Autor: admin

  • Biała księga reprywatyzacji – kpina z lokatorów

    DLOWAGazeta_StolecznaW środę 13 lipca, Ratusz opublikował „Białą Księgę reprywatyzacji warszawskich nieruchomości”. Komitet Obrony Praw Lokatorów publikuje swoje pierwsze opinie na ten temat.

    Jedna rzecz wydaje się jasna: dla Ratusza najważniejsza jest próba pokazania, że problem jest traktowany poważnie i że władze mają czyste intencje. Nasze doświadczenia z władzami Hanny Gronkiewicz-Waltz, Platformy Obywatelskiej i partii będących w koalicji samorządowej są jednak zupełnie odmienne. To Hanna Gronkiewicz-Waltz i te ugrupowania są naszym zdaniem odpowiedzialne za sposób wdrażania dzikiej reprywatyzacji i za wypracowanie pełnych nieprawidłowości praktyk, uzasadnianych pisanymi na zamówienie ekspertyzami prawnymi.

    Chaos informacyjny

    Mało wiadomo o metodologii użytej przez autorów raportu, ani kto go sporządził. Nie zaproszono do współpracy organizacji lokatorskich. Brak jest dostępu do wielu podstawowych dokumentów, które pozwoliłyby sprawdzić prawdziwość przytoczonych stwierdzeń. Jednak już teraz, po telefonach, które otrzymujemy od lokatorów, wiemy że zawarta w „Białej Księdze” lista nieruchomości objętych postępowaniami jest niekompletna i niewiarygodna. Brakuje na niej znanych adresów, które zostały zreprywatyzowane, a inne są zaznaczone jako będące w trakcie zwrotu, choć zwrot został już dawno dokonany.

    Inne informacje w raporcie są niejasne lub podane w sposób bardzo wybiórczy. Np. od kilku lat podaje się informacje o 8000 postępowań zwrotowych – w tym postępowań administracyjnych. Liczby te były szeroko podawane w prasie. Jednak, jeśli wierzyć danym z raportu, toczyło się jedynie 2613 postępowań. W zeszłym roku opublikowano informacje o 60 budynkach wobec których toczą się postępowania. Rozbieżność tych liczb powoduje chaos informacyjny i nasuwa szereg wątpliwości. Może nie policzono wszystkich postępowań, a tylko pewne ich kategorie? Nie sposób zgadnąć, a lokatorzy budynków, którym grozi reprywatyzacja z pewnością nie będą dzięki temu fragmentarycznemu raportowi spokojniejsi.

    Mówiąc krótko: raport powinna zweryfikować zewnętrzna grupa ekspertów, w tym z organizacji lokatorskich.

    Kpina z lokatorów

    Jesteśmy organizacją lokatorską, tak więc przede wszystkim interesuje nas to, co dzieje się z lokatorami reprywatyzowanych kamienic. Niestety widać, że celem raportu jest usprawiedliwienie dotychczasowych praktyk i przedstawienie Ratusza jako „ofiary” a nie sprawcy obecnej tragicznej sytuacji lokatorów. W raporcie możemy przeczytać jak bardzo miasto „pomogło” lokatorom. Jesteśmy przeciwnego zdania.

    Z samych informacji podanych przez władze Miasta wynika, że jedynie około 2.5% lokatorów z zasobów reprywatyzowanych otrzymało nowe lokale.

    I tak na stronie 430 raportu czytamy, że:

    „Dotychczas Miasto pomogło ponad 3000 gospodarstw domowych zamieszkującym w budynkach dekretowych. W tym, w wyniku przyjętej od 2009 roku przez Miasto polityki adresowanej do tej grupy osób (tj. preferencyjne zasady wynajmowania lokali oraz szybka realizacja wyroków orzekających eksmisje z przyznanym prawem do lokalu socjalnego) udzielono pomocy mieszkaniowej blisko 2450 gospodarstwom domowym (od sierpnia 2009 r. do maja 2016). Pomoc ta jest udzielana w następujący sposób:

    • w ramach realizacji listy osób zakwalifikowanych do udzielenia pomocy mieszkaniowej;
    • poprzez dostarczenie lokali socjalnych w ramach realizacji wyroku;

    Z tymi stwierdzeniami jest kilka problemów. W całym raporcie brakuje informacji na temat tego, ile mieszkań komunalnych i socjalnych Miasto straciło w wyniku reprywatyzacji. Brak też informacji ile mieszkań Miasto sprzedało w drodze sprzedaży udziałów miejskich w nieruchomościach. Operując znanym nam przykładem, znany kupiec roszczeń Marek Mossakowski odzyskał grunt do jednej działki na ul. Saskiej, a Miasto sprzedało mu 4 mieszkania komunalne wraz z lokatorami. O tym nie dowiemy się z raportu.

    Nie znamy więc nadal prawdziwej skali reprywatyzacji, ponieważ raport podaje informacje o liczbie zwróconych nieruchomości, a nie liczbie mieszkań które zostały zwrócone, oraz liczbie mieszkań, które zostały sprzedane (czasem za symboliczne kwoty). Nie wspominając nawet o podpisaniu przez Hannę Gronkiewicz-Waltz Zarządzenia nr 1777/2008 z dnia 23 czerwca 2008 r., które pozwała oddawać administrację budynków należących do Miasta jeszcze przed zakończeniem postępowań zwrotowych!

    W raporcie czytamy o zwrocie 2424 nieruchomości, jednak nie wiemy, ile gospodarstw domowych zostało dotkniętych. Z doświadczenia wiemy, że zwykle w typowej kamienicy mieszka od kilkunastu do kulkudziesięciu rodzin (rzadko mniej niż 10). Na tej podstawie możemy tylko szacować, jak mały procent osób dotkniętych reprywatyzacją dostało jakąkolwiek pomoc, może nawet nie 10 procent. Co gorsza, raport jako „pomoc lokatorom” traktuje eksmisję z pełnowartościowych lokali do lokali socjalnych! Nie wspominając nawet o tym, że prawnicy Miasta, jako interwenienci uboczni na procesach eksmisyjnych, regularnie wnoszą o nieprzyznawanie nawet lokali socjalnych w wyroku eksmisyjnym! Ładna „pomoc”!

    A więc mamy do czynienia z sytuacją, gdy zamiast odmowy zwrotu kamienic z lokatorami, zamiast dostarczania lokali zamiennych jeśli już zwrot musi mieć miejsce, lokatorzy są oddawani wraz z dobrodziejstwem inwentarza, tracąc ochronę przed podwyżkami czynszów i wpadają w zadłużenie. Jeśli mają „szczęście” uzyskać „pomoc” Miasta, kończą w kilkunastometrowym, niepełnowartościowym lokalu, którego standardy nie są określone, a więc mogą być dowolnie niskie i to tylko na okres dwuletnich umów najmu. Nie wiadomo również, czy inne rodzaje „pomocy” (jak pomoc prawna) zostały policzone razem z „pomocą” lokalową.

    Jeśli ktoś poważnie myśli, że eksmitowanie ludzi do lokalu niespełniającego standardów lokalu mieszkalnego, bez gwarancji utrzymania się w nim na czas dłuższy niż 2 lata, jest „pomocą”, za którą lokatorzy powinni być wdzięczni, to jest to bardzo ponury żart.

    Jak można się spodziewać, inne rodzaje „pomocy” też nie sprawdzają się zbyt dobrze, jak „pomoc” w postaci Uchwały o lokatorach wrażliwych. Niestety regularnie odmawia się najmu komunalnego lokatorom, którzy płacą u prywatnego właściciela czynsz nawet o jeden grosz niższy, niż 3% stawki odtworzeniowej. Znamy wiele przykładów, gdzie czynsz jest wyższy niż dochody mieszkańców, ale nie kwalifikują się oni jako „lokatorzy wrażliwi”.

    Taka „pomoc” została skonstruowana wyłącznie na potrzeby PRu – aby udawać, że problem jest traktowany poważnie, a jednocześnie pomóc jak najmniejszej liczbie osób. Wiele razy organizacje lokatorskie krytykowały plany miasta i proponowały lepsze rozwiązania, jednak nigdy nasz głos nie został potraktowany poważnie. W tej sytuacji chwalenie się przez Miasto „pomocą lokatorom” jest po prostu kpiną. Skala realnej pomocy była zupełnie nieadekwatna do potrzeb. Można śmiało stwierdzić, że żadnej pomocy nie otrzymało 90% lokatorów.

    Na koniec niesmacznym żartem są wypowiedzi wiceprezydenta Jóźwiaka o tym, jak władze rzekomo same zaczęły tropić nieprawidłowości i walczyć z korupcją i zachęcają lokatorów do pisania do prokuratury! Tak jakby organizacje lokatorskie od lat nie pisały raportów wyszczególniających dokładnie wszystkie problemy reprywatyzacji i podając konkretne przykłady korupcyjnego i nielegalnego działania. Niestety, Miasto systematycznie zaprzeczało i tłumaczyło, że nie dzieje się nic niezgodnego z prawem. Setki lokatorów piszą cały czas do prokuratury, ale w końcu rozumieją że to nie przynosi żadnych rezultatów. Może Pan Jóźwiak mógłby zainteresować się dlaczego prokuratury przez tyle lat nie podejmowały żadnych działań? Mamy na ten temat swoją teorię.

    Podsumowując, nie wiemy ile wydano publicznych pieniędzy na sporządzenie „Białej Księgi”, ale wolelibyśmy, żeby władze skoncentrowały się na udzielaniu prawdziwej pomocy, zamiast tworzenia pozorów i opartego na fałszu PRu i usprawiedliwiania tego, co usprawiedliwić się nie da.

  • Cykl protestów lokatorskich pod urzędami dzielnic

    13244853_1007392809309268_7164053657980124971_nW dniach od 9 maja do 13 czerwca odbył się szereg protestów organizowanych przez Komitet Obrony Praw Lokatorów i Związek Syndykalistów Polski – Związek Wielobranżowy Warszawa. Kolejne protesty w cyklu odbywały się pod urzędami dzielnic Warszawy. Protesty odbyły się w dzielnicach Wola, Praga-Południe, Praga-Północ, Włochy, Targówek i Śródmieście. Hasłem przewodnim protestu było „Chcemy mieszkań komunalnych!”

    Bezpośrednią przyczyną protestu było systematyczne ignorowanie potrzeb lokatorów przez urzędników wydziałów zasobów lokalowych i władze dzielnic. Objawia się to przyznawaniem lokali nienadających się do zamieszkania (zagrzybienie ścian, brak łazienek), bądź wręcz odmowami zakwalifikowania do najmu osób, które spełniają wszelkie kryteria. Urzędnicy motywują to często brakiem lokali, tak jakby na lokatorów spadała odpowiedzialność za ten stan rzeczy.

    13241297_1003732639675285_4574104700577661271_nW akcjach uczestniczyli przede wszystkim lokatorzy dotknięci problemem. Wielu z nich od lat działa razem z nami, pomagając nam na dyżurach lokatorskich oraz solidaryzując się z osobami zagrożonymi bezdomnością. Na akcjach obecni byli mieszkańcy wszystkich dzielnic Warszawy. Skandowaliśmy hasła „Urzędasy do roboty”, „Chcemy mieszkań komunalnych”. Po każdej z akcji, uczestnicy dokonywali okupacji urzędu, domagając się rozmowy z burmistrzem lub osobami odpowiedzialnymi z urzędu dzielnicy.

    Na Woli wtargnęliśmy do gabinetu burmistrza w asyście mediów. Na Pradze-Południe wymusiliśmy przerwanie sesji Rady Dzielnicy i wysłuchanie przez radnych postulatów lokatorów. Reakcje władz były bardzo różne. Na Pradze-Północ i na Targówku doszło do rozmów z burmistrzami na temat rozwiązania konkretnych spraw lokatorskich. Za wcześnie jednak by mówić, że zostały one rozwiązane. Rozmowy trwają. Na Pradze-Południe w wyniku akcji zostały wskazane lokatorom lokale, choć wcześniej latami nie mogli się ich doprosić. Dzielnica Wola uruchomiła w tygodniu po proteście darmowy punkt porad lokatorskich. Po akcji pod urzędem dzielnicy Śródmieście, lokatorzy protestowali też na komisji ładu przestrzennego dotyczącej budowy nowych wieżowców w centrum Warszawy, co jak widać jest priorytetem dla władz, zamiast prowadzenia odpowiedzialnej polityki nakierowanej na potrzeby mieszkańców.

    13310617_471001516429383_8548567477590008188_nMedia lokalne relacjonowały protesty na żywo, a kolejne urzędy ze zdenerwowaniem oczekiwały, kiedy przyjdzie u nich kolej na okupację lokatorską. Cykl akcji uważamy za bardzo udany, przede wszystkim ze względu na poprawę morale uczestników, którzy poczuli wreszcie, że mogą sprawić, by ich głos był słyszalny. Działania tego typu muszą oczywiście być kontynuowane, by w doprowadzić do przynajmniej częściowej realizacji naszych postulatów lokatorskich i rozwiązania problemów indywidualnych lokatorów.

  • Oświadczenie Komitetu Obrony Praw Lokatorów w sprawie projektu nowelizacji Ustawy o Gospodarce Nieruchomościami

    W dniu dzisiejszym, w Muzeum Powstania Warszawskiego, odbyła się konferencja zatytułowana „Koniec dekretu Bieruta w Warszawie. Projekt ustawy o zwrocie nieruchomości warszawskich”. Konferencję zorganizowały środowiska zainteresowane zwrotami nieruchomości.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów jest przeciwny zwrotom nieruchomości w naturze, zwłaszcza jeśli są zamieszkane przez lokatorów.

    Nasze stanowisko w tej sprawie jest bardzo klarowne i było przez nas wcześniej publikowane.

    Jako organizacja zajmująca się obroną praw lokatorów, byliśmy zaproszeni na posiedzenie komisji sejmowej dotyczącej reprywatyzacji, gdzie zaprezentowaliśmy nasze stanowisko i nasze zastrzeżenia. Złożyliśmy także stanowisko o treści przytoczonej powyżej na ręce pani premier, Beaty Szydło. Zostaliśmy również zaproszeni na dzisiejszą konferencję prasową. Nie mogliśmy jednak tego zaproszenia przyjąć i żadna osoba działająca w Komitecie Obrony Praw Lokatorów nie była tam obecna. Stało się tak ze względów pryncypialnych: nie możemy firmować inicjatywy zmierzającej do przyspieszenia reprywatyzacji i zwiększenia liczby budynków przejmowanych przez prywatnych właścicieli. Inna organizacja lokatorska wzięła udział we wspólnej konferencji prasowej z organizacjami lobbującymi za reprywatyzacją, co naszym zdaniem jest błędem, gdyż w jakimś stopniu legitymizuje to ich inicjatywę w sposób, którego nie popiera wiele innych organizacji zajmujących się prawami lokatorów.

    Niezależnie od powyższego, Komitet Obrony Praw Lokatorów od dawna postulował wprowadzenie różnych form pomocy dla lokatorów objętych reprywatyzacją. Postulowaliśmy m.in., by tam, gdzie ma miejsce reprywatyzacja zamieszkanych budynków, Gminy stosowały dopłaty, dzięki którym lokatorzy mogliby nadal płacić czynsz komunalny, a całą różnicę między czynszem komunalnym, a czynszem na poziomie komercyjnym pokrywała Gmina ze swoich środków. Jest to rozwiązanie sprawiedliwe, gdyż lokatorzy znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji z winy państwa. Postulowaliśmy wprowadzenie takiego rozwiązania niezależnie od wszelkich innych uregulowań prawnych.

    Kilka naszych postulatów zostało dołączonych do projektu który był przedmiotem dzisiejszej konferencji. Nie zmienia to w niczym naszego negatywnego stanowiska na temat reprywatyzacji jako takiej. Nadal uważamy, że nie powinno dochodzić do zwrotu budynków w naturze, zwłaszcza tych, gdzie nadal mieszkają lokatorzy.

    Z tego też względu, zamiast uczestniczyć w konferencji prasowej organizowanej przez organizacje reprezentujące spadkobierców i właścicieli, zorganizowaliśmy kolejną demonstrację i okupację Urzędu Dzielnicy Praga Północ. Uważamy, że nadal potrzebny jest donośny protest lokatorów przeciw reprywatyzacji i przeciw pozostawianiu lokatorów bez pomocy. Ci, którzy związali całe swoje życie z mieszkaniem komunalnym i są u schyłku swojego życia, powinni mieć możliwość w nim pozostać!

    Nie jest też prawdą, że proponowana nowelizacja Ustawy o gospodarce nieruchomościami doprowadzi do końca eksmisji. Stanie się coś przeciwnego. Nie ma też żadnej sprawiedliwości w oddawaniu budynków, które zostały odbudowane przez ich mieszkańców kosztem pracy ich własnych rąk. Lokatorów, którzy dziś są u schyłku swojego życia i mają być z tych lokali eksmitowani. Trudno dostrzec sprawiedliwość w działalności profesjonalnych handlarzy roszczeniami i procederze czyszczenia kamienic pod luksusowe inwestycje. Reprywatyzacja czyni tylko nowe krzywdy i nie stanowi zadośćuczynienia za stare.

    Dopóki nie będzie zakrojonego na szeroką skalę programu budownictwa komunalnego i społecznego, reprywatyzacja zasobów komunalnych powinna zostać całkowicie wstrzymana!

    Komitet Obrony Praw Lokatorów

  • Protest Komitetu w Urzędzie Wola

    wola-wewnatrzW dniu 9 maja pod Urzędem Dzielnicy Wola odbył się protest zorganizowany przez Komitet Obrony Praw Lokatorów przeciw biurokratycznym nadużyciom, bandyckiej reprywatyzacji oraz złej polityce socjalnej m. st. Warszawy. Protestowaliśmy przeciwko wciąż trwającemu nielegalnemu procederowi oddawania kamienic z lokatorami, niczym nie motywowanych odmów przyznawania lokali, oraz przyznawaniu lokali nie nadających się do zamieszkania.

    Ponieważ nikt w Urzędzie nie miał zamiaru rozmawiać z protestującymi (co typowe dla przedstawicieli władz), ci wtargnęli do środka urzędu, a następnie do biura wiceburmistrza Marka Sitarskiego, przerywając mu spotkanie. Burmistrz został zmuszony do tłumaczenia się przed kamerami telewizji dlaczego nie ma czasu na rozmowy z mieszkańcami i dlaczego urzędnicy nie traktują poważnie spraw lokatorów.

    Następnie, protestujący udali się na salę gdzie odbywało się posiedzenie Komisji Dialogu Społecznego dzielnicy i zaprezentowali tam swoje postulaty. Lokatorzy złożyli też petycję na ręce urzędników.

    Protesty będą kontynuowane pod wszystkimi urzędami dzielnic w Warszawie. Następny protest już 16 maja o godz. 17:00 pod Urzędem Dzielnicy Praga Południe, ul. Grochowska 274

  • Przedstawiciel Komitetu przedstawił sytuację lokatorów w URM

    W dniu 4 maja b.r. przedstawiciel Komitetu Obrony Praw Lokatorów spotkał się z przedstawicielem rządu w Urzędzie Rady Ministrów, aby dyskutować o ochronie praw lokatorów w kontekście pojawiających się projektów ustawy reprywatyzacyjnej. Komitet stoi na stanowisku, że nie jest dopuszczalne zwracanie kamienic wraz z lokatorami. W świetle istniejących przepisów, istnieje możliwość by zapobiec takim zwrotom. Brakuje jednak woli politycznej. Proces reprywatyzacji już kosztował nas bardzo wiele i nikt nie poniósł dotychczas odpowiedzialności za ogromną krzywdę, która została wyrządzona dziesiątkom tysięcy lokatorów.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów przypomina, że w Warszawie wciąż tysiące ludzi mieszkają w zasobach reprywatyzowanych i znajdują się w tragicznej sytuacji. Cały czas na dyżury Komitetu zgłaszają się lokatorzy, którzy nie wiedzą, co dalej się z nimi stanie i nie wiedzą, czy w kolejnym miesiącu nie będzie już ich stać na czynsz i nie wylądują na bruku. Większość ludzi, którzy starają się o nowe lokal komunalne pod byle pretekstem otrzymuje odmowy od urzędników Miasta.

    W związku z tą sytuacją, Komitet Obrony Praw Lokatorów organizuje serię protestów pod urzędami dzielnic Warszawy w każdy poniedziałek o godz. 17:00, aby zwrócić uwagę na tragiczną sytuację lokatorów, oraz by domagać się mieszkań dla ofiar reprywatyzacji i złej polityki mieszkaniowej m.st. Warszawa.

    Pierwszy protest odbędzie się już 9 maja pod Urzędem Gminy Wola przy al. Solidarności 90 o godz. 17:00.

    Poniżej dokument, który został wczoraj wręczony przedstawicielowi Rady Ministrów.

  • Zablokowana eksmisja rodziny na ul. Daniłowiczowskiej

    Komitet Obrony Praw Lokatorów swoimi działaniami zablokował czasowo eksmisję niepełnosprawnej matki z trójką dzieci mieszkających na ul. Daniłowiczowskiej w Warszawie. Rodzina miała być eksmitowana dziś rano do noclegowni. Najmłodsze z dzieci ma 11 lat i choruje na astmę. Sprawę prowadzi komornik z Ząbek, Dariusz Wiercigroch. Komornik wystąpił do sądu rodzinnego o przekazanie dzieci w opiekę zastępczą, z powodu braku miejsca do zamieszkania. Posiedzenie sądu rodzinnego miało się odbyć za kilka dni.

    To jeden z przykładów nadal występującego problemu, który nie został rozwiązany przez tzw. „ustawę przeciw odbieraniu dzieci z biedy”. Ustawa ta, mimo iż zwracaliśmy na to uwagę jeszcze przed jej uchwaleniem, nie uwzględnia przypadku przyznania opieki zastępczej w sytuacji, gdy rodzina trafia do noclegowni. Więcej na ten temat tu: Uwagi KOPL dotyczące nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego

    Rodzina nie otrzymała lokalu socjalnego w czasie procesu eksmisyjnego, gdyż nie dowiedziała się o rozprawie i wyrok zapadł zaocznie. Jednak przepisy wskazują na to, że powinni otrzymać lokal socjalny ze względu na niepełnosprawność matki i opiekę nad małoletnim dzieckiem. Komitet Obrony Praw Lokatorów pomógł lokatorce wnieść sprawę do sądu o przyznanie lokalu socjalnego oraz zawieszenie postępowania egzekucyjnego. Najważniejsze jest to, że udało się tymczasowo zachować dach nad głową, tak więc sąd rodzinny nie będzie mieć podstaw do przyznania opieki zastępczej nad dziećmi.

    O dalszych postępach sprawy będziemy informować na naszej stronie.

  • Propaganda Miasta a rzeczywistość

    Propagandziści Miasta reklamują: jest oferta dla dłużnika! Możemy umorzyć część zadłużenia! Oferta wyjątkowo korzystna! Tylko jak to działa w rzeczywistości? Ile osób skorzystało z tej promocji?

    Miastu jednak należy zadać inne pytanie. Co robicie, aby pomóc lokatorom, którzy mają małe zadłużenie? Jest na to prosty sposób: podpisanie umowy o spłacie zadłużenia na raty. Ponieważ jest bardzo wiele osób starszych, które nic nie wiedzą o takiej możliwościa lub wiedzą, ale spotkały się z odmową urzędników.

    Chcę dowiedzieć się, dlaczego przychodzą do nas na dyżury lokatorskie ludzie niepełnosprawni, którzy będą eksmitowani za 800 złotych zadłużenia? W konkretnym przypadku o którym mówię, mogą spłacić to zadłużenie w całości – a wtedy miasto nie musiałoby już tracić publicznych pieniędzy na sprawy sądowe. Powiem wam wprost – ludzie nie mogą uzyskać od was pomocy, są tylko krzykliwe urzędasy i biurokratyczne decyzje – a nikomu nie przyszło do głowy by zadzwonić do rodziny i spytać się, co się dzieje, czy wszystko jest w porządku. Może się wtedy okazać, że ktoś miał problemy, ale teraz jest w stanie spłacić zadłużenie. Nikomu nie przyszło do głowy, aby nie traktować ludzi przychodzących do urzędu jak śmieci, tylko kogoś, komu trzeba pomóc rozwiązać jego problemy. To wielki wstyd dla naszego miasta, że chce eksmitować z mieszkania starszych ludzi i inwalidów, co będzie kosztować nas więcej niż całe ich zadłużenie.

  • Los lokatorów z ul. Kredytowej

    Mieszkańcy budynku położonego przy ul. Kredytowej w Warszawie otrzymali wypowiedzenia umów najmu. Budnek należy do Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Świętej Trójcy w Warszawie.

    W uzasadnieniu pisma, proboszcz parafii napisał:

    „Zgodnie z Zasadniczym Prawem Wewnętrznym Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce wszystkie jednostki organizacyjne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego zobowiązane są do dbałości o racjonalne, ekonomiczne uzasadnione oraz zgodne z etyką i powagą Kościoła wykorzystywanie majątku będącego w ich władaniu, jak również sa zobligowane do wykorzystywania majątku w celu zabezpieczenia potrzeb własnych oraz społeczności Kościoła jako całości.”

    Lokatorzy boją się, że wylądują na bruku, ponieważ nie stać ich na wynajęcie innych lokali. Ponieważ nie wszystkim lokatorom wypowiedziano umowy, niektórzy z nich poczuli się dyskryminowani.

    Komitet apeluje do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, aby zapobiegł eksmisji lokatorów, mając na uwadze zobowiązania do dbałości o ludzi, a nie tylko i wyłącznie o majątek parafii.

  • Urzędnicy czekają, aż lokatorzy staną się bezdomni

    Ustawa o ochronie praw lokatorów przewiduje tryb wypowiedzenia umowy najmu bez dostarczenia lokalu zamiennego, z trzyletnim okresem wypowiedzenia. Przepis zakłada, iż właściciel zamierza zamieszkać w należącym do niego lokalu. W świetle znanych działań kamieniczników wobec lokatorów nie dziwi wcale, że wielu z nich stara sie obchodzić te przepisy. Informują więc, że „zamierzają wprowadzić się” do kilkudziesięciu lokali naraz. O jednym z takich przypadków pisaliśmy w artykule Mossakowski klonuje się na Saskiej.

    O ile bezprawne działania kamieniczników nie dziwią i zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić, wypływa na światło dzienne coraz więcej skandalicznych decyzji urzędników. Trzyletni okres wypowiedzenia miał, w intencji ustawodawcy, dać odpowiedni czas na znalezienie nowego lokalu. W ten sposób Gmina mogłaby bez trudu spełnić konstytucyjny wymóg zaspokojenia potrzeb lokalowych mieszkańców. Jednak zarządy dzielnic postanowiły inaczej interpretować przepisy.

    W swojej decyzji z dnia 5 stycznia 2016 r., odmawiającej przyznania pomocy lokalowej, Zarząd Dzielnicy Praga Południe tak odpowiedział na wniosek lokatorów, którzy otrzymali trzyletnie wypowiedzenie umowy najmu bez lokalu zamiennego:

    „Z przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego oraz zgromadzonych w sprawie dokumentów wynika, że wnioskodawcy legitymują się tytułem prawnym do zajmowanego lokalu. Umowa najmu została wypowiedziana przez obecnego właściciela […] ze skutkiem na dzień 30.04.2018 i do tego czasu wnioskodawcy mają zabezpieczone potrzeby mieszkaniowe.”

    Wygląda więc na to, że urząd stoi na stanowisku, że lokatorzy będą mogli wnioskować o lokal dopiero, gdy znajdą się na bruku. W kolejce na przyznanie lokalu czasem czeka się wiele lat, jednak urzędnicy nie chcą dokonać wyboru racjonalnego, czyli pozwolić lokatorom czekać w kolejce w czasie okresu wypowiedzenia najmu w starym lokalu.

    Wydział Zasobów Lokalowych Dzielnicy Wola zachował się w jeszcze bardziej kuriozalny sposób. Na prośby zrozpaczonej niepełnosprawnej lokatorki, której właściciel podniósł czynsz do 25zł za metr, naczelnik Wydziału Zasobów Lokalowych dla Dzielnicy Wola Roman Burdecki odpowiedział:

    „Zarząd Dzielnicy Wola zwrócił uwagę na fakt że w dniu wypowiedzenia umowy najmu lokalu przy ul. Krochmalnej przekraczała Pani 75 lat – wypowiedzenie wobec Pani stanie się nieskuteczne jeśli po upływie terminu wypowiedzenia nie będzie Pani posiadała tytułu prawnego do innego lokalu.”

    Oznacza to nie mniej ni więcej, niż skazanie lokatorki na płacenie zawyżonego czynszu do końca życia. A to i tak przy (dość optymistycznym) założeniu że po upływie 3 lat właściciel nie wyrzuci jej bezprawnie na bruk lub w inny sposób nie zmusi do opuszczenia lokalu.

    Ignorancja urzędników ma się więc nadal w najlepsze.

  • Pożegnanie Adama Zapyłkina

    zapylkinWczoraj na Cmentarzu Bródnowskim pożegnaliśmy Pana Adama Zapyłkina. Był najstarszy wśród nas, walczących z dziką reprywatyzacją, prawdziwy wojownik o prawo człowieka do godnego życia. Mało kto z nas wiedział, że swego czasu sam musiał stoczyć bój o mieszkanie, w którym przeżył większość życia. Nigdy o tym nie opowiadał. Bagatelizował swoje kłopoty, tak samo jak zdrowie. Nigdy jednak nie lekceważył ludzi, zwłaszcza tych wykluczanych lub już wyrzuconych na margines.

    Kiedy po eksmisji wylądowałam w lesie ze swoimi zwierzakami, Pan Adam regularnie do mnie dzwonił. Wiedział, że po przeżytej traumie jestem poobijana i byle dotknięcie może boleśnie zranić. Jak o wiele osób, o mnie też się martwił, bo zamieszkałam w wiatrem podszytym letniskowym domku, a komornik zabierał mi 1/3 emerytury. Z właściwą sobie delikatnością pytał jednak: „A jak się czuje mój kochany Majorek?” Major był moim psem, uczestnikiem wielu naszych manifestacji, podczas których zawsze czule się witali. „Czy Majorek na pewno nie marznie i głodny nie chodzi?” W ten subtelny sposób badał nie tylko stan mojego portfela, ale i duszy.

    Jeszcze rok temu, już mając kłopoty z chodzeniem, stawił się na blokadzie bezprawnej eksmisji na Mariensztacie. Kilkadziesiąt osób próbowało powstrzymać bezprawie. Do młodej dziewczyny przyjechał komornik, a z nim setka antyterrorystów. Mnie tam nie było, ale oczyma duszy widziałam Pana Adama, jak swoim chudym i niewysokim ciałkiem osłania naszych sojuszników, młodych anarchistów i skłotersów. Wiele razy to widziałam. Stawał zawsze w pierwszym rzędzie, naprzeciw rosłych policjantów, nakazując młodzieży wycofać się na tyły. Głowę zadzierał do góry i hardo patrzył w oczy mundurowym. Całą postawą mówił bezgłośnie: „No spróbuj, szczeniaku, podnieść na mnie rękę”. Nikt nigdy się nie odważył.

    Z racji wieku, doświadczeń życiowych i kultury osobistej czuł się uprawniony do krytykowania błędów polityków. Kiedy w warszawskim ratuszu wymyślono osiedle kontenerowe, żeby było gdzie pakować gromadnie eksmitowane rodziny, pan Adam podczas sesji rady miasta wszedł na mównicę i przypomniał, że w Warszawie były już próby tworzenia gett. „Od getta do holocaustu jest jeden krok!” – grzmiał. Trudno powiedzieć, czy wystarczająco przestraszył władze miasta, ale fakt jest faktem, że do dzisiaj nic takiego nie powstało.

    Chodził w naszych sprawach po urzędach, odgrzebywał stare znajomości z okresu swojej świetności zawodowej i upominał się o elementarne prawa dla nas. Pamiętam jak walczyłam z ministerstwem infrastruktury. Pisałam do Grabarczyka skargi na swojego przeciwnika procesowego, który podaje się za mecenasa, w czym pomaga mu licencja zarządcy nieruchomości, wydana w tym resorcie. Odpowiadały mi jakieś biurwy, że to nie jest ich sprawa, bo ten pan prowadzi prywatną praktykę. Pan Adam poprosił mnie, żeby jeszcze raz opisała sprawę, wziął pismo i poszedł na spotkanie z podsekretarzem stanu, swoim znajomym. Chwilę potem mecenas amator stanął przed komisją odpowiedzialności zawodowej, która uznała go winnym wszystkich zarzucanych mu przeze mnie czynów. W batalii sądowej niewiele mi to pomogło, ale po raz pierwszy podczas konfliktu z mafią odzyskującą nieruchomości urząd przyznał mi rację. Nigdy nie zapomnę swojej satysfakcji, ani sprawcy tego cudu.

    Stojąc nad otwartym grobowcem rodzinnym Zapyłkinów, mistrz ceremonii przypomniał osiągnięcia zawodowe oraz działalność społeczną pana Adama i powołał się na sentencję Horacego „non omnis moriar”. Nie wszystek umrę. Ciało pożegnaliśmy, ale ciągle pamiętamy o czynach, ideach, wartościach, jakie za życia nam przekazywał. „To jest cenny depozyt złożony w waszych sercach i póki będziecie z niego korzystać non omnis morietur”. Tymi mądrymi słowami zakończył ceremonię.

    Przez wiele ostatnich lat razem z Panem Adamem kurzyliśmy po kątach fajki, w ukryciu, jak w szkole. W oparach dymu pobierałam darmowe korepetycje z cywilnej odwagi, z przyzwoitości, z zasad moralnych, z wrażliwości i empatii. Dziękuję za te piękne lekcje życia.

    Ewa Andruszkiewicz