Autor: admin

  • Apel do Prezydenta o niepodpisywanie Ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości

    20526389_668020186727514_253457896_nW związku z uchwaleniem przez Senat Ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości bez wprowadzania poprawek, Komitet Obrony Praw Lokatorów apeluje do Prezytenta Andrzeja Dudy o niepodpisywanie ustawy i skierowanie jej do Sejmu i dalszych konsultacji.

    Ustawie zarzucamy, że usuwa możliwość obrony lokatorów Mieszkania Plus oraz lokatorów z najmem instytucjonalnym przed niesprawiedliwą eksmisją i odbiera im prawo do lokalu socjalnego lub tymczasowego.

    Poniżej treść naszego listu do Prezydenta:

  • Eksmisje na bruk w całym zasobie komercyjnym

    eksplusbezpet1

    Komitet Obrony Praw Lokatorów apeluje do Senatu o nieuchwalanie Ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości bez wprowadzania poprawek.

    Eksmisja Plus. Tak nazwaliśmy program Mieszkanie Plus, kiedy po raz pierwszy rząd starał się nowelizować Ustawę o Ochronie Praw Lokatorów przy okazji tego programu. Proponowane zmiany miały ułatwić eksmisję na bruk. Teraz, kiedy wielu członków Sejmu jest nieobecnych na głosowaniu i uwaga społeczeństwa jest skierowana gdzie indziej, rząd po raz kolejny rząd stara się zmienić Ustawę o Ochronie Praw Lokatorów poprzez inne Ustawy, aby ułatwić właścicielom eksmisję na bruk.

    Zobacz treść listu do Senatu poniżej:

    Program Mieszkanie Plus jest przedstawiany jako projekt, który daje szansę ludziom stać się właścicielami własnego mieszkania lub wynająć coś po niskich kosztach. Co do zasady, zgadzamy się, że taki program jest potrzebny – choć nie powinien służyć do stopniowego uszczuplania mieszkalnictwa komunalnego i socjalnego. Program ten także nie powinien stać się pretekstem do usuwania niektórych praw lokatorów.

    Ustawa o Krajowym Zasobie Nieruchomości w obecnej formie nie została poddana pod konsultacje społeczne. Komitet Obrony Praw Lokatorów nie miał okazji zapoznać się z proponowanymi zmianami Ustawy o Ochronie Praw Lokatorów. Dopiero kilka dni temu, po pierwszym czytaniu projektu, dowiedzieliśmy się, że rząd chce wprowadzić do Ustawy nowe pojęcie – Najem Instytucjonalny.

    Najem Instytucjonalny ma zostać zapisany w Ustawie o Ochronie Praw Lokatorów, a więc nie dotyczy tylko zasobu Mieszkanie Plus. Dotyczy każdej osoby fizycznej i prawnej lub jednostki organizacyjnej bez osobowości prawnej, która chce prowadzić działalność gospodarczą związaną z wynajmowaniem mieszkań. Tak więc z wymienionych zapisów będzie mógł korzystać cały rynek komercyjny.

    Projekt Mieszkanie Plus określa warunki wypowiedzenia umowy najmu w tym zasobie, nie jest to jednak precyzyjne uregulowanie. Na rynku komercyjnym warunki wypowiedzenia mogą znacznie się różnić, gdyż zależy to od zapisów umownych (lub ich braku). Wprowadzenie Najmu Instytucjonalnego otwiera furtkę do naruszania interesów lokatorów, ponieważ właściciel może wypowiedzieć umowę nawet w bardzo nieetyczny sposób, a lokator nie będzie mieć możliwości obrony przed niesprawiedliwą eksmisją, bo właściciel nie będzie potrzebował wyroku sądu. Ponadto, koszty eksmisji będą mogły zostać potrącone z kaucji.

    Wyobraźmy sobie taką sytuację. Właściciel chce podwyższyć czynsz do poziomu wyższego niż przewidziany w umowie. Umowa opiewa na konkretną stawkę, ale zostanie wypowiedziana pod dowolnym pretekstem. Choć lokator będzie mógł udowodnić, że wywiązywał się ze wszystkich obowiązków, nie będzie mieć możliwości obrony przed niesprawiedliwym traktowaniem. W takiej sytuacji eksmisja może nastąpić bardzo szybko.

    Albo inny scenariusz. Właściciel nie dba o budynek, ktoś narzeka na ten stan rzeczy i dostaje wypowiedzenie pod byle pretekstem. Taka przyszłość czeka na lokatorów rynku komercyjnego pozbawionych obrony. To stanowi gwarancję, że w przyszłości dojdzie do nadużycia prawa.

    Chyba najbardziej bulwersujący jest fakt, że lokatorzy będą musieli oświadczyć w formie notarialnej, że w razie swojej eksmisji, nie będą mieli prawa do lokalu socjalnego lub tymczasowego. Jest to sprzeczne ze wszystkimi zasadami pomocy ludziom w potrzebie i jest całkiem niepotrzebne. Już teraz gminy oraz sądy nie przyznają prawa do lokalu socjalnego bez dokładnej weryfikacji. Stosowane kryteria są dość rygorystyczne. W Warszawie dla gospodarstwa wieloosobowego maksimum dochodowe to 1 tys. zł na osobę.

    Jeśli rynek komercyjny i Mieszkanie Plus mają być dla ludzi, którzy są za bogaci na lokale komunalne i socjalne, to znaczy, że lokatorzy na rynku komercyjnym powinni zarabiać dość, aby ich było na to stać. W Warszawie para z najniższym wynagrodzeniem krajowym już nie kwalifikuje się do lokalu komunalnego, bo jest „zbyt bogata”. Ale jest też wiele osób, które się kwalifikują, ale nie mogą oczekiwać przydziału w najbliższej przyszłości. Więc okazuje się, że jest mnóstwo osób z dochodem niższym niż średnia krajowa, a nawet z dochodem niższym niż pensja minimalna, które będą skazane na Najem Instytucjonalny bez tzw. parasola ochronnego. Wielu z nich także ma niepewne warunki pracy – mogą stracić pracę lub zdrowie i nie będą mieć dużych oszczędności. Jeśli ktoś znajdzie się w sytuacji, gdy będzie musiał przeżyć za bardzo niskie dochody, powinien mieć prawo do ubiegania się o lokal socjalny. Do tego właśnie służą lokale socjalne – by ludzie nie byli skazywani na bezdomność.

    Nie ma dobrych powodów, aby rząd pozbawił ludzi możliwości starania się o lokal socjalny. To oczywiście zrozumiałe, że właściciele chcą mieć możliwość szybciej się pozbyć lokatorów. Ale tutaj problem jest inny. Po pierwsze, nie ma dość lokali socjalnych na pokrycie potrzeb. W sytuacji, gdy stabilność zatrudnienia osób o niskich zarobkach jest dość słaba i wiele osób będzie skazanych na głodowe emerytury, ten problem musi zostać jak najszybciej rozwiązany. Docelowo powinno być tak, że jeśli ktoś wpadł w tak trudną sytuację, powinien mieć dostęp do mieszkania tymczasowego lub socjalnego w jak najkrótszym terminie – w innym przypadku będą piętrzyć się problemy takie, jak rosnąca spirala zadłużenia.

    Ze względu na powyższe należy stwierdzić, że zmiany przewidziane w Ustawie są krokiem w złym kierunku.

  • Likwidacja mieszkań zamiast praktycznych rozwiązań

    Na Pradze wciąż są mieszkania bez łazienek, które czasem władze Dzielnicy przyznają jako lokale socjalne. Do nas do Komitetu cały czas przychodzą zrozpaczeni lokatorzy, którzy otrzymali wskazania do takich lokali. Kiedy Gmina nie jest w stanie zapewnić mieszkań posiadających nawet podstawowe wyposażenie, projekt montowania wind wydaje się zbytecznym luksusem.

    Oczywiście nie jesteśmy przeciwko windom. Od lat zwracamy uwagę na to, że za mało mieszkań komunalnych i socjalnych ma windy i inne niezbędne dla osób starszych i niepełnosprawnych urządzenia. Kto mieszka na ostatnim piętrze starej kamienicy (jak ja) wie, co to znaczy.

    Natomiast jest kilka problemów, które zauważyliśmy badając plany rewitalizacji praskich kamienic. Dotyczy to kwestii zabudowy mieszkań dla osób niepełnosprawnych.

    Po pierwsze, zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem byłaby budowa wszystkich nowych osiedli według standardów, wraz z windami i dodatkową powierzchnią przeznaczoną dla osób niepełnosprawnych. Ale tu od razu stykamy się z brakiem konsekwencji.

    Według rządowego programu Mieszkanie Plus, budownictwo ma być jak najtańsze, a więc nowe mieszkania w niskich budynkach będą budowane bez wind. To jest polityka bardzo niekonsekwentna. Tym bardziej, że są inne rozwiązania dla osób niepełnosprawnych, takie, jak platformy, które mogą być zainstalowane taniej, niż tradycyjne windy.

    Innym problemem jest zainstalowanie dźwigów słabej jakości, co kończy się wysoką awaryjnością. Z taką sytuacją mamy do czynienia na osiedlu na ul. Jagiellońskiej na Golędzinowie.

    Niedawno wyszło na jaw, że założeniem planów przebudowy niektórych praskich kamienic jest podwyższenie standardu mieszkań komunalnych do poziomu wyższego, niż w planowanych mieszkaniach Mieszkanie Plus i w TBS-ach. W TBS-ach, które powstają na Pradze w drodze remontów starych budynków komunalnych, mieszkania będą mieć mniejszy metraż, niż remontowane mieszkania komunalne. Jak nam tłumaczono na niedawnym spotkaniu z burmistrzem Pragi-Północ oraz pełnomocnikiem d.s. Rewitalizacji, takie plany zostały podjęte z myślą o budowaniu według „warszawskiego standardu” (to jest, według średniej metrażu) i według norm dla osób niepełnosprawnych. Czyli nagla zaczęto troszczyć się o normy w mieszkalnictwie dla niezamożnych, a w planowanym zasobie mieszkaniowym dla osób bardziej zamożnych (Mieszkanie Plus czy TBS), te normy nie znajdują zastosowania.

    O ile to dobrze, że dba się o normy, to szkoda, że nie pomyślano, jak wykonać te remonty w sposób, który by miał najmniej negatywny wpływ na lokatorów.

    Podam jeden przykład, gdzie można było inaczej zaprojektować remont, aby uniknąć likwidacji mieszkań. To projekt instalacji wind na ul. Łochowskiej 37. Na każdym piętrze planuje się likwidację jednego mieszkania, aby zainstalować tam szyby windowe. To oznacza, że 4 mieszkania są do likwidacji, a ta i tak dość mała kamienica straci ok. 100 metrów mieszkalnych.

    Dla lokatorów likwidowanych mieszkań, to oznacza wysiedlenie bez możliwości powrotu. Zaproponowano im wysiedlenie do zupełnej innej dzielnicy.

    W innych krajach widziałam dużo starych kamienic wyposażonych w windy – ale często były zainstalowane na zewnątrz. Budowa wind na zewnątrz jest bardzo dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji. W tym przypadku, to oznacza, że nie trzeba tracić 100 metrów powierzchni mieszkalnej, a to bardzo dużo, gdy mamy do czynienia z niedostatkiem mieszkaniowym. Nie trzeba też wtedy wszystkich wysiedlać. Koszty całkowite będą też o wiele mniejsze. Winda zewnętrzna, to koszt ok. 200 tys. zł, na co można dostać dofinansowanie. Jaki jest, dla porównania, koszt zabudowy 100 metrów powierzchni mieszkalnej? Nie da się zrekompensować tej straty za 200 tys zł.

    Lokatorzy są niezadowoleni, że nikt z nimi nie konsultował tego remontu. Rozmawiając z nimi, można dostrzec alternatywne rozwiązania, które biorą ich interesy pod uwagę. Niestety zamiast tego, mamy rewitalizację, która nas będzie kosztować drożej i w wielu przypadkach jest pozbawiona sensu.

    Słuchanie tłumaczeń w sprawie praskiej rewitalizacji jest prawie jak słuchanie Marcina Bajko w sprawie reprywatyzacji. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, kto jest odpowiedzialny za decyzje łamiące zasady Ustawy o ochronie Praw Lokatorów. Od Burmistrza usłyszeliśmy, że to „niemożliwe”, że ZGN łamał prawo, choć setki lokatorów mówią jednogłośnie to samo. Najprawdopodobniej grube miliony poszły na ekspertyzy i plany przebudowy i w niektórych przypadkach były to pieniądze zmarnowane. W ekspertyzach są błędy, a ZGN nie zapytał, dlaczego niektóre dane (np. metraże) nie zgadzają się z tym co jest na umowach najmu (zgodnie z którymi lokatorzy płacą czynsz).

    Chcemy, aby praskie kamienice były remontowane i aby nowe budynki miały wyższy standard. Ale także chcemy, aby remonty dotyczyły przede wszystkim pustostanów – aby zaspokoić potrzeby Dzielnicy (500 rodzin na liście oczekujących na lokal) i aby planując remonty budynków, gdzie mieszkają lokatorzy, traktowano ich jak ludzi, którzy mogą coś wnieść, by znaleźć lepsze rozwiązania. Widać, że mogą mieć lepsze pomysły, niż niektórzy urzędnicy, architekci i decydenci.

    Laure Akai

  • Dzika rewitalizacja na Łochowskiej 37 i 38a

    lochoKomitet Obrony Praw Lokatorów odwiedził lokatorów kamienic położonych przy ul. Łochowskiej 37 i 38a. Przekonaliśmy się kolejny raz, że urzędnicy dzielnicy Praga-Północ starają się zmusić mieszkańców do wypełniania wniosków o lokal zamienny (choć nie wymaga tego ani Ustawa o ochronie praw lokatorów, ani Ustawa o rewitalizacji). Ponadto, plany remontowe opierają się na nieprawdziwych danych. I tak na Łochowskiej 37 lokatorzy pokazują dokumentację fotograficzną świadczącą o tym, że stropy są betonowe, a nie – jak twierdzi Dzielnica – drewniane.

    Lokatorzy obawiają się, że pieniądze, które włożyli w remont i adaptację lokali przepadną w wyniku niepotrzebnych remontów. Niektórzy nie będą mogli wrócić, bo miejsce ich lokali zajmą… windy.

    [field name=iframe]

  • Projekt „Mieszkania 2030” nie rokuje poprawy sytuacji mieszkaniowej Warszawiaków

    W czerwcu b.r. na stronie http://2030.um.warszawa.pl opublikowany został projekt „Polityka mieszkaniowa Mieszkania 2030”. Autorzy dokumentu nazwali go „projektem do konsultacji”. Nie wiadomo jednak, z kim był konsultowany.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów zapoznał się z Projektem Mieszkania 2030 i ocenił go krytycznie. Naszym zdaniem, autorzy Projektu nie zbadali należycie sytuacji ekonomicznej mieszkańców Warszawy, nie wzięli pod uwagę poziomu popytu na mieszkania komunalne, oraz nie przewidzieli poprawek do błędnej polityki mieszkaniowej Warszawy. To wszystko nie rokuje poprawy sytuacji mieszkaniowej Warszawiaków.

    Poniżej przedstawiamy naszą opinię o projekcie.

  • Wysiedlenia bez powrotu – los mieszkańców Markowskiej 12 i 14

    19657137_1360307177351161_388748232608380641_nOd wielu lat trwa debata ze zwolennikami tzw. „rewitalizacji”. Wydaje się bowiem, że to jest po prostu taka ładna nazwa na gentryfikację. Rewitalizatorzy twierdzą, że rewitalizacja ma na celu poprawienie jakości życia mieszkańców, w tym lokatorów rewitalizowanych kamienic. Nie raz konfrontowaliśmy władze Dzielnic oraz Miasta i różnych zwolenników rewitalizacji z sytuacjami, w których lokatorzy byli wypędzani z domów, gdzie spędzili wiele lat swojego życia, czasem do innych dzielnic. Obecnie mamy do czynienia z innym przykładem, gdzie lokatorzy mogą zostać wysiedleni. Dzieje się to przy ul. Markowskiej 12 i 14 na warszawskiej Pradze.

    Cały czas gentryfikatorzy starają się nas przekonać, że nie robią nic, by specjalnie utrudnić powrót do mieszkań. Jak przekonuje Tomasz Krettek z Biura Polityki Lokalowej „Będzie istniała możliwość powrotu do rewitalizowanej dzielnicy”. [1] Jednak już wiemy, że tzw. „możliwość” nie jest żadną gwarancją. Na ul. Markowskiej specjalnie zrobiono wszystko, aby część lokatorów wysiedlić bez możliwości powrotu.

    Warto zacząć od faktu, że stan techniczny budynku jest dobry i w porównaniu do innych w dzielnicy, jest po prostu świetny. Budynki były już remontowane w ramach „rewitalizacji” w latach 2008-2010. Wtedy m.in. zainstalowano centralne ogrzewanie i nie trzeba było nikogo wysiedlać w czasie remontu.

    Lokatorzy zdziwili się więc, gdy nagle zostali poinformowani, że ich budynki zostaną „zrewitalizowane” ponownie i że muszą składać wnioski o lokale zamienne do gminy. A niektórzy dowiedzieli się, że nie powrócą, ponieważ ich mieszkania przestaną istnieć.

    Co do zasady (co często powtarzają gentryfikatorzy), lokatorzy powinny powrócić do swoich mieszkań po zakończeniu remontu w ramach tej samej umowy najmu. [2] Tak więc nie jest potrzebna żadna ponowna weryfikacja, czy nowy wniosek. Jednak od lat alarmujemy, że są stosowane metody mające na celu obejście przepisów i wysiedlanie lokatorów. Na przykład mieszkania mogą zostać zlikwidowane przez przebudowę (np. połączenie kilku lokali) lub zmianę ich funkcji. [3] [4]

    W przypadku ul. Markowskiej 12 i 14 postanowili właśnie tak zrobić, aby lokatorzy nie mogli powrócić do swoich mieszkań. N.p. lokatorom lokali 11, 12, 12A oraz 13 przy. Markowskiej 14 wprost powiedziano, że te lokale nie będą istnieć, więc nie będą mieli dokąd wrócić.

    Na Markowskiej 12 i 14 jest łącznie 49 lokali i 104 lokatorów. Zakład Gospodarowania Nieruchomościami podaje, że aż 20 z 49 lokali zostanie zmienionych pod względem metrażowym, a niektóre zostaną całkowicie zlikwidowane.

    Postanowiliśmy odwiedzić lokatorów obu budynków. W szczególności byliśmy zainteresowani tym, czy jest jakaś uzasadniona przyczyna likwidowania tych mieszkań. Zobaczyliśmy mieszkania w dobrym stanie, gdzie można spokojnie dalej mieszkać (zobacz wideo poniżej). Widać, że lokatorzy starannie dbali o swoje mieszkania, inwestowali w różne drobne remonty. Nie ma żadnych przyczyn, aby coś zmienić.

    Plany wymyślone przez urzędników w oczywisty sposób nie miały na celu dołożenia starań, by pozostawić lokatorów w ich mieszkaniach. Lokatorzy nie chcą się z nich wyprowadzać. Jeśli Miasto chce tworzyć większe lokale, niech buduje nowe, czy remontuje pustostany i niech pozostawi dotychczasowych mieszkańców w spokoju.

    19554710_1360307597351119_8391392804991972583_nKoszty społeczne takiej polityki

    Decyzje o rewitalizacji tego kawałka Pragi są związane z planami gentryfikacji naszej dzielnicy. Budynek mieści się naprzeciwko modnych apartamentów w byłych zakładach Koneser, a wiceprezydent Olszewski przewiduje obok siedziby dla organizacji pozarządowych, zamiast nowych mieszkań. Plan został przyjęty przez Radę Warszawy – to ciało, które tak pochopnie głosowało za wszystkim, co jest związane z wielkim i skorumpowanym biznesem zarabiania na nieruchomościach – od planu zagospodarowania działek wokół PKiN, do przeniesienia gimnazjum przy ul. Twardej do planów gentryfikacyjnych. Niedawno zarząd dzielnicy Praga Połnoc także podjął uchwałę w tej sprawie.

    Obecnie na Pradze sytuacja lokatorów mieszkających w zasobach miejskich nie wygląda najlepiej. Setki rodzin czekają na przydział lokali, a setki innych powinni znaleźć się na liście. Wśród nich są osoby ze zreprywatyzowanych mieszkań, których nie stać na czynsz i już popadli w spiralę zadłużenia, z którego nigdy prawdopodobnie nie wyjdą. Są także rodziny, które mieszkają w lokalach nienadających się do zamieszkania lub w niewłaściwych warunkach – np. ze zbytnim zagęszczeniem lub bez udogodnień niezbędnych dla osób niepełnosprawnych. Można powiedzieć, że co przynajmniej kilka tysięcy osób cierpliwie czeka na przydział mieszkań, a wielu z nich mieszka w warunkach uwłaczających godności ludzkiej.

    W tej samej dzielnicy są lokatorzy, którzy dotąd byli szczęśliwi, bo mieszkają w wyremontowanych budynkach, ale mają z nich zostać wysiedleni. Tak jak lokatorzy wysiedleni z powodu katastrof spowodowanych przez nieuważną budowę metra, będą dostawać mieszkania z puli mieszkań Gminy, poza kolejnością.

    19554222_1360307870684425_4305863835530211117_nLokatorzy są wściekli, bo nikt nie porozmawiał z nimi normalnie, tylko narzucono im coś z góry, nie licząc się z tym, jak bardzo są przywiązani do swoich mieszkań. Są traktowani jak meble, które można przenieść w dowolne miejsce wedle potrzeb lub wyrzucić na śmietnik. Są też takie sytuacje, że ktoś zarabiał o 20 złotych za dużo, czy mieszka z siostrą bez zgody. Zamiast przestrzegać przepisów, Gmina zawsze stara się znaleźć powód, by wyrzucić mieszkańców z mieszkań komunalnych.

    Koszty społeczny będą oczywiście takie, że bez uzasadnionych przyczyn ludzie zostaną wysiedleni z domów, gdzie mieszkali wiele lat, zerwą kontakt z sąsiadami i ze swoją dzielnicą. Wielu osób przeżywa traumę i czuje bezradność wobec bezdusznego systemu, który traktuje ich w sposób nieludzki. W nowych mieszkaniach (o ile je dostaną) nie będą się czuli tak pewnie, może nie będą inwestować w nowe kafelki, czy wymieniać coś, bo nigdy nie wiadomo, czy Gmina nie wysiedli ich ponownie, czy roczna premia w pracy nie spowoduje, że stracą prawo do mieszkania.

    Zamiast wysiedlenia i zmiany lokali

    Proponujemy rezygnację z niepotrzebnych zmian rozkładu mieszkań, a także nie widzimy potrzeby wysiedlenia mieszkańców podczas kolejnych remontów. Wiemy, że są plany, aby zainstalować windy w budynkach – naprawdę luksus na Pradze. Oczywiście nie jesteśmy przeciwko (choć można dyskutować, czy nie lepiej zainstalować niektórym toalety zanim zadba się o luksusy). Ale niech to zostanie zrobione bez wysiedlenia lokatorów. Zamontowanie windy wewnętrznej lub zewnętrznej wcale nie wymaga wysiedlenia, bo w klatkach jest wystarczająco duża przestrzeń. Budowa placu zabaw też nie jest żadnym uzasadnieniem. (Zresztą ogromny plac zabaw i tak znajduje się ok. 100 metrów dalej.) Inne remonty także można wykonać bez konieczności wysiedlenia ludzi.

    Także przy rewitalizacji nie wolno traktować ludzi jak bydła. Nie ma po co zmieniać lokali, jeśli są pełnowartościowe. Trzeba zrobić wszystko, by liczba mieszkań, do których lokatorzy nie mogą wrócić była jak najmniejsza. Jest wystarczająca liczba pustostanów, gdzie architekci naszego nieszczęścia mogą się bawić i eksperymentować.

    My tu zostajemy

    Razem z lokatorami Markowskiej 12 i 14 oraz innych kamienic na Pradze, będziemy dążyć nie tylko do zmian planów dotyczących tych budynków, ale także do zmiany podejścia władzy do ludzi. Uważamy, że politycy i urzędnicy nie wyciągnęli wniosków po swoich katastrofalnych doświadczeniach z reprywatyzacją, a teraz zaczynają wdrażać nowe plany, które dalej będą negatywnie wpływać na życie setek mieszkańców, wysiedlanych wbrew swojej woli.

    Przypominamy, że zgodnie z zapowiedziami rewitalizatorów oraz zgodnie z Ustawą o rewitalizacji, mieszkańcy obszaru rewitalizacji są „interesariuszami” procesu rewitalizacji. „Interesariuszem” jest także nasza organizacja, która działa w dzielnicy. A Gmina, według ustawy, powinna realizować programy rewitalizacyjne „ 1) w sposób jawny i przejrzysty, z zapewnieniem aktywnego udziału interesariuszy na każdym etapie” (partycypacja społeczna); 2) w sposób zapobiegający wykluczeniu mieszkańców obszaru rewitalizacji z możliwości korzystania z pozytywnych efektów procesu rewitalizacji, w szczególności w zakresie warunków korzystania z gminnego zasobu mieszkaniowego.” [5]

    Proszę Państwa, Gmina nigdy nie konsultowała tych planów ani z lokatorami, ani z żadną organizacją lokatorską. (Pseudokonsultacje społeczne w wąskim gronie gentryfikatorów, to nie to samo.) Zlikwidowano mieszkania bez wiedzy lokatorów. Nikt nie poinformował lokatorów o przysługującym im prawie do powrotu do lokalu w ramach istniejącej umowy. Mało tego, urzędnicy nakłaniają ich do składania nowych wniosków i zawierania umów na nowe lokale.

    W najbliższych dniach, ruszamy z kampanią przeciw złej polityce gentryfikacynej w naszej dzielnicy. Zapraszamy innych lokatorów i mieszkańców dzielnicy do wspierania nas.

    [field name=iframe]

    [1] http://warszawa.eska.pl/newsy/miasto-chce-rewitalizowac-prage-wiec-musi-wysiedlic-mieszkancow-problem-w-tym-ze-brakuje-lokali-zastepczych-audio/385051

    [2] Art. 10 ust. 4 Ustawy o ochronie praw lokatorów brzmi:

    Jeżeli rodzaj koniecznej naprawy tego wymaga, lokator jest obowiązany opróżnić lokal i przenieść się na koszt właściciela do lokalu zamiennego, jednak na czas nie dłuższy niż rok. Po upływie tego terminu właściciel jest obowiązany udostępnić lokatorowi w ramach istniejącego stosunku prawnego naprawiony lokal.

    [3] http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1053741,wyprowadzka-w-trakcie-rewitalizacji-jakie-prawa-maja-lokatorzy.html

    [4] Ustawa o rewitalizacji: http://www.dziennikustaw.gov.pl/du/2015/1777/1

    Art. 28. 1. Na obszarze Strefy lokator jest obowiązany opróżnić, na czas wykonywania robót budowlanych, lokal wchodzący w skład mieszkaniowego zasobu gminy, jeżeli jest to niezbędne do realizacji przedsięwzięć rewitalizacyjnych, o których mowa w art. 15 ust. 1 pkt 5 lit. a, polegających na remoncie, przebudowie albo budowie obiektu budowlanego.

    2. Wójt, burmistrz albo prezydent miasta na piśmie wskazuje lokatorowi termin opróżnienia lokalu i przeniesienia lokatora do lokalu zamiennego w rozumieniu art. 2 pkt 6 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Termin nie może być krótszy niż 60 dni, licząc od dnia doręczenia pisma wskazującego lokal zamienny.

    3. Po zakończeniu wykonywania robót budowlanych wójt, burmistrz albo prezydent miasta udostępnia lokatorowi, w ramach istniejącego stosunku prawnego, ten sam lokal, a jeżeli jest to niemożliwe z uwagi na przebudowę lokalu, zmianę sposobu jego użytkowania lub brak zgody lokatora – zawiera z lokatorem umowę najmu lokalu: 1) w tej samej miejscowości, o powierzchni, wyposażeniu i stanie technicznym równych lub korzystniejszych niż w lokalu, o którym mowa w ust. 1; 2) spełniającego wymagania lokalu zamiennego w rozumieniu art. 2 pkt 6 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego – w przypadku gdy powierzchnia, wyposażenie i stan techniczny lokalu, o którym mowa w ust. 1, są mniej korzystne niż określone dla lokalu zamiennego.

    4. Warunków, o których mowa w ust. 3, w zakresie położenia, powierzchni, wyposażenia i stanu technicznego lokalu nie stosuje się, jeżeli lokator wyrazi na to zgodę.

    5. Za zgodą lokatora, zawarcie nowej umowy najmu dotyczącej innego lokalu może nastąpić przed opróżnieniem lokalu, o którym mowa w ust. 1.

    6. Obowiązek pokrycia kosztów przeprowadzki spoczywa na gminie. 7. Wójt, burmistrz albo prezydent miasta informuje lokatora o przysługujących mu prawach związanych z realizacją przedsięwzięć rewitalizacyjnych, o których mowa w art. 15 ust. 1 pkt 5 lit. a, równocześnie ze wskazaniem lokalu zamiennego w przypadku, o którym mowa w ust. 2

    [5] Ustawa o rewitalizacji: http://www.dziennikustaw.gov.pl/du/2015/1777/1
    Art. 2 ust. 2 oraz Art. 3 ust. 2

  • Lokatorzy przegrali z igrzyskiem politycznym

    Przed tygodniem napisałam o trudnościach związanych z wyborem kolejności spraw, które mają stanąć przed Komisją Weryfikacyjną. Od tego wyboru zależy los co najmniej kilkuset osób, które obecnie mieszkają w budynkach zreprywatyzowanych w podejrzanych okolicznościach. Teraz możliwe byłoby uratowanie większej liczby ludzi, niż za kilka lat. Niektórzy przeżywają codziennie gehennę, są nękani, popadają w coraz cięższe zadłużenie i żyją w stanie ciągłego strachu i niepewności.

    Niestety lista pierwszych adresów do sprawdzenia przez Komisję nie zawiera kamienic, gdzie trwa nękanie, eksmitowanie i wyzyskiwanie lokatorów nadmiernymi czynszami. Kto żywił nadzieję, że jeszcze w tym roku Komisja zajmie się jego losem, będzie musiał poczekać na zakończenie igrzysk politycznych.

    Każda podejrzana sprawa budzi nasz gniew, ale stoję na stanowisku, że człowiek jest ważniejszy, niż parking. Nawet jeśli ten parking jest wart fortunę. Zwrot domu z lokatorami, to ważniejsze, niż zwrot szkoły czy boiska, choć te ostatnie wzbudziły u niektórych więcej emocji. Nie mogę w żaden sposób się z tym pogodzić.

    Okazuje się, że wybór adresów już dawno ustaliła nie Komisja, ale redakcja Gazety Wyborczej. Bo wybrane zostały te sprawy, którym ta gazeta dała największy rozgłos.

    Komisja ma zacząć od Twardej 10 i 8. Oczywiście historia tych adresów jest skandaliczna. To, co będzie się działo dalej, jest łatwe do przewidzenia. Komisja wezwie HGW, a ona się nie stawi. Cel zostanie osiągnięty: odbędzie się spektakl polityczny i zostaną zdobyte punkty polityczne.

    W przypadku Twardej trudno będzie udowodnić coś Miastu, ale może o to chodzi. Reprywatyzacja jest – oczywiście – sprzeczna z interesem publicznym, ale czy zawsze była niezgodna z prawem? Być może uda się udowodnić złamanie prawa przez Marcinkowskiego i Muszyńskiego i ich kuratorów z Karaibów. Ale w końcu Marcinkowski dostał tylko część nieruchomości, gdzie wykupił roszczenie, a później Jóźwiak anulował ten zwrot. Tak więc wybór tego adresu na sam początek zdaje się nie mieć innych przyczyn, niż chęć uzyskania rozgłosu.

    To jasne, że kupcy roszczeń i ich prawnicy mieli specjalne relacje z pracownikami Biura Gospodarowania Nieruchomościami i z Ratuszem. Dobrze by było wykryć te powiązania i odzyskać pieniądze uzyskane z upłynnienia zagrabionego mienia publicznego. Ale wybór w pierwszej kolejności adresów położonych wokół PKiN (jak Chmielna, Złota i Sienna) wskazuje na to, że chodzi o działania pokazowe, obliczone na grillowanie ludzi z Ratusza, a nie na pomaganie tym, dla których jeszcze nie jest za późno.

    Jest na liście tylko kilka adresów, w których mieszkali lokatorzy poszkodowani przez reprywatyzację: Noakowskiego 16 i Nabielaka 9. Wiem wiele o tym ostatnim, bo tam mieszkała Jolanta Brzeska. Od jej śmierci, nikt z dawnych lokatorów tam nie mieszka, bo ona była ostatnia. Tam nikogo od dawna nie można uratować. Oczywiście, że należy się jej rodzinie (i innym rodzinom) odszkodowanie, tym bardziej że Mossakowski ścigał za rzekome „długi” również rodziny lokatorów (i sąd uznał jego roszczenia). Mam nadzieję, że zbadana zostanie okoliczność, że Mossakowski żądał od lokatorów pieniędzy za „bezumowne korzystanie z lokalu”, choć istniały umowy najmu, których nie uznał. W ten sposób pozbył się lokatorów, a sądy jeszcze raz były po jego stronie. Ta okoliczność pokazuje całkowitą bierność Miasta i tendencyjność sądów. Ale współwinowajcy pozostaną raczej nietykalni.

    Co z adresami gdzie nadal mieszkają ludzie? Co z ludźmi, którzy mieli nadzieję, że coś się zmieni? Niestety ich cierpienia będą musiały poczekać, bo parkingi i sensacje polityczne uznano za ważniejsze.

    Laure Akai

  • Właściciel nęka lokatorkę – bo może

    Wielokrotnie opisywaliśmy historię lokatorów z ul. Potrzebnej 9 w Warszawie. Znany czyściciel kamienic z Krakowa (Filip K., znany m.in. za spraw na ul. Karolkowej i Mińskiej) wszedł w posiadanie odzyskanej w podejrzanych okolicznościach kamienicy, po czym sprzedał  kupcowi z Wrocławia mieszkanie jednej z lokatorek, Luizy, razem z nią.

    Kupiec ten pojawił się pewnego dnia i ogłosił, że mieszkanie jest jego własnością i zamierza w nim natychmiast zamieszkać. To oczywiście było bezprawne, gdzyż nie została wypowiedziana umowa najmu i nie było wyroku o eksmisji. Nowy właściciel zaczął nękać lokatorkę, odcinając wodę, dokonując na nią napadów, itd.

    Niestety, pomimo głośnych zapowiedzi, że nękanie lokatorów zostanie ukrócone, właściciel był całkowicie bezkarny. Czuł się do tego stopnia chroniony przez policję, że po prostu zmienił zamki i przeprowadził nielegalną eksmisję na dziko. Ale to nie koniec. Choć Lioza nie wróciła już do tego lokalu, nadal toczą się przeciw niej sprawy wytoczone przez właściciela. Jednym z zarzutów jest to, jakoby nielegalnie eksmitowana ukradła klucze, choć zamek został zmieniony i nie było już powrotu do lokalu. Innym zarzutem jest „kradzież wody”. Gdy właściciel nielegalnie odciął wodę, Luiza była w ciąży i musiała mieć dostęp do wody bieżącej.

    Sprawa przeciw Luizie odbędzie się we wtorek. Jej oskarżyciel jednak nie stawi się w sądzie, gdyż napisał do sądu, że… boi się.

    Cała sprawa jest haniebnym przykładem naruszania praw lokatorów i wspólnictwa i bierności lokalnych władz i policji.

    https://www.youtube.com/watch?v=k6Ve4RanUAk
    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,18601917,sad-wstrzymal-eksmisje-lokatorki-z-kamienicy-przy-ul-potrzebnej.html
    https://www.youtube.com/watch?v=hIuQirq_C0E
    https://www.youtube.com/watch?v=liPmKuC5RL4

  • Wokół Procesu Weryfikacyjnego: Lokatorze, nie daj się oszukać!

    Rusza już proces weryfikacji nieprawidłowości występujących w ramach procesu warszawskiej reprywatyzacji. Niektórzy lokatorzy ze zreprywatyzowanych kamienic wiążą z nim ogromne nadzieje. Wierzą, że Komisja będzie w stanie udowodnić przypadki łamania prawa i zamieszkane przez nich kamienice powrócą do zasobów Gminy. Mamy nadzieję, że ich oczekiwania zostaną spełnione. Musimy jednak zwrócić uwagę lokatorów na ryzyko nadużyć. Dlatego apelujemy, by nie dali się oszukać i wciągnąć w żadne układy, które mogą mieć charakter korupcyjny i w istocie zaszkodzić lokatorom zamiast przyczynić się do poprawy ich sytuacji.

    Już wcześniej Komitet Obrony Praw Lokatorów podkreślał, że warto uważać na pewnych prawników i pseudoprawników, w tym z „organizacji lokatorskich”, którzy oferują swoje „usługi prawnicze” lub pośredniczą w nich w zamian za grube pieniądze. Często przekonują, że „mają dojścia” do władzy, więc mogą coś załatwić, za kilka lub kilkanaście tysięcy złotych. Czasami coś robią, a czasami zupełnie nic, zostawiając lokatorów bez żadnego wsparcia. Ale nawet w najlepszym przypadku żądają dużych pieniędzy za napisanie czegoś, co inni lokatorzy robią sami, a inne organizacje pomagają zrobić za darmo. Mogą proponować usługi za cenę sięgającą nawet ponad 20 tys. złotych, co zgodnie z naszą wiedzą miało już niestety miejsce.

    Wiemy, że wielu ludzi jest zdesperowanych, więc szukają pomocy i chcą wierzyć, że w taki sposób da się wszystko załatwić. Niestety nie jest to prawda. Komitet Obrony Praw Lokatorów uważa wyłudzanie dużych sum pieniędzy od zdesperowanych ofiar reprywatyzacji (a często są to sumy przewyższające stawki kancelarii prawniczych) za porównywalne do szmalcownictwa i zdecydowanie odcina się od takich praktyk. (Bardzo prosimy o nie mylenie KOPL z inną organizacją, która stosuje takie metody.)

    W sytuacji, gdy Komisja Weryfikacyjna jeszcze nie przyjęła żadnego przejrzystego kryterium o ustaleniu kolejności zajmowania się sprawami, a w Radzie Społecznej zasiadają osoby z organizacji znanej z oferowania odpłatnych usług, warto zapytać, jak Komisja zamierza zagwarantować, że osoby te nie będą podejmować prób spieniężenia swojego wpływu na prace Komisji? Już teraz niektóre działania wokół Rady Społecznej nie wydają się wystarczająco przejrzyste. Warto w szczególności zastanowić się, dlaczego nie podjęto regulaminu powołania Rady Społecznej, dlaczego zasiadają w niej osoby partyjne i dlaczego nie ustalono jawnych kryteriów wyboru kandydatów?

    Apelujemy do lokatorów, by w żaden sposób nie płacili za usługi proponowane przez osoby, które twierdzą, że są związane z pracą w Komisji czy Radzie lub twierdzą, że są związane z takimi osobami i że mogą „przepchnąć” rozpatrzenie danej sprawy przed Komisją w najbliższym czasie. Wiemy, że praca Komisji jest czasochłonna i że uzasadniona jest obawa, że dana sprawa nie pojawi się na porządku dnia bez odpowiedniego „polecenia”. Ale wiemy, że wiele spraw, którymi zajmuje się prokuratura, uzyskało taki status jedynie dzięki determinacji lokatorów, a nie dzięki układom. Nie chcemy, aby ta praca została wykorzystana w niewłaściwy sposób przez osoby pozbawione skrupułów i nie chcemy tworzenia kolejnych patologicznych struktur.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów, razem z niektórymi członkami Komisji Weryfikacyjnej oraz ze Stowarzyszeniem Miasto Jest Nasze, dyskutował o potrzebach ustalenia przejrzystych kryteriów postępowania i przyspieszeniu prac Komisji, aby więcej spraw zostało rozpatrzonych w jak najkrótszym czasie. Od tego bardzo wiele zależy, w tym również los lokatorów, którzy nadal mieszkają w reprywatyzowanych kamienicach.

    Także warto się zastanowić, dlaczego nie ma regulaminu powołania Rady Społecznej, dlaczego są na niej osoby partyjne i dlaczego nie wysłano do organizacji lokatorskich informacji o naborze do Rady, aby te organizacje same wydelegowały swoich przedstawicieli i dlaczego nie ustalono jawnych kryteriów wyboru kandydatów?

    Mamy nadzieje, że sposób prowadzenia procesu weryfikacyjnego stanie się bardziej przejrzysty, oraz że zostaną podjęte wszelkie środki prawne, aby wszyscy poszkodowani lokatorzy mieli możliwość otrzymania odszkodowania za zaniedbanie obowiązków przez urzędników, którzy przekazali ich niczym meble prywatnym właścicielom.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów

  • Kto dostanie deskę ratunkową? Czyli trudne tematy wokół Komisji

    Już niedługo ma się rozpocząć praca Komisji Weryfikacyjnej. Wiele osób dotkniętych zarówno reprywatyzacją, jak i brakiem dobrej polityki mieszkaniowej (która mogłaby zapobiec choć części negatywnych skutków tego procederu), oczekuje z nadzieją efektów tych prac i spodziewa się choć odrobiny sprawiedliwości dla lokatorów. Jednak od początku aktywiści z Komitetu Obrony Praw Lokatorów mają zastrzeżenia co do efektów, które Komisja może osiągnąć i założeń, na których się opiera.

    Pierwszą poważną wątpliwością jest tryb pracy Komisji. W założeniu ma się zajmować jedną sprawą w miesiącu. Doskonale sobie zdajemy sprawę z ogromu pracy, jaki czeka Komisję oraz członków Rady Społecznej. Jednak zachowując takie tempo, Komisja będzie w stanie się zająć 12 sprawami w ciągu roku, choć mocne podejrzenia dotyczące nieprawidłowości związanych z reprywatyzacją mogą dotyczyć około 200 nieruchomości warszawskich. Oznacza to, że wiele spraw będzie czekać latami, zanim trafi pod obrady Komisji.

    Niestety, ta sytuacja jest dla nas nie do przyjęcia ze względu na presję czasu, pod którą znajduje się wielu mieszkańców kamienic. Ile osób ma jeszcze stracić swój skromny dorobek życia, zostać wypędzonych z ogromnym długiem, czy doznać upokorzenia eksmisji, zanim doczekają na swoją kolej przed Komisją? Przy założonym tempie pracy, większość ofiar bezprawnych reprywatyzacji będzie czekać w niepewności, a wielu z nich nie dożyje rozwiązania.

    Nie ulega więc wątpliwości, że wybór kolejności procedowania spraw ma kluczowe znaczenie. Konieczna jest jednak także zmiana planowanego harmonogramu prac i zwiększenie zaangażowania ze strony rządu i innych instytucji.

    Wybór, który stoi przed Komisją można porównać do sytuacji osoby starającej się uratować tonących, która może wyciągnąć na brzeg tylko niektórych i ma nadzieję, że gdy wróci, by uratować pozostałych, ci będą jeszcze pozostawać przy życiu.

    Nie da się, niestety, uniknąć tego wyboru. Jednak założenia czasowe Komisji wydają się nie do zaakceptowania. Z braku określonych kryteriów wyboru spraw, zwrócono się m.in. do nas z prośbą o pomoc przy ich ustaleniu. Jest to wyjątkowo trudne zadanie, tym bardziej, że jesteśmy świadomi, że rządowa propozycja przewiduje odszkodowania tylko dla osób pokrzywdzonych w sprawach, gdzie doszło do złamania prawa, a nie dla wszystkich ofiar reprywatyzacji.

    Założenia Komisji nie wystarczają, by zadośćuczynić za krzywdy wszystkich lokatorów dotkniętych zwrotami nieruchomości. Powstają różne kategorie ofiar: ci, którzy przypadkiem mieszkali w kamienicach, gdzie doszło do złamania prawa (ci zasługują na zadośćuczynienie), oraz ci, którym przez przypadek nie będzie przysługiwać nic (bo krzywdy zostały im wyrządzone zgodnie z prawem).

    Choć komuś zależało na wykluczeniu nas z prac Rady Społecznej, jesteśmy w stanie zaproponować konkretne rozwiązania. W tym celu w zeszłym tygodniu przyjęliśmy zaproszenia na spotkania z różnymi członkami Komisji i Rady Społecznej, a także z prawnikami, innymi społecznikami i ekspertami, aby omówić wymienione tu kwestie.

    Warto podkreślić, że nie możemy zgodnie z naszymi przekonaniami i z naszym sumieniem powiedzieć, że w jednym budynku ludzie byli bardziej pokrzywdzeni, niż w innym. Jednak ktoś (nie my) będzie wybierać tę kolejność i dlatego uważamy, że kryterium wyboru powinno być bardzo przejrzyste. Kryterium nie powinna być medialność sprawy, albo to, czy pozwoli ona nabić najwięcej punktów politycznych, czy też, że ktoś związany z Komisją lub Radą mieszka w danej nieruchomości. Ponieważ jedna z organizacji obecnych w Radzie Społecznej jest znana z tego, że bierze pieniądze za załatwianie spraw lokatorskich, istnieje niebezpieczeństwo, że dojdzie do przypadków korupcji.

    W dyskusji o możliwych kryteriach najbliższy jest nam interes lokatorów. Rozumiemy, że inne kryteria, mniej istotne dla nas, mogą mieć sens z punktu widzenia budżetu, czy interesów finansowych. Komitet Obrony Praw Lokatorów niedługo podejmie ostateczne stanowisko w tej sprawie na użytek członków Komisji i Rady Społecznej i celem dalszej dyskusji. Jednak mogę wspomnieć o kilku naszych pomysłach dotyczących kryteriów, które mogą okazać się pomocne.

    Ogólnie zgadzam się z pomysłem Tomasza Luterka, że ważne jest nie tylko ustalenie kryteriów, ale też opracowanie algorytmu, który pozwoli wyłonić najbardziej priorytetowe sprawy. Może to być bardzo prostu system punktów dla każdego kryterium. Pojawiły się głosy, że nowe okoliczności mogą spowodować konieczność wprowadzenia wyjątków, co z pewnością będzie konieczne. Dla mnie, wyjątkiem może być sytuacja, gdzie doszło do wielkiej krzywdy lokatorów. Warto jednak pamiętać, że są też takie sytuacje, gdzie doszło do wielkiej krzywdy lokatorów, ale które nigdy nie trafią pod obrady Komisji.

    Przedstawiciele Komitetu wymienili kilka kryteriów, które – naszym zdaniem – powinny znaleźć się na liście. Oto one:

    1. aktualność sprawy – czy zajęcie się sprawą teraz może jeszcze uratować lokatorów i/lub budynek przed nieodwracalnymi skutkami?
    2. ilość pokrzywdzonych lokatorów (na dzień zwrotu nieruchomości) i rodzaj krzywd (straty finansowe, eksmisje, itd)
    3. etap postępowania, ewentualne terminy przedawnienia i inne problemy, które wymagają niezwłocznego rozwiązania
    4. sposób nabycia własności
    5. ilość zgromadzonych dowodów

    Do tego inne osoby dodały kryteria takie, jak wartość nieruchomości.

    Według nas, łatwiej i sensowniej wybrać w pierwszej kolejności te sprawy, które są już wystarczająco jasne. Dopiero później można się zająć sprawami, gdzie pozostaje jeszcze wiele do wyjaśnienia. Niezmiernie istotne jest też, czy nadal można uratować kogoś przed utratą dachu nad głową. Nie można też zapominać o ograniczeniach czasowych.

    Jeśli pojawią się nowe pytania i wątpliwości dotyczące tych pomysłów, to tylko należy się z tego cieszyć. Uważam, że dotąd za mało było merytorycznych dyskusji wokół Komisji. Część społeczeństwa wykazuje się niemal ślepą wiarą w pomysłodawców i liderów Komisji, a z kolei inni posługują się skrajnymi określeniami, jak „sąd ludowy”. Za mało w tym wszystkim namysłu, co należy robić z faktem powstania Komisji i jak ona powinna funkcjonować.

    A są przecież także inne działania, które mogłyby pomóc. Niech Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Finansów zaczną wreszcie porządkować dostępne informacje o indemnizacjach, bo nadal panuje chaos w tej dziedzinie. Lokatorzy powinni wreszcie zacząć być traktowani jako strona, wraz z Miastem, czy innymi podmiotami w sprawach reprywatyzacyjnych, bo mają istotny interes prawny, (mieć dach nad głową) i mają prawo wiedzieć wszystko, co dotyczy okoliczności, w których powstały roszczenia. Gdyby nie czujność lokatorów, nigdy byśmy się nie dowiedzieli, że mienie publicznie zostało tak bezczelnie rozkradzione. Lokatorzy często bronili interesu publicznego lepiej, niż ludzie do tego powołani. Posiadając informacje, mogą alarmować, jeśli coś jest nie tak. A są przecież wciąż nowe decyzje zwrotowe do zbadania pod kątem nieprawidłowości.

    Niezależnie od tego, czy reprywatyzacja odbyła się z przekrętami czy bez, lokatorzy mogą być poważnie pokrzywdzeni tym procesem. Miasto przekazuje lokatorów jak meble, nie zapewniając im innego lokalu i stara się szukać powodów, aby ograniczyć liczbę lokali przeznaczonych dla byłych mieszkańców reprywatyzowanych zasobów. Znamy sytuację, gdzie lokatorzy nie mogą wnioskować o nowy lokal komunalny, bo nie mają wypowiedzenia umowy najmu, a nawet jeśli mają, to Gmina każe im czekać na koniec okresu wypowiedzenia, bo rzekomo do tego czasu ich potrzeby są zaspokojone. To oczywiście powoduje, że zamiast figurować na liście i mieć szansę na lokal po zakończeniu okresu wypowiedzenia, oczekiwanie na lokal przedłuża się na czas, gdy już nie mają tytułu prawnego.

    Nie mogę uniknąć tego tematu, bo przykre fakty są takie, że zamiast zajmować się prawdziwą zmianą prospołeczną w polityce mieszkaniowej, zamiast zajmować się ostatecznym załatwieniem kwestii reprywatyzacji i zwrotów nieruchomości w naturze, mamy do czynienia z Komisją, która będzie szukać sprawiedliwość dla niektórych, zostawiając większość ofiar na lodzie.

    Kto pomoże lokatorom z ulicy Ziemowita, gdzie właściciel domaga się 50 zł. za metr za mieszkanie w ruderze? Nie dzielnica Targówek. Nie Mieszkanie Plus. Także nie Komisja. Potrzebne są inne mieszkania już teraz, a nie za pięć lat. Polityka mieszkaniowa nastawiona na prywatyzację była błędna od samego początku. Miało być tak, że gdy przyjdzie właściciel, lokatorzy zaspokoją swoje potrzeby mieszkaniowe na tzw. wolnym rynku i wezmą kredyt na 30 lat. Ale to nigdy nie było realne. Mówiliśmy o tym już wiele lat temu, gdy dowiedzieliśmy się o istnieniu planu drastycznego zmniejszenia liczby mieszkań komunalnych. Neoliberalne dogmaty okazały się fałszywe i obiecywane cuda gospodarcze nigdy się nie zmaterializowały.

    Zamiast pomagać lokatorom, obecna praktyka Dzielnic i Miasta ułatwia proces przekazywania nieruchomości czyścicielom kamienic, a to musi się skończyć. Kto pomoże lokatorom z ulicy Saskiej, gdzie Gmina sprzedała mieszkania z lokatorami Markowi Mossakowskiemu, który kupił roszczenie do gruntu? Czy lokatorom z ulicy Marcinkowskiego, sprzedanych Michałowi Owsiewskiemu, innemu znanemu czyścicielowi? Podejrzewam, że w przypadku Saskiej być może nigdy nie dojdziemy, gdzie naruszono prawo, bo to prawo i rozporządzenia Prezydent Miasta były absurdalne i sprzyjały procesowi sprzedawania budynków z lokatorami. W przypadku ul. Marcinkowskiego może uda się udowodnić korupcję urzędniczą sprzed lat. Ale kto będzie odpowiedzialny za zaistniałe skutki?

    Politycy mówią teraz wiele o lokatorach, ale polityka mieszkaniowa tylko powoduje dalsze nawarstwianie krzywd. Widać, że nie ma woli, by to zmienić i ostatecznie rozwiązać problem. Nasza działalność na rzecz poprawy sytuacji lokatorów, to długa walka, która staje się coraz bardziej pilna. Wydaje mi się, że pomimo wszystkich deklaracji dobrych intencji, rzeczywista sytuacja lokatorów może się stać nawet gorsza, niż kilka lat temu. Ciągle widać tylko kolejne wysiedlenia, eksmisje, rosnące zadłużenie i odmowy ze strony Gmin pod byle pozorem, czasem zupełnie absurdalne.

    Życzymy powodzenia lokatorom, którzy mają nadzieje związane z Komisją. Życzymy im, żeby byli wśród tych nielicznych szczęśliwców, którzy dostaną w końcu zadośćuczynienie za swoje krzywdy i może nawet będą mogli nadal mieszkać w domach, gdzie spędzili całe swoje życie. Trzeba jednak mówić, że sprawa reprywatyzacji nie zostanie rozwiązana przez Komisję i nadal będziemy musieli walczyć w obronie lokatorów, o dobrą politykę mieszkaniową.

    Laure Akai