych mieszkań komunalnych.

    Chcemy też podkreślić, że bardzo często dochodzi w Warszawie i innych miastach do naruszenia podstawowych praw lokatorów, zarówno w domach prywatnych jak i komunalnych. Lokatorzy są przekazywani nowym właścicielom niczym meble. W wyniku reprywatyzacji, lokatorzy padają ofiarą wielu rodzajów prześladowań, takich jak odcinanie mediów, przy kompletnej bierności władz.

    Jedna z firm należących do grupy kapitałowej SP Invest, jednego z wystawców na Warsaw Days, w nielegalny sposób doprowadziła do eksmisji rodziny i zburzyła budynek zanim zapadł wyrok eksmisyjny. Sąd postanowił, że eksmisja była nielegalna i że rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem ma prawo w nim mieszkać. Ale budynku już nie ma. Pomimo tych karygodnych działań, deweloper dalej kontynuuje swoją działalność, gdyż zdaje sobie sprawę, że miasto nie przyjdzie lokatorom z pomocą.

    Miasto jest dla mieszkańców, a nie dla deweloperów, spekulantów i biurokratów. Nie będziemy po cichu tolerować katastrofy mieszkalnej, którą władze sprowadziły na tysiące rodzin. Dość tego!

    Jeśli masz problemy z właścicielami kamienic, ze spekulantami, prywaciarzami i deweloperami – przekaż nam swoją historię i działaj z nami na rzecz praw lokatorów!

    Skontaktuj się z nami!

  • SP Invest – deweloper chce zysku kosztem ludzkiej tragedii

    krypska-demoDziś na warszawskim Grochowie odbył się protest przeciwko inwestorowi SP Invest, który odpowiedzialny jest za zburzenie kamienicy w której nadal mieli prawo mieszkać lokatorzy. Deweloper – nie oglądając się na toczące się jeszcze sprawy w sądzie – wyrzucił na bruk rodzinę z niepełnosprawnym dzieckiem. Z dnia na dzień zmienił zamki w drzwiach. Budynek odgrodził metalowym płotem i zaczął go burzyć. Własność należącą do lokatorów wyrzucił na śnieg. Do tej pory nie wiadomo gdzie się znajduje. Rodzina jest nadal bezdomna. O sprawie pisaliśmy już wcześniej tu.

    Dziś, pod sąsiednim nowo wybudowanym apartamentowcu odbył się protest lokatorów, wzywający do bojkotu spółki SP Invest. Pikieta miała miejsce w czasie prezentowania mieszkań potencjalnym klientom. Pikietujący informowali kupujących o bezprawnych praktykach SP Invest i zachęcali do omijania szerokim łukiem tej firmy. Po zapoznaniu się z sytuacją i informacjami o sposobach działania inwestora, jedno małżeństwo zrezygnowało z kupna mieszkania od SP Invest.

    Przemówieniom podczas pikiety przyglądali się sąsiedzi i przechodnie. Wielu z nich również ma kłopoty mieszkaniowe związane z działaniem bezwzględnych właścicieli nieruchomości. W pikiecie uczestniczyli lokatorzy, którzy sami są zagrożeni eksmisjami, oraz pan Mirek, który sam stał się ofiarą eksmisji i był przez pewien czas bezdomny. O jego sprawie pisaliśmy tu.

    Podczas akcji rozdawana była ulotka o poniższej treści:

    Bojkot SP Invest!

    Dla SP Invest liczy się tylko zysk, kosztem ludzkiej tragedii

    Jak pisze na swojej witrynie reklamowej firma SP Invest: „Lokalizacja w dzielnicy Praga-Południe daje doskonałe połączenie ze ścisłym centrum Warszawy, a jednocześnie pozwala cieszyć się ciszą z dala od zgiełku głównych arterii miasta.” Te świetne warunki okupione są jednak ludzką tragedią i bezprawiem.

    Kolejna inwestycja SP Invest będzie bowiem realizowana na terenie po zburzonej kamienicy, skąd nielegalnie wyeksmitowano rodzinę z niepełnosprawnym dzieckiem. Nie było żadnych wyroków eksmisyjnych – deweloper postanowił działać metodą faktów dokonanych i po prostu zburzyć dom.

    Nie ma zgody na barbarzyńskie działania SP Invest! Bojkotuj tą firmę, która wzbogaca się na ludzkim cierpieniu! Ostrzegaj przed nią znajomych!

    Poniżej film z akcji:

    [field name=iframe]

  • Firma Inter-Construction zburzyła kamienicę nielegalnie wypędzając lokatorów

    unnamed8Gehenna lokatorów prywatnej kamienicy na warszawskiej Pradze-Południe zaczęła się w styczniu 2013 r. Pomimo iż lokatorzy otrzymali przydział mieszkania od Gminy w 1974 r., Wydział Zasobów Lokalowych nie poczuwał się do odpowiedzialności za ich umowy najmu. Prywatni właściciele kamienicy utrudnili mieszkańcom dostęp do lokalu przy ul. Krypskiej poprzez zamontowanie zamków w furtce prowadzącej na teren posesji. W kamienicy mieszkał niepełnosprawny małoletni chłopiec wraz z ojcem. Właściciele uprzykrzali życie lokatorom na różne sposoby: likwidując toaletę, odłączając wodę, zastraszając.

    W czerwcu właściciele sprzedali kamienicę spółce Inter-Construction. Firma nigdy nie podała lokatorom konta na które mógłby być wpłacany czynsz. Firma Inter-Construction wzywała następnie lokatorów do opuszczenia lokali, choć nie było wyroków eksmisyjnych. Lokatorom odebrano dostęp do mieszkań, a także do rzeczy, które w nich były przechowywane. W związku z tym, lokatorzy złożyli pozwy o naruszenie posiadania. Tocząca się w międzyczasie sprawa o eksmisję jeszcze się nie zakończyła.

    Dziś, deweloper rozpoczął rozbiórkę kamienicy. Rzeczy lokatorów zostały wyrzucone na podwórko i leżą tam bez żadnego zabezpieczenia. Lokatorzy wezwali patrol policji, ale policja odmówiła jakiejkolwiek reakcji. Lokatorzy stali się bezdomni.

    Poniżej film z miejsca wyburznia nagrany przez lokatorkę:

    [field name=iframe]

    unnamed3 unnamed

    Wyburzenie trwa. Wczoraj wieczorem (17 stycznia) wyburzana kamienica wyglądała tak:

    p1080202p1080211

    p1080215p1080219

    Dziś (18 stycznia) części budynku w którym mieszkali lokatorzy już nie ma.

  • Ignorancji wobec lokatorów u Piotra Guziała ciąg dalszy

    pic07469-1O brutalnej eksmisji do której doszło w zarządzanej przez burmistrza Piotra Guziała dzielnicy Ursynów pisaliśmy już wcześniej. W dniu 29 listopada, przy ul. Dzierzby doszło do brutalnej eksmisji niepełnosprawnego człowieka, któremu urząd Guziała „załatwił” lokal socjalny nie nadający się do zamieszkania (brak podłóg i instalacji elektrycznej). Na papierze wszystko wyglądało dobrze. W rzeczywistości człowiek stał się bezdomny.

    Po eksmisji dokonanej przez komornika Kokoszko, pan Mirosław S. nie wiedząc w jakiej sytuacji się znajduje, wrócił po badaniach szpitalnych do domu. To co zastał, zupełnie załamało go psychicznie. Mieszkanie było zdewastowane przez robotników wynajętych przez Michała Owsiewskiego – właściciela kamienicy – który zdemontował okna w lokalu. Pan Mirosław płakał i mówił, że odbierze sobie życie, bo wszystko mu skradziono, a jego pozostawiono na ulicy, bez środków do życia. W pewnym momencie osunął się na ziemię. Sąsiedzi natychmiast wezwali pogotowie. Po przyjeździe karetki, lekarz zadecydował o zabraniu go do szpitala.

    Eksmitowany lokator jest chory na cukrzycę i przyjmuje dwa razy dziennie leki, które to razem z pozostałymi rzeczami komornik wywiózł w nieznane miejsce. Po 11 dniach pobytu w szpitalu Mirosław Smolarek został wypisany. Z wypisanymi receptami i reklamówką osobistych rzeczy udał się do Pomocy Społecznej na Ursynowie, który to ośrodek miał go pod opieką. Dowiedział się jednak tylko tyle, że opiekunki nie ma i będzie za kilka dni. Zrezygnowany przyszedł na ul. Dzierzby i usiadł na wycieraczce pod drzwiami swojego mieszkania. Sąsiedzi zadzwonili z prośbą o pomoc do Straży Miejskiej.

    Po pewnym czasie zdecydowano, że Mirosława zawiozą do noclegowni. Następnego dnia, po opuszczeniu noclegowni, Mirosław poszedł na przystanek autobusowy i tam zasłabł. Widzący to zdarzenie pracownik socjalny noclegowni wezwał pogotowie. Zawieziono Mirosława do szpitala, zbadano i położono na korytarzu. Ten jednak nie chciał tam zostać, więc został wypisany i wypuszczony. Wieczorem przyszedł na ul. Dzierzby i ponownie usiadł pod drzwiami. Był wystraszony i zziębnięty. Nie chciał z nikim rozmawiać. W tej sytuacji ponownie poproszono o interwencję Straży Miejskiej, która ponownie zawiozła Mirosława do noclegowni.

  • Spotkanie w sprawie reprywatyzacji na Pradze

    spotkanie2Dziś, aktywiści kampanii „Stop Reprywatyzacji” walczący przeciwko oddawaniu kamienic komunalnych na Pradze, spotkali się z lokatorami. Spotkanie miało charakter informacyjny i jego celem było przekazanie lokatorom wskazówek, jak bronić się przed skutkami działań właścicieli nieruchomości i często zaniedbujących swoje obowiązki urzędników.

    Lokatorzy zostali poinformowani, jak uzyskać informację o stanie reprywatyzacji danej kamienicy, czy znajduje się ona na liście kamienic z roszczeniami, czy proces zwrotowy już trwa. Ci, którzy starają się o lokal socjalny od Gminy, a spotykają się z odmową lub otrzymali wyrok eksmisyjny na bruk, mogli zapoznać się z szablonami pism i odwołań od wyroków sądowych, które umożliwiają walkę o lokal socjalny. Mówiono również co zrobić, jeśli gmina zaproponuje lokal nie nadający się do zamieszkania, lub nie spełniający norm.

    Lokatorom, którzy mieszkają w już zreprywatyzowanych kamienicach, doradzano jak walczyć z nieuzasadnionymi podwyżkami czynszów i co robić w razie, gdy do akcji wkraczają czyściciele i np. odcinają gaz lub zaprzestają wywozu śmieci.

    Spotkanie przebiegło w bardzo konstruktywnej atmosferze, lokatorzy wymieniali się informacjami o swojej sytuacji i wyrazili chęć dalszego wspólnego działania przeciw reprywatyzacji.

  • Brutalna eksmisja na Ursynowie w kamienicy spółki Owsiewskiego

    Dnia 29 listopada ok. godz. 9:30 pod kamienicę przy ul. Dzierzby na warszawskim Ursynowie podjechały samochody z ludźmi, którzy następnie zaczęli przecinać zamknięcie bramy. Na pytanie lokatorów, odpowiedzieli, że jest z nimi policjant po cywilnemu, komornik Kokoszko, oraz właściciel kamienicy Michał Owsiewski. Oprócz tego, z nimi było jeszcze ok. 8 osób wyposażonych w łomy i wielkie młoty.

    Policja, zaalarmowana przez lokatorów odmówiła przyjęcia zgłoszenia, twierdząc, że skoro jest policjant to znaczy że wszystko jest w porządku. W tym czasie osobnicy wyłamywali łomami drzwi wejściowe do kamienicy wybijając szybę i wystawiając skrzydła drzwi na zewnątrz. Po wtargnięciu do środka udali się pod drzwi Mirosława S. (który jest niepełnosprawny i przebywał w tym czasie w szpitalu na badaniach) i zaczęli młotami rozwalać zamki. Trwało to ok. 15 minut. Po wtargnięciu do lokalu napastnicy zaczęli wszystko przewracać i niszczyć. Następnie wynieśli rzeczy z mieszkania w kocach, workach, pudłach i zostawiali te rzeczy przed bramą.

    Znisczone zostały m.in. przedwojenne, dębowe szafy, których nie dało się wynieść. Komornik Kokoszko pozwolił Owsiewskiemu na demontaż wszystkich okien. Robotnicy zdejmowali wszystkie drzwi i okna, niszcząc przy tym futryny. Wszystko wynosili do podstawionych samochodów. Nie wiadomo, czy komornik spisywał jakikolwiek protokół z wynoszonych rzeczy. Ok. godz. 13:00 wszyscy zaczęli opuszczać lokal, zabijając drzwi długimi gwoździami.

    Gdy jeden z lokatorów próbował nagrywać czyścicieli, podszedł do niego Michał Owsiewski i uderzył go pięścią prosto w zęby i nos, ten upadł i na chwilę stracił przytomność. Lokator miał rozciętą wargę, a z nosa leciała krew. Policja, która przybyła wreszcie na miejsce, pozwoliła odjechać sprawcom zajścia.

    Obecnie eksmitowany lokator, pan Mirosław, przebywa w szpitalu na ul. Wołoskiej, jest w bardzo złym stanie psychicznym, ma myśli samobójcze, jest załamany i ciężko się z nim porozumieć. Nie wiadomo dokąd jego rzeczy zostały wywiezione.

    Dodać należy, że tydzień wcześniej, komornik Kokoszko dowiedział się, że lokal socjalny który został przyznany eksmitowanemu nie nadaje się jeszcze do zamieszkania, ponieważ wymaga remontu włącznie z położeniem podłogi, a elektrownia podłączy prąd 15 grudnia. Jak widać, nie przeszkadzało to komornikowi w podjęciu decyzji o brutalnym eksmitowaniu w okresie ochronnym człowieka, który w obecnej sytuacji nie ma się gdzie podziać.

    Poniżej, filmy z eksmisji nakręcone przez lokatorów:

    [field name=iframe]
    [field name=iframe2]

  • Zwolnienia w Centrum Komunikacji Społecznej

    Pod koniec czerwca, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz przeniosła Marcina Wojdata, który do tej pory kierował Centrum Komunikacji Społecznej, na stanowisko Sekretarza Miasta. Centrum Komunikacji Społecznej jest instytucją, w której m.in. odbywały się rozmowy, na których organizacje lokatorskie prezentowały swoje postulaty urzędnikom miasta.

    Przed swoim odejściem, Marcin Wojdat podjął decyzje o nie przedłużaniu umów śmieciowych części pracowników zatrudnionych w tej instytucji. Pracownicy zostali bez żadnej odprawy i wypowiedzenia posłani na bezrobocie bez prawa do zasiłku. Na ich miejsce zostali zatrudnieni wolontariusze. Jak mówią władze, na 2014 rok ma zostać obgłoszony konkurs dla organizacji pozarządowej, która mogłaby „animować przestrzeń Warsztatu”.

    Jak tłumaczy Marcin Wojdat portalowi ngo.pl, – „Mamy kłopoty formalno-techniczne. Nie możemy zwiększać liczby etatowych pracowników w urzędzie, więc nie możemy obsługi warsztatu zatrudnić na etaty. Na dalsze organizowanie działalności warsztatu w tym czy innym miejscu, chciałbym docelowo ogłosić konkurs dla organizacji pozarządowych. To rozwiązanie wydaje mi się najkorzystniejsze i zgodne jest z zasadą subsydiarności.”

    Najpierw więc zastąpiono pracowników etatowych pracownikami na umowach śmieciowych, potem wolontariuszami, a docelowo obsługa instytucji służącej do komunikowania się z obywatelami ma w całości spaść na barki organizacji pozarządowych. Jest to tzw. „outsourcing funkcji państwowych”, przy zachowaniu istniejących obciążeń podatkowych, czyli rezygnacja z funkcji państwowych na które przeznaczone powinny być w teorii podatki, bez ograniczenia wysokości tych podatków.

  • Zatrzymana eksmisja na bruk na ul. Wiejskiej

    akcjawiejskaDzisiaj nie doszło do eksmisji na bruk bezrobotnej kobiety na ul. Wiejskiej. Rano zebrało się ponad 50 osób, by zablokować komornika i obronić kobietę przed eksmisją. Część z nich to lokatorzy, którzy także walczyli z eksmisją ze swoich domów i teraz walczą w obronie innych. Komornik musiał odstąpić od czynności. Ale to nie oznacza końca działań, bo nadal nie jest załatwiona z miastem kwestia umowy najmu lokalu socjalnego. Aktywiści Komitetu Obrony Lokatorów będą się starali pomóc w tej sprawie.

    Akcja przebiegła bardzo spokojnie dzięki aktywności i przybyciu wielu osób. Policja była obecna, ale zachowała się spokojnie. Jedyne bardzo nieprzyjemne zachowanie miało miejsce ze strony przedstawicielki Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. W pewnym momencie, czując, że sytuacja rozwija się korzystnie dla lokatorki, próbowała ogłosić mediom, że kobieta jest dłużnikiem. Jednak nie wspomniała o tym, że rzekomy „dług” na jej koncie powstał przez to, że miasto naliczyło koszty egzekucyjne (czyli koszty ekmisji) na koncie lokatorki, jeszcze zanim doszło do eksmisji (!). Te koszty wynoszą 3000 złotych.

    Oczywiście musimy walczyć z tym, bo to kolejny przypadek jak miasto samo pogorsza sytuację lokatorów i wpędza ubogich w długi. A przy tym, Miasto stara się przekonać wszystkich, że niby walczy z patologią, choć właśnie urzędnicy sztucznie tworzą patologiczne sytuacje.

    Lokatorka, która uniknęła eksmisji bardzo dziękuje wszystkim przybyłym za wsparcie.

  • Eksmisja w mieście pustostanów

    Bezrobotna kobieta ma zostać eksmitowana na bruk w poniedziałek rano. Obrońcy kobiety chcą podkreślić kilka faktów, które świadczą o bardzo problematycznym podejściu miasta do problemów mieszkalnictwa.

    Siedem lat temu, kobietę wyrzucono z mieszkania, gdzie mieszkała razem z babcią aż do jej śmierci. Nie mogła odziedziczyć najmu mieszkania i tam pozostać, pomimo braku innego miejsca do życia.

    Czy taka zasada ma sens czy nie, zależy od sytuacji. W wielu przypadkach to nie ma sensu, ponieważ ktoś kto ma niskie zarobki, zasługuje na mieszkanie komunalne lub socjalne. Ale miasto przekonuje, że musi mieć taką politykę, bo jest „za mało zasobów” mieszkalnych w Warszawie.

    Więc tym bardziej bulwersujący jest fakt, że mieszkanie z którego lokatorka musiała się wyprowadzić 7 lat temu, od tego czasu STOI PUSTE. (więcej…)