Autor: admin

  • Koniec wysiedlania lokatorów – czy dopiero początek?

    Przez ostatnie 7 lat pisaliśmy o problemach związanych z wysiedlaniem lokatorów z warszawskiej Pragi. Jednym z pierwszych postulatów Komitetu było i pozostaje nadal żądanie możliwości powrotu do wyremontowanego lokalu, zgodnie z intencją Ustawy o ochronie praw lokatorów, która przewiduje, że remont ma się zakończyć w ciągu roku, a po jego zakończeniu lokatorzy wracają do wyremontowanego lokalu. Pobyt w lokalu zamiennym z założenia miał być ograniczony do czasu trwania remontu.

    O tym, że mieszkańcy są najczęściej definitywnie wysiedlani podczas remontu pisaliśmy już wiele razy. Występowaliśmy przeciw temu w komisji sejmowej poświęconej Ustawie o rewitalizacji. W ostatnich miesiącach kilka razy protestowaliśmy przeciw gentryfikacji prawej strony Warszawy, m.in. podczas publicznych występów wiceprezydenta Warszawy, Michała Olszewskiego.

    Kilka dni temu pan Olszewski opublikował instrukcję przekazaną władzom Dzielnic odnoszącą się do problemu gentryfikacji. Gdyby Miasto nareszcie zaczęło słuchać głosu lokatorów, to byłoby się z czego cieszyć. Od 7 lat nasze postulaty są wciąż aktualne i w tym czasie były wielokrotnie prezentowane panu Olszewskiemu. Bez skutku. Chciałoby się powiedzieć „lepiej późno, niż wcale”, gdyby nie liczne tragedie już wysiedlonych lokatorów.

    Jednak czytając list wiceprezydenta Olszewskiego do Dzielnic mamy więcej pytań, niż odpowiedzi. Z naszego doświadczenie wynika niestety to, że często działania Miasta i Dzielnic w sprawach lokatorskich nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Np. program „oddłużania” lokatorów, który z założenia wykluczał większość dłużników w Warszawie i który został wykorzystany przez bardzo mały odsetek lokatorów i bynajmniej nie tych, którzy mieli największe problemy finansowe. Podobnym rozczarowaniem była ustawa przeciw nękaniu lokatorów, która jest tak wadliwie skonstruowana, że nękanie ma cały czas miejsce (może nawet z większą intensywnością, niż dotychczas). Władze nadal nie chcą rozwiązać problemów u ich źródła, nadal szukając pozornych rozwiązań „po taniości”.

    Mamy więc konkretne pytania i uwagi dotyczące listu pana Olszewskiego:

    1) Pan Olszewski pisze, że ważne jest, aby umożliwić „powrót do zajmowanych poprzednio lokalizacji”. Jak chyba wszyscy wiemy, słowo „lokalizacja” nie oznacza tego samego, co „lokal”. Dlaczego Pan nie napisał, że mieszkańcy mają prawo wrócić do starego lokalu? Czy mamy przez to rozumieć, że nie będzie gwarantowane prawo do powrotu do wyremontowanego lokalu?

    Przypominamy o art. 10 ust 4 Ustawy o ochronie praw lokatorów, który brzmi:

    Jeżeli rodzaj koniecznej naprawy tego wymaga, lokator jest obowiązany opróżnić lokal i przenieść się na koszt właściciela do lokalu zamiennego, jednak na czas nie dłuższy niż rok. Po upływie tego terminu właściciel jest obowiązany udostępnić lokatorowi w ramach istniejącego stosunku prawnego naprawiony lokal. Czynsz za lokal zamienny, bez względu na jego wyposażenie techniczne, nie może być wyższy niż czynsz za lokal dotychczasowy.

    Intencja Ustawy jest jasna – nie powinno się wysiedlać mieszkańców do innych lokali po zakończeniu remontu i powinni oni zostać przywróceni do tego samego, wyremontowanego lokalu.

    Jest też pewne, że remonty są też celowo przedłużane, aby utrudnić powroty. Co do zasady, wszyscy lokatorzy powinni mieć gwarantowany powrót do lokalu w ramach istniejącego stosunku najmu.

    2) Urzędnicy uwielbiają wprost wypowiadać umowy najmu i wciąż żądać podpisywania nowych wniosków i przechodzenia nowych weryfikacji, nawet wtedy, gdy nie ma dla tego uzasadnienia. Musimy tu zadać konkretne pytanie: czy osoby wysiedlone na czas wykonanie remontu będą mogły wrócić do starego lokalu na takich samych warunkach, w ramach istniejącej umowy i z takim czynszem?

    3) Warto pamiętać, że eksperci są zdania, że instalacja centralnego ogrzewania w większości przypadków nie wymaga wysiedlania lokatorów. Miasto już przeprowadzało takie remonty bez wysiedlenia lokatorów. Oprócz tego, wiemy, że czasami Dzielnice próbowały wysiedlić mieszkańców bez potrzeby. Ci, którzy się nie zgodzili, nadal mieszkają bez większego problemu w tych budynkach mimo trwającego remontu. Czy powstanie naprawdę niezależne ciało, które będzie w stanie zweryfikować decyzje o wysiedleniu na czas remontów i sprawdzić, czy rzeczywiście było konieczne? Oczywiście nie mamy na myśli lewych ekspertów wynajętych przez Miasto.

    To tylko niektóre z nasuwających się pytań.

    Chcielibyśmy się też dowiedzieć, co z lokatorami z ul. Lubelskiej 30/32. Miasto planuje przekształcenie ich lokali i z tego względu chce ich wysiedlić. Czy władze mają dalej zamiar „przekształcać” lokale komunalne w coś innego? Czy lokatorzy z Lubelskiej będą mieli możliwość powrotu do swoich mieszkań, czy też zostaną zastąpieni przez artystów?

    Ostatnie pytanie dotyczy naszego lokalu. Jak Pan wie, bo pan odpowiada za ten plan, zamierzacie nas wygonić i wprowadzić na nasze miejsce OPS po remoncie budynku, choć sam OPS tego nie chce. Czy my też możemy wrócić do naszego lokalu po remoncie? Co z naszymi sąsiadami z budynku?

    Regularnie płacimy czynsz, a Miasto – naszym zdaniem bezprawnie – nalicza nam podatek od nieruchomości, choć nie jesteśmy właścicielami. Okazuje się, że choć płacimy jakbyśmy byli właścicielami, nawet nie będziemy mieli prawa zachować lokalu po remoncie. Co to za sprawiedliwość? Zainwestowaliśmy w remont zaniedbanego przez Miasto lokalu, tak jak wielu innych lokatorów, a teraz, gdy nareszcie będą obiecywane remonty, nie będziemy mogli z nich skorzystać?

    Prosimy o szczere odpowiedzi, bo nieprawdy nasłuchaliśmy się już dość.

  • Burmistrz Adam Cieciura niewrażliwy na tragedie lokatorów

    15400344_881821228586521_8991449800867787402_nNie ustają zgłoszenia od lokatorów lekceważonych przez urzędników z dzielnicy Praga-Południe. Szczególnym brakiem wrażliwości na sprawy mieszkańców odznacza się Zastępca Burmistrza Dzielnicy Praga-Południe – Adam Cieciura. Ostatnim wyjątkowo bulwersującym przypadkiem jest sytuacja lokatorki zamieszkałej wraz z małoletnimi dziećmi w znajdującej się w katastrofalnym stanie kamienicy przy ul. Żółkiewskiego 19. W lokalu panują warunki stanowiące zagrożenie dla zdrowia i życia. Na skutek przebywania w zagrzybionych pomieszczeniach syn lokatorki nabawił się powodującej łysienie choroby skóry. Córka trafiła do szpitala, gdzie przeszła transfuzję krwi. Lekarze wskazują wyraźnie, że warunkiem powrotu do zdrowia jest zamieszkiwanie w suchym lokalu, w którym nie występuje grzyb.

    [field name=iframe]

    Umowa najmu lokalu socjalnego kończy się za dwa lata, a burmistrz nie zgodził się na jej skrócenie i zamianę na inny, nadający się do zamieszkania lokal. Urzędnicy z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego przeprowadzili inspekcję, jednak stwierdzili, że ponieważ konstrukcja budynku nie jest zagrożona, nie ma powodów do orzekania o niezdatności lokalu do zamieszkania. Tymczasem kilka dni później, w wyniku cofania się dymu z przewodów kominowych, niemal doszło do zaczadzenia tej rodziny. Zamiast podjąć konkretne działania związane z udrożnieniem przewodów kominowych urzędnicy zarzucili lokatorce, że nie potrafi palić w piecu. Administracja odmówiła także udostępnienia lokatorce protokołu przeglądu kominiarskiego więc nie wiadomo, jak i czy w ogóle można zapobiec powtórzeniu się tej sytuacji.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów będzie protestować w tej sprawie, a także w innych sprawach wynikających z zaniedbań burmistrza Cieciury, pod Urzędem Praga Południe na ul. Grochowskiej 274, we wtorek 13 grudnia o godz. 17:30

    15442324_881821225253188_8635088391860374063_n15419385_10154728443643397_861971655_o15491468_10154728443448397_1265960391_o

  • Stanowisko Komitetu w sprawie projektu nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów

    W dniu 8 listopada, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa skierowało do konsultacji społecznych projekt Ustawy o zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów, z niektórymi wyjątkami, negatywnie opiniuje zmiany proponowane w projekcie nowelizacji Ustawy o Ochronie Praw Lokatorów. Uważamy, że wiele z propozycji tutaj zawartych będzie mieć skutek inny, niż przewidywany i zamiast poprawić sytuację lokatorów, jedynie ją pogorszy. Obawiamy się, że skutkiem nowelizacji byłoby katastrofalne pogorszenie sytuacji biednych pracujących. Niektóre proponowanie w nowelizacji rozwiązania są niemal identycznie z propozycjami Platformy Obywatelskiej, które krytykowaliśmy kilka lat temu. Od tego czasu, kolejne ekipy ministerialne ignorują problemy powodowane przez błędną politykę mieszkaniową i proponują rozwiązania, które będą jedynie tworzyć nowe problemy. Rząd przewiduje drastyczne podniesienie czynszów, co uderzy w niezamożnych. Problemy z uiszczaniem czynszu, czy otrzymywaniem dodatku mieszkaniowego nie tylko nie zostaną rozwiązane, ale z pewnością nasilą się w razie wprowadzenia nowelizacji. Już teraz wiele rodzin nie jest w stanie płacić czynszu na obecnym poziomie.

    Poniżej publikujemy tekst naszego stanowiska.

  • Targowa 56: Kłujący w oczy przykład gentryfikacji

    kreatywnoscWładze miasta od dawna używały terminu „rewitalizacja dzielnicy”, tak jakby była ona martwym obszarem, zamieszkałym tylko przez duchy, które muszą być przywrócone do życia za pomocą inżynierii społecznej.

    Bardziej odpowiada prawdzie termin „gentryfikacja”, czyli proces wysiedlania i ekonomicznego wypierania dotychczasowych mieszkańców, na korzyść lepiej usytuowanych warstw społecznych. Budynek przy Targowej 56 i wiele innych na Pradze opowiada podobną historię.

    Ten obszar był zaniedbywany całymi latami. Władze nie remontowały domów komunalnych i pozwoliły im popaść w ruinę. Niektóre domy są w tak złym stanie, że już nikt nie powinien w nich mieszkać. Wielu domom pozwala się dalej popadać w ruinę, a te, które zostaną wyremontowane, w większości zostaną przeznaczone na zasób mieszkaniowy dla klasy średniej lub na projekty, takie jak „Centrum Kreatywności” przy ul. Targowej 56.

    Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz stwierdziła, że Centrum będzie służyć wzmocnieniu biznesu w dzielnicy. Cały projekt rewitalizacji opiera się na takim podejściu. Gdy poważne fundusze są przeznaczane na stymulowanie biznesu (innymi słowy, publiczne pieniądze są przeznaczane na wspieranie prywatnego biznesu), znacznie mniej środków jest przeznaczanych na poprawę warunków życia mieszkańców dzielnicy osiągających niskie dochody. W wizjach rozwojowych dzielnicy jest coraz mniej miejsca dla takich ludzi.

    Ta polityka jest wspierana bardzo konkretnie przez europejskie instytucje, które zapewniają finansowanie tych projektów. W drodze wyjątku, czasami usłyszymy ostrzeżenie jakiegoś eksperta na temat wykluczenia społecznego. Jednak nawet wtedy nie jest to zaadresowane do tych ludzi, którzy faktycznie mieszkają na danym obszarze, ale do grona badaczy i decydentów, którzy chcą narzucić swoją inżynierię społeczną dzielnicy. Te „dobre intencje” prowadzą do piekła tych, którzy nie są w stanie znaleźć mieszkań o przystępnej cenie i którzy są wysiedlani w wyniku likwidacji publicznego zasobu mieszkaniowego z niskimi czynszami.

    Przerobienie Targowej 56 na centrum dla przyszłych biznesmenów i „kreatywnych” kosztowało 30 milionów złotych. Dla porównania, projekt nowego osiedla na Targówku, w którym powstanie 156 mieszkań, wraz z infrastrukturą społeczną, taką jak żłobki i przychodnie, będzie kosztować 40 milionów złotych.

    Z pewnością pieniądze wydane na Centrum Kreatywności mogły posłużyć do wyremontowania 2-3 starych budynków i zapewnienia mieszkań komunalnych i socjalnych dla dziesiątek rodzin.

    Dlaczego protestujemy?

    W dniu 14 listopada będziemy protestować przed budynkiem na ul. Targowej 56 w czasie trwania konferencji, w której weźmie udział wielu aktorów procesu gentryfikacji. Wśród nich będzie teflonowy wiceprezydent Michał Olszewski (ten którego nie zwolnili po skandalu reprywatyzacyjnym). Olszewskie próbuje zamienić wiele budynków w dzielnicy na pracownie artystyczne i biura organizacji pozarządowych, zamiast starać się zachować tak wiele budynków komunalnych, jak to tylko możliwe.

    Jednak organizacje takie, jak Komitet Obrony Praw Lokatorów mogą również zostać usunięte w trakcie tego procesu. Budynek, w którym mieści się nasze biuro również zostanie poddany rewitalizacji. Choć Miasto mogłoby oddać wyremontowane budynki dotychczasowym najemcom, dzieje się inaczej i już powstały plany, kto ma mieć swoją siedzibę w tym miejscu zamiast Komitetu.

    Proces wysiedlania jest czymś haniebnym. Tysiące lokatorów w całej dzielnicy uiszczały opłaty czynszowe i inwestowały własny czas i pieniądze w doprowadzenie swoich mieszkań do stanu umożliwiającego zamieszkanie, podczas gdy władze Miasta ograniczały się do pobierania opłat. Po dziesięcioleciach oczekiwania na remonty, lokatorzy z nich nie skorzystają.

    W ciągu ostatnich miesięcy, przedstawiciele Miasta zaczęli udawać, że „zależy im” na lokatorach. Jednocześnie realizują politykę, która najbardziej ich krzywdzi. Nie chodzi nawet tylko o gentryfikację. Wiele organizacji lokatorskich całymi miesiącami spotykało się z panem Olszewskim i innymi przedstawicielami Miasta na temat problemów mieszkaniowych i problemów z nieprawidłowościami w reprywatyzacji i rabunku własności publicznej wartości setek milionów złotych. Jednak nasze wątpliwości były zbywane i udawano, że nic się nie stało. Nie akceptujemy faktu, że ludzie, którzy celowo ignorowali korupcję na tak gigantyczną skalę wciąż odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu przyszłości tego miasta.

    Gentryfikatorzy i „eksperci” – mamy już was dość! Praga jest dla jej mieszkańców i nie tylko tych, których akceptujecie!

  • Blokada Eksmisji pani Barbary z Targowej 64!

    blokadaTermin eksmisji:
    26 października o godz. 9:30
    ul. Targowa 64 m. 25

    https://www.facebook.com/events/1666259230352092/

    Uwaga! Blokujemy eksmisję naszej 61-letniej sąsiadki do noclegowni „Monaru”! Niestety jest ciężko chora i nie powinna przebywać w noclegowni! Tym bardziej, że sprawa związana z jej eksmisją śmierdzi!

    Pani Barbara mieszkała w lokalu socjalnym i miała umowę krótkookresową. Administrowanie kamienicą zostało przekazane prywatnym właścicielom. Po jakimś czasie, umowa pani Barbary się skończyła. Jednak nie dostała od Miasta innego lokalu socjalnego. Gmina nie odezwała się i ignorowała los swojej lokatorki mieszkającej w zasobach przekazanych prywatnym właścicielom. Dlatego została skazana na wyższy czynsz i dodatkowo na sprawę sądową o zadłużenie z powodu bezumownego korzystania z lokalu.

    Tak właśnie wygląda pomoc dla lokatorów znajdujących się w trudnej sytuacji. Gdy pani Barbara znów zwróciła się o pomoc mieszkaniową do Gminy, odmówiono jej lokalu socjalnego, gdyż w mieszkaniu, które jej kiedyś wskazano i które zostało oddane prywaciarzom jest „nadmetraż”.

    Tak się zamyka błędne koło dla lokatorów. Pani Barbara dostała lokal socjalny w budynku z roszczeniami – praktyka nadal stosowana przez władze dzielnic. Mieszkanie miało za duży metraż, ponadto, syn wyprowadził się. Zamiast dać lokatorce lokal, gdzie nie będzie nadmetrażu, Gmina ją tam pozostawiła, a potem odmówiła przyznania lokalu z powodu nadmetrażu. A w czym zawiniła pani Barbara?

    Taki reguły powinny po prostu zniknąć! Doskonale wiadomo, że nie ma możliwości zamiany lokalu w budynku z roszczeniami. Jeśli ktoś ma nadmetraż, to nie jest ich winą i nic z tym nie mogą zrobić. Jak można jeszcze dodatkowo karać za to lokatorów!? To brak działań ze strony Gminy spowodował problemy z nadmetrażem i skazał lokatorkę na zadłużanie się!

    Ponadto, jak już niejednokrotnie pisaliśmy, cała sprawa Targowej 64 śmierdzi!!! Miasto kiedyś miało 45% budynku, ale udziały Miasta tajemniczo zniknęły! Najpierw prawie 20%, teraz – jak się dowiadujemy – wszystkie udziały. Oto na czym polega polityka Miasta! Miasto przekazuje swoje udziały – albo daje w administrowanie, czy sprzedaje – a w tym przypadku, nikt nie wie co się stało. Domagamy się, by sprawę zbadała prokuratura! Dlaczego Miasto nie może po prostu wyodrębnić swojej własności i zachować swoje udziały z mieszkaniami komunalnymi i socjalnymi dla lokatorów?

    Niestety sprawa trafiła do nas w ostatniej chwili. Pani Barbara, niestety, była przekonana, że władze Dzielnicy jej pomogą. Ale jak na razie, jedynym, co ją czeka jest eksmisja do Monaru!

    Zablokujmy tę tragedię i powiedzmy głośno NIE eksmisjom!

    Domagamy się, aby politycy, zamiast kłócić się i starać się zbić kapitał polityczny na skandalach reprywatyzacyjnych, zmienili uchwały, które powodują absurdalne sytuacje, gdzie odmawia się przyznania lokali z powodu nadmetrażu oraz niekorzystnej definicji „lokatora wrażliwego”, co powoduje, że lokator, który utracił najem wskutek wygaśnięcia umowy najmu nie jest „lokatorem wrażliwym”. Domagamy się, by rzekoma „pomoc miasta” stała się realna i aby zamiast siedzieć wygodnie przed biurkami za publiczne pieniądze, ekipa prawników i rzeczników, którzy rzekomo „pomagają” ludziom zajęli się anulowaniem krzywdzących lokatorów decyzji. Dość nieludzkiego traktowania mieszkańców miasta!

  • Odszkodowania dla lokatorów i konieczna zmiana polityki mieszkaniowej

    komitet-logo
    Komitet Obrony Praw Lokatorów od lat podnosi, że lokatorom budynków reprywatyzowanych należą się odszkodowania za doznane przez nich krzywdy. Zależy nam jednak także na tym, by powstrzymać dalsze występowanie tych krzywd i naprawić błędy systemowe, które na nie pozwalają.

    Najbardziej oczywistym problemem są podwyżki czynszów w sytuacji, w której umowa jest przekazywana nowym właścicielom. Umowa najmu traci w takich okolicznościach swoje cechy umowy najmu lokalu komunalnego. Lokatorzy tracą w ten sposób prawa nabyte, gwarantowane im przez Państwo w ramach pomocy mieszkaniowej. Pozbawienie prawa najmu lokalu komunalnego powoduje konkretną wyliczalną szkodę, uszczerbek majątkowy lokatora. Sąd Najwyższy w swojej Uchwale z dnia 24 maja 2002 r. (sygn. akt III CZP 28/02) uznał, że wartość prawa najmu lokalu komunalnego stanowi różnica między czynszem wolnym a czynszem regulowanym z uwzględnieniem, w konkretnych okolicznościach sprawy, okresu prawdopodobnego czasu trwania najmu.

    Ale to nie jest jedyna szkoda, którą ponoszą lokatorzy. Właściwie należałoby utworzyć cały katalog krzywd, które stają się ich udziałem.

    Jak wiemy, kupcy roszczeń już wielokrotnie występowali do sądów o odszkodowania za utracone zyski. Marzena Kruk dostała już 38 mln. z publicznych środków. Ale lokatorzy nie mają takich samych możliwości, jak dobrze ustosunkowani inwestorzy i elity prawnicze związane z warszawską reprywatyzacją. Często nie mają nawet sił, by borykać się z sądami widząc, że są wrogo do nich nastawione. Z każdym dniem staje się coraz bardziej jasne, że sądy i prokuratury rutynowo po prostu ignorowały wszelkie nieprawidłowości związane z reprywatyzacją.

    Aby sprawiedliwości stało się zadość, trzeba przeznaczyć środki na wypłatę odszkodowań dla lokatorów. Znamy wielu lokatorów, którzy wpadli w spiralę zadłużenia z powodu braku pomocy ze strony Miasta. Skoro władze postanowiły po prostu oddać mieszkańców w prywatne ręce, jak dodatek do nieruchomości, przekreślając swoje zobowiązania wobec nich, powinny teraz ponieść konsekwencje takiego postępowania.

    Szczegółowe propozycje nie zostały, póki co, wypracowane. Mamy jednak kilka dość istotnych uwag:

    1. Najpierw należy zlikwidować źródło problemu. W żadnych okolicznościach nie powinno dochodzić do oddawania kamienic z lokatorami. Jeśli jednak już zostały oddane, Miasto powinno NATYCHMIAST zaproponować lokale zamienne lub płacić różnicę pomiędzy czynszem komunalnym, a czynszem wyznaczanym przez nowego właściciela.

    Ofiary reprywatyzacji muszą czekać bardzo długo na propozycje najmu lokalu z zasobów Miasta, a czasem w ogóle ich nie otrzymują. Warunkiem koniecznym jest posiadanie wypowiedzenia umowy najmu albo czynsz przekraczający tzw. stawkę odtworzeniową. Czynsz nawet o 100% wyższy niż dotychczas nie gwarantuje, że wniosek o lokal będzie pozytywnie rozpatrzony. Gminy regularnie odmawiają umieszczania mieszkańców na listach osób oczekujących na lokale, nawet jeśli nie stać ich na nowy czynsz lub znajdują się już w okresie wypowiedzenia umowy najmu. Takim lokatorom każe się czekać aż do samego końca okresu wypowiedzenia, czyli do momentu, gdy zaczyna im grozić bezdomność.

    Tego typu praktyki muszą się zmienić. W innym przypadku, szkody ponoszone przez lokatorów będą tylko wzrastać.

    2. Nie możemy przyjąć żadnego scenariusza jednorazowej wypłaty zryczałtowanych odszkodowań, które nie byłyby powiązane z realnymi szkodami poniesionymi przez lokatorów.

    Niestety, nie brakuje przykładów prób wygaszenia roszczeń przez jednorazową wypłatę odszkodowań o wiele niższych, niż poniesione szkody. Co gorsza, wiąże się to często ze zrzeczeniem się prawa do innych roszczeń. Są lokatorzy, którzy wskutek reprywatyzacji wpadli w długi rzędu 20 tys. lub nawet 200 tys., a są tacy, którzy w ogóle nie mieli drastycznych podwyżek czynszu. Nie byłoby zatem sprawiedliwe wypłacenie takiej samej kwoty odszkodowania w ramach jednorazowej rekompensaty. Odszkodowanie powinno pokryć przynajmniej zadłużenie wynikające z podwyżek czynszów przez prywatnego właściciela. To oznacza, że wszystkie sprawy muszą zostać rozpatrzone indywidualnie.

    Forma rozpatrywania wniosków o odszkodowanie wymaga dopracowania. Ale jedno jest jasne – jeśli sądy będą działać tak, jak dotychczas, problem nie zostanie nigdy rozwiązany. Wszystkie bariery prawne stojące na drodze do dochodzenia roszczeń przez lokatorów powinny zostać zlikwidowane.

    3. Miasto powinno ponieść odpowiedzialność za uchylanie się od przyznawania lokali komunalnych dla lokatorów, którzy zostali już zreprywatyzowani.

    Chcemy zwrócić uwagę na dokument stanowiący część tzw. „Białej Księgi” zatytułowany „Obowiązek wydawania decyzji dekretowych”.
    Ten dokument opisuje konsekwencje dyscyplinarne (a nawet majątkowe), które mogą zostać poniesione przez urzędników, którzy nie dość szybko realizują zwroty nieruchomości. Opieszałość urzędniczą narażająca lokatorów na brak lokali zamiennych lub powstawanie zadłużenia czynszowego należałoby potraktować w taki sam sposób i obarczyć urzędników osobistą odpowiedzialnością w razie nie zapewnienia lokali zamiennych.

    Skoro administracja dąży do jak najszybszego przekazania nieruchomości, powinna także dążyć do jak najszybszego przyznania nowego lokalu lub pokrycia wyższego czynszu lokatora. Urzędnicy odpowiedzialni za utratę lokalu lub wystąpienie zadłużenia powinni ponieść konsekwencje, w tym majątkowe, za odmowę udzielenia pomocy lokatorom.

    W sprawie odszkodowań dla lokatorów jest jeszcze wiele do przedyskutowania. Odszkodowania mogą się należeć również lokatorom, którzy nie byli poszkodowani przez reprywatyzację.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów stoi na stanowisku, że potrzebne są zarówno zmiany legislacyjne, jak i zmiany w polityce przyznawania lokali. Koniecznością jest też natychmiastowe powstrzymanie zwrotów nieruchomości z lokatorami. Komitet wyraża chęć uczestniczenia w ewentualnych zespołach lub komisjach, które będą dążyć do rozwiązania tych problemów, jednak inicjatywy w tym zakresie nie powinny wypływać ze strony obecnych władz Warszawy, ze względu na ich zupełny brak wiarygodności.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów

    Warszawa, dnia 16 października 2016 r.

  • Feniks czyści też „pod Sowami”

    20161002_130346_hdrKamienica pod Sowami na ul. Okrzei 26 została zwrócona spadkobierczyni z rodziny Massalskich. Następnie została sprzedana Feniksowi. Co ciekawe, przedwojenna hipoteka nigdy nie została spłacona.

    Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego najpierw nakazał Feniksowi wykonać remont w ciągu 12 miesięcy (w takim przypadku lokatorom przysługiwałyby lokale zamienne na czas remontu i powrót do budynku po remoncie). Jednak remont trwa już znacznie dłużej. PINB przedłużył termin aż do czerwca 2018 roku.

    Uciążliwe remonty, próby podwyższania czynszu i ciągłe szykany nie ustają. Gaz został odcięty w 2012 r. Teraz firma chce, by ostatni lokatorzy wyprowadzili się w ciągu miesiąca, grożąc karnym czynszem w wysokości 60 zł za metr. Jednej rodzinie zaproponowano na okres 18 miesięcy lokal zamienny o niejasnym statusie prawnym, daleko od centrum za czynsz wynoszący 33 zł za metr.

    Brak gazu w lokalach nie przeszkadza jednak w funkcjonowaniu dwóch restauracji, „Bazar” i „Centrum zarządzania światem”, które jakoś problemów z gazem nie mają.

    [field name=iframe]

    20161002_130251_hdr20161002_130338_hdr

  • Gentryfikacja przez zaniechanie

    olszewskiO planach dotyczących kamienicy położonej przy ul. Stalowej 29 i o spotkaniu, które odbyło się w dniu 27 września pisaliśmy już tutaj. Na spotkaniu wystąpił m.in. wiceprezydent Miasta Michał Olszewski.

    Przedstawiciele Komitetu Obrony Praw Lokatorów zadawali szereg pytań dotyczących remontów kamienic i wysiedlania lokatorów komunalnych. W szczególności pytano o to, dlaczego podwyżki czynszów wprowadzone w 2009 r. nie zostały wykorzystane po to, by wyremontować zasoby miasta i dlaczego tyle lat czekano z remontami, by w końcu przekazać kamienice Towarzystwom Budownictwa Społecznego, które rządzą się zupełnie innymi zasadami i przeznaczone są dla osób zamożniejszych, niż większość lokatorów komunalnych.

    Podwyżki z 2009 r. były jednym z katalizatorów powstania naszego komitetu lokatorów. Organizowaliśmy wtedy protesty przeciw podwyżkom. Mówiliśmy też już wtedy, że uważna lektura Wieloletniego planu gospodarowania zasobem mieszkaniowym wskazuje, że jedynie 70 groszy za metr z 3-złotowej podwyżki czynszu zostanie wykorzystane na remonty kamienic. Reszta trafi do kasy miasta i nie zostanie przeznaczona na utrzymanie rozsypujących się nieruchomości.

    Już wtedy było jasne, że Miasto nie zamierza naprawdę remontować kamienic komunalnych. Mimo to, dyrektor miejskiego Biura Polityki Lokalowej Beata Freudenheim-Wrońska mówiła: „W tym roku spodziewamy się ok. 35 mln dodatkowych wpływów z podwyższonych czynszów. W przyszłym roku będzie to ok. 70 mln zł. Pieniądze przeznaczymy na remonty budynków.”

    Czy dziwi więc, że po tylu latach obłudy i wprowadzania lokatorów w błąd, nie mamy ochoty rozmawiać z tymi samymi osobami w ramach tzw. Komisji Dialogu Społecznego?

    Ekipa rządząca miastem już nas przyzwyczaiła do dyskretnego mijania się z faktami. Nie budzi więc zaufania kolejna „pomyłka” wiceprezydenta Michała Olszewskiego, popełniona na spotkaniu poświęconym Stalowej 29. Stwierdził on, że podwyżki czynszów z 2009 r. nie mogły zostać przeznaczone na remont tego budynku, gdyż już wtedy istniała decyzja Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego o wysiedleniu budynku. Jednak Komitet Obrony Praw Lokatorów dysponuje kopią decyzji Nr. IIIOT/210/2011 z 1 czerwca 2011 r., która dopiero w 2011 r. nakazywała opróżnienie budynku. Generalny remont budynku, gdy był on częścią zasobów mieszkaniowych Gminy, tak by mógł służyć lokatorom komunalnym, nie był nigdy planowany. Po prostu czekano aż do momentu, gdy budynek będzie w tak złym stanie, że nie będzie innego wyjścia oprócz wysiedlenia lokatorów. Tym sposobem otworzyła się możliwość zasiedlenia go zamożniejszymi mieszkańcami po wykonaniu remontu przez TBS, w ramach gentryfikacji dzielnicy.

    Przedstawiamy zapis audio fragmentu spotkania, gdzie padły wspomniane wypowiedzi.

  • Fenix dalej czyści kamienicę przy ul. Nowogrodzkiej

    Spółka Fenix, najszerzej znana z afery z reprywatyzacją kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, czyści z lokatorów kolejną kamienicę w Śródmieściu. O sprawie pisaliśmy już dwa lata temu. Wtedy, m.in. dzięki naszej interwencji, za którą poszły publikacje w „Gazecie Wyborczej”, niszczące remonty obliczone na wykurzanie lokatorów zostały na pewien czas wstrzymane.

    Nic sobie nie robiąc z coraz bardziej nagłaśnianego skandalu z dziką reprywatyzacją w Warszawie, Fenix zaczął znów niszczyć budynek. Wybite zostały ogromne otwory w ścianach, a okna zostały zamontowane tak, by przez szpary dostawał się wiatr. Budynek jest więc dobrze przygotowany na wykurzanie lokatorów za pomocą zimna.

    Poniżej wywiad z panią Alicją, która mieszka obok zdemolowanego przez spółkę lokalu.

    [field name=iframe]

    20160929_18120720160929_180952_hdr

  • Nowi biedni – czyli dla kogo będzie mieszkalnictwo „społeczne”

    14484696_819249258177052_752752770962935198_nW dniu 27 września odbyła się prezentacja projektu remontowanej kamienicy przy ul. Stalowej 29. Na prezentacji wystąpili wiceprezydent Miasta Michał Olszewski, Joanna Erbel z Fundacji Blisko oraz Adam Godusławski, Prezes TBS Warszawa Południe. Komitet Obrony Praw Lokatorów odwiedził spotkanie, aby skonfrontować machinę propagandową Miasta z rzeczywistością.

    Następnego dnia pojawiła się informacja prasowa, że Miasto remontuje 23 budynków dla ludzi o niskich dochodach. Niestety ich definicja „niskich dochodów” jest dość zaskakująca. Te budynki będą należeć do TBSów i w związku z tym kryterium dochodowe dla 1 osoby będzie wynosić 7265,03 zł i 10897,54 zł dla 2 osób. Czyli dla singla kryterium będzie około 350% wyższe niż w przypadku lokalu komunalnego.

    stal2

    Włodarzom Miasta zależy, aby promować swój wizerunek i mówić o tym, jak to rzekomo „pomagają” ludziom o niskich dochodach. Z tym, że traktują osoby zarabiające 7 tysięcy jak osoby z niskim dochodem (zgodnie z mottem Elżbiety Bieńkowskiej: „za mniej niż 6 tysięcy pracuje tylko idiota”).

    Sprawdziliśmy oświadczenie majątkowe wiceprezydenta. Ostatnie, które znaleźliśmy (nieaktualne, ale nowszych nie da się znaleźć) pokazuje, że tylko z tytułu pracy jako wiceprezydent, Olszewski otrzymuje ponad 20 tys. zł miesięcznie. Jeszcze ma ciepłą posadę w Radzie Nadzorczej spółki Metro Warszawskie – czyli 24-25 tys. co miesiąc. Tak, dla takich panów, 7 tys. to jest prawdziwa bieda.

    Olszewski i Prezes Godusławski publicznie nie chcieli mówić o tych kryteriach. Pytaliśmy ich wprost, ale unikali odpowiedzi. Godusławski tłumaczył jedynie, że to jest ustalone w ustawie i dopiero jak podaliśmy konkretne liczby z ustawy, przyznał rację. Godusławskiego także pytano, ile będą kosztować te remonty i jak to wygląda w porównaniu do wydatków na budownictwo komunalne i socjalne dla osób o naprawdę niskich dochodach. Nie był w stanie podać konkretnych liczb i kosztów danej inwestycji i stwierdził, że jeszcze nie wie ile to ma kosztować.

    Skandalicznym faktem jest to, że osoby naprawdę potrzebujące pomocy Miasta pozostają w beznadziejnej sytuacji. Lokatorzy reprywatyzowanej kamienicy przy ul. Brzeskiej, którzy mają niskie dochody, nie mogą nawet trafić na listę oczekujących na lokale, mimo że nie są w stanie płacić narzuconych im czynszów. Tak więc zadłużają się. Lokatorzy reprywatyzowanych kamienic, należących do spółki czyścicieli Feniks, mają czynsze na poziomie 30 lub 40 zł za metr. Teraz chcą im narzucić 60 zł za metr. Więc są ludzie, którzy mają czynsz w wysokości 3000 zł, przekraczający ich dochód i nie dostają pomocy lub czekają w kolejce. Z drugiej strony, niektórzy szczęśliwi „nowi biedni” z zarobkami rzędu 7 tys. mogą wynająć kawalerkę za mniej więcej 500 zł za miesiąc.

    stal3

    Gdzie się podziała jakakolwiek zasada pomocy najbardziej potrzebującym? To nie jest tak, że jesteśmy przeciw mieszkalnictwu dla ludzi o średnich dochodach. Oni też potrzebują sensownych ofert najmu, których wolny rynek im nie dostarcza. Ale w pierwszej kolejności powinno się zadbać o ludzi będących w większej potrzebie, mających bardzo niskie dochody, m.in reprywatyzowanych lokatorów. Dopiero jak ich potrzeby zostaną zaspokojone, możemy pomyśleć o tych, którzy zarabiają 5 tys. lub więcej. Bo prawdę mówiąc, dla tych najuboższych każdy dzień bez pomocy, to zagrożenie bezdomnością i narastanie ogromnego zadłużenia. Oni po prostu nie mogą czekać. Natomiast, osoba zarabiająca 7 tys. zł może sobie wynająć mieszkanie na wolnym rynku. Frazę „proszę sobie wynająć mieszkanie na wolnym rynku” słyszeliśmy już setki razy z ust urzędników i polityków w odniesieniu do lokatorów, którzy o 100 zł przekraczali kryterium dochodowe dla lokali komunalnych. Drodzy urzędnicy, jeśli ktoś kto zarabia odrobinę więcej niż pensja minimalna jest waszym zdaniem w stanie wynająć mieszkanie na wolnym rynku, to tym bardziej osoba zarabiająca 7 tys. będzie w stanie to zrobić.

    Lokatorów starał się uspokoić specjalista od PR-u, wiceprezydent Olszewski. W odniesieniu do puli lokali komunalnych, Olszewski zdradził, że Miasto może podnajmować lokale z TBS-ów lokatorom komunalnym. To też sposób, by uniknąć budowy nowych domów komunalnych. Nie podano żadnych szczegółów (ile będzie takich lokali?) więc trudno powiedzieć czy jest w ogóle o czym rozmawiać.

    Ukraść biednym, aby dać bogatym – tak wygląda polityka gentryfikacji w Warszawie.