Autor: admin

  • Koszmar na ul. Lutosławskiego

    p1050931Nie ma żadnych konsekwencji po nielegalnej eksmisji na bruk. Nawet jeśli prowadzi do śmierci.

    W dniu 15 lutego przed Komisją Weryfikacyjną ma się odbyć rozprawa dotycząca kamienicy przy ul. Lutosławskiego 9. Warto jednak zadać pytanie dlaczego – mimo tragedii, które się tam rozegrały – prokuratura nie zajęła się sprawą wcześniej?

    Nie żebyśmy mieli jakiekolwiek złudzenia co do sposobu pracy Prokuratury. Ale jednak jeśli w sprawie Joli Brzeskiej ta skompromitowana instytucja mogła zasłaniać się twierdzeniem, że nie znaleziono sprawców, sprawa przy Lutosławskiego 9 była zupełna inna. Tu sprawcy byli doskonale znani. Ale nie dopatrzono się żadnego przestępstwa. A to już całkiem inny poziom kryminalnej bezczynności.

    Spadkobiercy dawnego właściciela odzyskali kamienicę tuż po zakończeniu kapitalnego remontu. Za publiczne pieniądze, bo to Gmina wszystko wyremontowała (urzędnicy ciągle zapewniają, że to niemożliwe – jednak gdy tak jest wygodnie, dzieje się to bez żadnych przeszkód). Od tego czasu właścicielka i jej rodzina nielegalnie (bo bez wyroku sądu) eksmitowali co najmniej 3 lokatorów. Jeden zmarł na ulicy.

    Zaczęło się od lokatora zamieszkującego pod numerem 5. Wyrzucony bez wyroku, bez komornika. Później właścicielka i jej rodzina nielegalnie wyrzucili Darka z trzeciego piętra. Pan Darek był niepełnosprawny. Policja nie pomogła. Poszedł na komendę i tam miał usłyszeć, że ma wyważyć drzwi i zmienić zamki. Tak też zrobił, ale w końcu nie mógł pilnować mieszkania przez 24 godziny na dobę. Wyrzucono jego rzeczy przez okno. Do dziś jest bezdomny.

    Najbardziej nękano pana Marka. Marek Orłowski, lat 65 (na zdjęciu wyżej), mieszkał w budynku od lat. Sąsiedzi wspominają go jako przemiłą osobę. Miał zaawansowaną cukrzycę. Pewnego razu w kwietniu, jedna z sąsiadek widziała scenę, której do końca życia nie zapomni. Na ulicy leżał pan Marek. Według opowieści lokatorki, mąż i syn właścicielki kopali go w twarz i okradali go. Był cały pokrwawiony. Rodzina właścicielki miała wtedy ukraść od niego klucze do mieszkania, dowód osobisty oraz pieniądze.

    Pan Marek nie miał kluczy, ale jego mieszkanie było otwarte. Nadal w nim przebywał, ale nie mógł już zamykać drzwi, bo nie miał klucza. Starał się tam dalej mieszkać, ale – jak mówi sąsiadka – właściciele wchodzili mu do mieszkania.

    Parę tygodni później ponownie został dotkliwie pobity. Sąsiadka mówi, że tym razem biła go sama właścicielka. Miała uderzyć kilkukrotnie jego twarzą w drzwi. Inna sąsiadka, która wracała do domu po pracy widziała jego rzeczy wyrzucone na śmietniku. Drobne meble, ubranie, glukometr i paski do pomiaru cukru we krwi. Gdy przyszedł do swojego mieszkania, znalazł drzwi zamknięte. Już nie mógł do nich wrócić.

    W lodówce w lokalu została insulina. Wezwano policję. Gdy przyjechali, szeptano im coś do ucha. Policja powiedziała sąsiadom, że trwa proces eksmisyjny wobec Pana Marka. Sąsiedzi uświadomili policjantów, że nawet jeśli tak jest, jeśli nie ma wyroku sądu i nie ma komornika, nie może być legalnej eksmisji.

    To niestety nie pierwszy raz, gdy odbyła się tego typu eksmisja. I nie pierwszy raz na Żoliborzu, gdzie mówi się, że policja broni mafii. Sami także byliśmy przy takich próbach, np. w przypadku Luizy Podedworny, gdy policjant z Ochoty nam powiedział, że właściciel może robić, co chce i jeśli twierdzimy inaczej, nie wiemy o czym mówimy.

    Pan Marek miał usłyszeć groźby, że jeśli pojawi się na ul. Lutosławskiego – nawet na ulicy – zostanie pobity. Bał się. Policja nic nie robiła. Wylądował na ulicy.

    Parę tygodni później sąsiedzi spotkali go na ulicy. Jego stan zdrowia był bardzo zły. Cierpiał na stopę cukrzycową. Jego noga była opuchnięta i pokryta ranami. Wezwano karetkę i pan Marek spędził 2 tygodnie w szpitalu Bielańskim. Wysłano pismo w jego sprawie do prokuratury. Sprawa, jak można się spodziewać, została oczywiście umorzona.

    Jak się okazało, osoby z lokalówki wiedziały, że był bezdomny. OPS mu pomagał i doskonale wiedział o jego sytuacji. Pan Marek czasami mieszkał w pustostanie, czasem na ulicy. Miał wprowadzić się do mieszkania, które zostało mu przyznane w połowie grudnia.

    Nie dożył. W dniu 9 grudnia 2015 r. znaleziono jego zwłoki. Zmarł na ulicy.

    Nie miał odpowiednich leków. Nie był leczony w szpitalu. Nie dostał lokalu tymczasowego. Po prostu spał na ulicy w opłakanym stanie i w końcu zmarł.

    Choć istnieje przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci, nikomu nie przyszło do głowy, aby postawić komukolwiek zarzuty, czy nawet zdobyć się na stwierdzenie, że coś poszło nie tak. Jesteśmy ciekawi, co z tym zrobi Komisja Weryfikacyjna.

    Para lat temu wprowadzono do Kodeksu Karnego artykuł o nękaniu lokatorów. Stało się to bez jakiejkolwiek konsultacji z organizacjami lokatorskimi. Przyjęto puste przepisy, które nikogo nie chronią. Nie ma żadnych środków prawnych, aby lokatorzy mogli uzyskać natychmiastową pomoc w takich przypadkach, jak nielegalna eksmisja. Przestępstwo jest w kodeksie, jednak nękanie lokatorów ma miejsce na porządku dziennym. Jak ostatnio stwierdzili policjanci na pewnym komisariacie – „u nas policja i prokuratura podchodzą do tego inaczej”. Doskonale o tym wiemy.

    W czerwcu 2017 r. Komitet zgłosił nękanie lokatorów w innym budynku. Dopiero kilka dni temu policja skontaktowała się z nami, żeby o tym porozmawiać. Widocznie po interwencji Komisji.

    8 miesięcy? W przypadku konfliktu z agresywnymi właścicielami, nawet 8 dni to jest za późno. Lub 8 godzin. Po 8 godzinach właściciel może lokatora eksmitować, a nawet zamordować.

    Codziennie lokatorzy z całego kraju starają się walczyć z czyścicielami kamienic. Zgłoszenia są ignorowane, a właściciele zdejmują dachy, zalewają mieszkania i nielegalnie eksmitują.

    DOŚĆ!

    Nie będziemy milczeć i udawać, że wszystko jest OK. I że nas satysfakcjonują medialne pokazówki. Domagamy się realnych zmian!

    Na początek potrzebujemy nareszcie nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów w kierunku zwiększenia, a nie zmniejszenia praw lokatorów. Musi zostać wprowadzony jasny przepis zabraniający nielegalnej eksmisji i przewidujący konkretne dotkliwe kary. Nie żaden mandat, z którego właściciele będą się tylko śmiać. Prawo musi być skonstruowane tak, aby policja musiała być informowana o wszystkich egzekucjach komorniczych odbywających się w dzielnicy w danym dniu, a jeśli lokator czy sąsiedzi zgłoszą inną, nielegalną eksmisję, policja musi natychmiast interweniować i zatrzymać osoby odpowiedzialne za łamanie prawa. Nie tak jak teraz, gdzie policja po prostu współdziała z właścicielami w nielegalnych eksmisjach.

    Niedługo zaprezentujemy konkretne propozycje. Nie chcemy żadnych wymówek! Nękanie lokatorów to jawne bezprawie w kryminalny sposób tolerowane przez prokuratury, sądy i policję!

    Chcemy dowiedzieć się, jak to się stało, że w Warszawie pozwolono, aby człowiek zmarł na ulicy bez dachu nad głową. A przecież to nie pierwszy taki przypadek i nawet w tej chwili po ulicy tuła się jeszcze jedna ofiara nielegalnej eksmisji z tego samego domu – na granicy przeżycia.

    Chcemy dowiedzieć się dlaczego nie ma żadnej kontroli nad policją, która nieraz dopuszcza się nękania lokatorów razem z czyścicielami. Bo jak inaczej można nazwać sytuację, gdy musimy pilnować godzinami lokatorki w ciąży, by bronić ją przed napaścią właściciela, a policjant przychodzi powiedzieć nam, że lokatorka nie ma żadnych praw! Wątpimy, że był po prostu ignorantem. Ten policjant był kolaborantem.

    Chcemy zachować pamięć o Marku Orłowskim, kolejnej ofierze bezkarności czyścicieli kamienic. Kolejnej ofierze traktowania ludzi jak śmieci za przyzwoleniem władz, ofierze ignorancji i wspólnictwa instytucji państwowych i polityki opartej na PR-owych frazesach.

    Podczas naszego protestu pod Pałacem Prezydenckim, uczcimy pamięć pana Marka. Minutą ciszy, ale i dalszą walką!

    Protest odbędzie się w dniu 17 lutego o godz. 13:00 pod Pałacem Prezydenckim

  • Sejm uchwalił zmiany. Deweloperzy się cieszą. Niezamożni lokatorzy zapłacą

    Wszystkie partie uchwaliły dziś skrajnie niekorzystne dla lokatorów mieszkań komunalnych zmiany. Ustawa o zmianie ustawy o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz niektórych innych ustaw jest przedstawiana jako sposób zachęty do budowy mieszkań dla osób potrzebujących, ale także wprowadziła nowelizację Ustawy o ochronie praw lokatorów.

    Wśród zmian jest możliwość wypowiadania przez Gminy umów najmu osób do 75 roku życia za to tylko, że zajmują zbyt duży metraż. Gminy będą też sprawdzać regularnie dochody lokatorów i będą mogły podwyższać czynsz lokatorom przekraczającym kryterium dochodowe (kryteria są w większości Gmin skrajnie niskie) w niektórych przypadkach nawet o całą wysokość różnicy między dochodem, a kryterium dochodowym. Ustawa zawiera zapis, który może być nadużywany, który pozwala wypowiadać umowy najmu i odmówić pomocy mieszkaniowej osobom których „sytuacja materialna pozwala na zaspokojenie potrzeb mieszkalnych we własnym zakresie”. Niejasne sformułowanie tego punktu z pewnością będzie prowadzić do nadużyć.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów kilkukrotnie zgłaszał uwagi do tego projektu. Niektóre zostały uwzględnione, ale czasem w nieco innej formie, niż proponowano. Nasze największe obawy budzą zapisy o wypowiedzeniu umów z powodu nadmetrażu oraz formuła obliczania podwyżek u osób przekraczających kryterium dochodowe. Naszym zdaniem, formuła nie jest sprawiedliwa, gdyż największe podwyżki odczują np. pary zarabiające od 1700 do 2500 złotych brutto. Komitet stoi na stanowisku, że jakakolwiek podwyżka jest sprawiedliwa tylko wtedy, gdy jest progresywna i wyższa dla osób zamożnych. Nie uważamy osób zarabiających niewiele więcej niż pensja minimalna za osoby „zamożne”.

    Pomimo, że wielu członków komisji sejmowych wyraziło poparcie dla wprowadzenia zmian tych przepisów, partyjna dyscyplina Prawa i Sprawiedliwości wzięła górę i posłowie PiSu odrzucili wszystkie poprawki korzystne dla lokatorów. Choć przeprowadzono dyskusję np. w kwestiach dotyczących eksmisji na bruk (dozwolonych w najmie instytucjonalnym), zmiany zostały odrzucone głosami PiS, a wszystkie partie (z wyjątkiem pojedynczych posłów) głosowały za przyjęciem Ustawy.

    Podczas prac nad Ustawą słyszeliśmy niestety bardzo wiele niedoinformowanych opinii zarówno ze strony prasy, jak i z ust przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury. Sekretarz Stanu Kazimierz Smoliński twierdził, że w mieszkaniach komunalnych mieszkają osoby zarabiające 10 tys. i że „nie ma społecznego przyzwolenia na to”. Sekretarz Stanu nie miał oczywiście żadnych danych na poparcie tych „informacji”, gdyż cykliczna weryfikacja dochodów lokatorów komunalnych nie została jeszcze wprowadzona. Jednak nawet dane GUS wystarczyłyby do ustalenia, że jedynie kilka procent pracowników zarabia takie kwoty, a najczęściej zarabiane są pensje w wysokości niewiele przewyższającej najniższe wynagrodzenie.

    Nowelizacja Ustawy nie pozwala na weryfikację dochodów starych najemców, więc nawet jeśli w przeszłości były takie przypadki, nie będzie względem nich żadnych zmian, wbrew głośnym zapowiedziom, że „mieszkania mają nie być dla bogatych”. Umowy najmu osób bogatych nie zostaną zresztą wypowiedziane, ale ich czynsz zostanie podwyższony (choć nie będzie to dla nich tak dotkliwe, jak podwyżki, które dotkną o wiele biedniejsze osoby).

    Komitet Obrony Praw Lokatorów, co do zasady, zgadza się z poglądem, że osoby lepiej zarabiające powinny płacić więcej (np. podatków). Ale całkowicie nie zgadzamy się z formułą przyjętą przez Sejm. Od lat zwracamy uwagę na fakt, że kryteria dochodowe w różnych miastach – np. w Warszawie – są bardzo niskie. Np. dwie osoby zarabiające minimalne wynagrodzenie są uważane za „bogate”. Kryterium dochodowe w Warszawie w gospodarstwie wieloosobowym wynosić będzie bowiem wkrótce 1643 zł na osobę.

    Jesteśmy bardzo krytycznie nastawieni wobec postawy Ministerstwa, które uważa, że tylko ograniczenie praw lokatorów zachęci deweloperów do budowy domów. Miasta mają być dla ludzi, a polityka nie musi być robiona pod dyktando biznesu.

    Deweloperzy, co zrozumiałe, bardzo entuzjastycznie przyjęli nowelizację. Michał Cebula z HRE Think Tank skomentował: „dodatkowe środki na inwestycje w nowe lokale socjalne, jakie otrzymają dzięki temu programowi samorządy, stworzy dodatkowy strumień zleceń dla lokalnych firm budowlanych”.

    PAP także skomentował, że Gminy będą mogły wynająć lub podnająć w ramach najmu socjalnego każdy lokal spełniający wymogi ustawowe, co powinno zmniejszyć niedobór lokali socjalnych.

    Dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki dodał, że „możliwość zakupu lokali przez gminy na wolnym rynku to dobre rozwiązanie”.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów uważa, że wraz z tą Ustawą, wraz z wcześniej przegłosowanym programem Mieszkanie +, doszliśmy już do etapu komercjalizacji najmu społecznego. Beneficjantami tych zmian rzeczywiście mogą być osoby o średnich dochodach pod warunkiem, że ich sytuacja materialna nie ulegnie nagłemu pogorszeniu, bo Mieszkanie + zakłada podpisanie zgody na eksmisję bez prawa do lokalu socjalnego. W całej sferze mieszkalnictwa zmniejszono ochronę lokatorów, co niestety uderzy przede wszystkim w ludzi niezamożnych, szczególnie w bardzo szeroką warstwę społeczną nie posiadającą stabilnych dochodów.

    Cały proces uchwalania nowelizacji trwał ponad rok. Nasza organizacja komentowała wszystkie wersje projektu i choć niektóre punkty naszej krytyki zostały wzięte pod uwagę, w końcu uchwalono niekorzystne rozwiązania, które poprzednie ekipy rządowe próbowały uchwalić już od 8 lat. Nowe wersje projektu zostały zgłoszone i uchwalone w ekspresowym tempie, bez ponownych konsultacji, choć znacznie się różniły od pierwowzorów. Dziękujemy tym posłom, którzy jednak starali się złagodzić ciosy wymierzone w lokatorów i którzy przypomnieli o istnieniu eksmisji na bruk w najmie instytucjonalnym.

    Musimy zintensyfikować pracę nad edukowaniem opinii publicznej i mediów o realnej sytuacji lokatorów. Stygmatyzacja lokatorów komunalnych jako „bogatych nierobów żyjących z naszych pieniędzy” jest tak perfidna i tak rozpowszechniona jak fala fałszywych antysemickich twierdzeń, jakoby „Żydzi kradli kamienice” (nawet jeśli dawno nie żyją i mieliby 140 lat i więcej). Próba zmiany tego nastawienia jest bardzo ciężką pracą.

    Uchwalenie Ustawy w takim kształcie jest skutkiem pewnego toku myślenia, który ma mniej wspólnego z rzeczywistością, a więcej z założeniami doktrynalnymi. Mityczni „bogaci lokatorzy” stają się kolejnym symbolicznym wrogiem Zielonej Wyspy, gdzie nie wolno mówić o biedzie, bo lepiej ulegać fantazjom, że co drugi Polak to cwaniak, starający się żyć na koszt innych.

    W takiej smutnej rzeczywistości się znaleźliśmy. Nasze serca codziennie pękają, gdy ofiary antyspołecznej polityki mieszkaniowej trafiają do nas i płaczą z rozpaczy, a my musimy im mówić: „Niestety. Takie są przepisy. Politycy mieli Was w dupie”.

  • KOPL uczestniczył w podkomisji sejmowej dot. ochrony lokatorów

    Komitet Obrony Praw Lokatorów negatywnie ocenia kierunek zmian zmierzających do komercjalizacji Mieszkalnictwa Społecznego i niektóre zapisy nowelizacji Ustawy o Ochronie Praw Lokatorów.

    W dniu 1 lutego b.r., przedstawicielka Komitetu Obrony Praw Lokatorów wzięła udział w posiedzeniu podkomisji sejmowej zajmującej się projektem Ustawy o zmianie Ustawy o finansowanym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych, Ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Wcześniej KOPL wysłał uwagi do pierwszej wersji Ustawy (co skutkowało zmianami, które opisaliśmy tu). Wysłaliśmy też zaktualizowane stanowisko dotyczące punktów, które nadal wymagają zmiany:

    Warto przy okazji wyjaśnić, że niektóre media pomyliły informacje o naszych uwagach z wiadomością o przyjęciu drobnej nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów, która przedłuża obowiązek zapewnienia lokalu zamiennego przez Gminy do 2019 roku. Wbrew temu, co piszą media, to nie jest żadna „duża zmiana” bo taki obowiązek był od lat. Obowiązek ten miał zniknąć już kilka lat temu, ale dzięki interwencji Marka Borowskiego, przedłużono go do końca 2017 r. Teraz dzięki interwencji Pawła Lisieckiego przedłużono termin kolejny raz. Krytykowany przez Komitet projekt jest zupełnie odrębnym aktem prawnym.

    Uważamy, że wszystkie opcje polityczne starają się doprowadzić do znaczącej redukcji zasobu komunalnego i zaproponować zamiast tego inne rodzaje mieszkalnictwa, które będą bardziej dochodowe i będą oferować lokatorom mniejszą ochronę, tak jak Mieszkanie Plus. Zmiany będą przede wszystkim uderzać w pracujących biednych – czyli rodziny zarabiające w przedziale 80 – 150 procent minimalnego wynagrodzenia. W nieco lepszej sytuacji będą te rodziny, które zarabiają trochę więcej, gdyż będzie ich stać na wyższy czynsz proponowany w Mieszkaniu Plus oraz ci, którzy mogą się cieszyć bardziej stabilną pracą.

    Po dokonaniu analizy projektu, Komitet wybrał kilka punktów, które uważa za bardzo niekorzystne. Najgorszy naszym zdaniem jest punkt, który pozwala Gminom konfiskować na poczet czynszu cały dochód rodzin, który przekracza kryterium dochodowe. Jest to sprzeczne z limitem czynszu w wysokości 3% stawki odtworzeniowej w zasobach Gminy i jest nieracjonalne. Po raz kolejny zwrócimy się do Ministerstwa oraz do posłów i Senatorów o odrzucenie takiego zapisu.

    Założenie, że Gminy mogą wypowiadać wysokość czynszu, kiedy lokator przekracza kryterium o jeden grosz jest bardzo niesprawiedliwe i chcemy doprowadzić do jego uchylenia. Zdajemy sobie sprawę, że wszystkie opcje polityczne chcą regularnego sprawdzania dochodów, rzekomo po to, aby nie wynajmować zasobów komunalnych „bogatym”. Ale według obowiązujących kryteriów „bogata” może być już osoba, która zarabia tylko 80% najniższej pensji krajowej. Weryfikacja dochodów będzie uderzyć głównie w osoby, które nawet nie zarabiają minimalnej pensji. Dlatego proponujemy, aby nie było żadnych skutków dla osób zarabiających pensję minimalną jeśli przekraczają kryterium dochodowe. Chcemy, aby możliwości podnoszenia czynszu były bardziej ograniczone tak, aby nie uderzać w osoby zarabiające niewiele.

    Chcemy doprowadzić do odwrócenia tendencji komercjalizacyjnych, których bardzo negatywnie wpływają na sytuację ludzi pracujących, których nie możemy uważać w żadnym przypadku za „bogatych”. Potępiamy używanie takiego języka w mediach masowego przekazu i apelujemy do rządu oraz do wszystkich posłów i partii, aby zmienili swoje podejście do tego problemu.

  • Lokatorzy z ul. Ząbkowskiej 12 boją się o swoją przyszłość

    zabkowska12Od prawie roku trwa budowa nowej inwestycji pod adresem Ząbkowska 14. Z powodu budowy zaczęły się problemy, takie jak pękanie ścian w kamienicy pod numerem 12. Kamienica frontowa przeszła rewitalizację w 2001 roku i przed budową była w stosunkowo dobrym stanie. Lokatorzy starali się alarmować i doprowadzić do zabezpieczenia zabytkowej kamienicy na czas trwającej po sąsiedzku budowy. Niestety nic nie zostało zabezpieczone i w miarę postępów budowy sytuacja sąsiedniej kamienicy stawała się coraz gorsza. Nie wiadomo dlaczego nie zatrzymano prac pod numerem 14, ale kiedy nie wiadomo o co chodzi…

    Jak się dowiadujemy, Dzielnica postanowiła wypowiedzieć lokatorom umowy najmu. Zdaniem lokatorów problemy budowlane dotyczą tylko części kamienicy. Nikt ich jednak nie poinformował, jaki jest zakres problemów budowlanych wykrytych przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Lokatorzy obawiają się teraz (prawdopodobnie słusznie), że Dzielnica wysiedli ich i że nie będą mogli już wrócić do wyremontowanych lokali.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów pragnię zwrócić uwagę na problemy lokatorów związane z rewitalizacją, remontami oraz gentryfikacją Pragi. Jest jasne, że nie ma dość zasobów mieszkaniowych w naszej dzielnicy (ani w całej Warszawie), aby starczyło na lokale zamienne dla wszystkich wysiedlanych lokatorów. Oprócz tego, według Ustawy o ochronie praw lokatorów, każdy lokator ma prawo wrócić do wyremontowanego lokalu/budynku. Na Pradze widać przykłady bardzo szybkich remontów zabytkowych kamienic wykonywanych przez prywatne firmy. Oczekujemy więc, że Miasto będzie w stanie wykonać prace remontowe równie szybko, nie zakłócając życia lokatorów.

    W momencie, gdy lokatorzy niejednej kamienicy wymagającej pilnych remontów czekają na przydział lokalu zamiennego, Dzielnica zamierza pod przymusem wysiedlić lokatorów innych kamienic, aby przeprowadzić w nich rewitalizację. Wielu lokatorów woli pozostać w swoich mieszkaniach lub otrzymać gwarancję powrotu do swojego wyremontowanego lokalu.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów domaga się podjęcia działań zmierzających do zapewnienia lokatorom możliwości powrotu, gdy tego chcą i zaprzestania wysiedleń, szczególnie w obecnej sytuacji głodu mieszkaniowego w Dzielnicy.

  • Ucierpią znowu biedni

    biurokrataArtykuły w prasie opisują rządową ofensywę przeciw „bogatym lokatorom”. W związku z tym warto doprecyzować co, według przyjętej przez prasę definicji, oznacza słowo „bogaty”.

    Obecne kryterium dochodowe uprawniające do zawarcia umowy najmu mieszkania komunalnego w Warszawie wynosi 1643 zł na osobę. Osoby zarabiające więcej nie kwalifikują się. Ta kwota stanowi jedynie 78% najniższej krajowej.
    Według projektu rządowego, para lokatorów zarabiająca minimalne wynagrodzenie będzie musiała dopłacać do czynszu komunalnego kwotę 914 złotych dlatego, że jest „zbyt bogata”.

    Zdecydowanie nie zgadzamy się z tą narracją. Rząd nie stara się „ocalić mieszkań dla naprawdę potrzebujących”. Osoba zarabiająca kwotę 1650 zł nie jest bogata i jest osobą potrzebującą. Fakty są takie, że przez fatalną politykę mieszkaniową ostatnich rządów mieszkania komunalne są dobrem decyfytowym. Będzie niestety jeszcze gorzej, bo Miasto Stołeczne Warszawa planuje jedynie dalej uszczuplać zasób tego typu mieszkań. Zamiast starać się poprawić sytuację przez program budownictwa na właściwym poziomie, urzędnicy miejscy są jedynie w stanie produkować tanią propagandę o tym, że rzekomo ograniczenia mają jedynie dosięgnąć „bogatych”.

    Niestety prawda jest taka, że ucierpią przede wszystkim osoby o niskich dochodach.

  • Projekt nowelizacji Ustawy mocno uderza w pracujących lokatorów

    Niektóre tytuły prasowe ogłaszają, że „bogaci będą płacić więcej”. Chodzi o nowelizację Ustawy o ochronie praw lokatorów. Według projektu, który w czwartek 25 stycznia b.r. miał swoje pierwsze czytanie w Sejmie, osoby które przekraczają kryterium dochodowe będą musiały płacić wyższy czynsz. Propozycja sprowadza się do konfiskaty części dochodu przekraczającej kryterium dochodowe. Wbrew temu, co sugerują tytuły prasowe, uderzy to przede wszystkim w pracujących biednych.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów od wielu lat walczy z niekorzystnymi propozycjami zmian w Ustawie o ochronie praw lokatorów. Lista niekorzystnych dla lokatorów projektów obejmowała projekt Ministerstwa Infrastruktury z kwietnia 2011 r., projekt Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej maja 2012 r., projekt Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa z listopada 2016 r.

    Projekty wprowadzały znaczące ograniczenia bezpieczeństwa mieszkaniowego najemców zasobów komunalnych i zmierzały do większej dowolności w orzeczeniach o eksmisji bez prawa do lokalu socjalnego (czyli eksmisji na bruk). M.in. dzięki naszym protestom, wyżej wymienione projekty zostały porzucone i nie weszły w życie. Jednak wiele z zawartych w nich pomysłów powracało w nowych projektach. Jest tak także w przypadku nowego projektu nowelizacji o zmianie ustawy o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz niektórych innych ustaw z dnia 6 grudnia 2017 r.

    Najnowszy projekt nowelizacji miał właśnie swoje pierwsze czytanie w Sejmie w czwartek 25 stycznia. Pierwsza wersja tej nowelizacji została poddana pod konsultacje społeczne w lutym 2017 r. Komitet Obrony Praw Lokatorów przeprowadził wtedy krytykę tego projektu zarzucając mu m.in.:

    • Wprowadzenie lokatorskich „umów śmieciowych”, krótkookresowych umów nie dających żadnego poczucia pewności i stałego miejsca zamieszkania,
    • Nieprzemyślane propozycje podwyższenia czynszu o całą kwotę dochodu przekraczającą kryterium dochodowe, sprowadzające się do konfiskaty zwiększonego dochodu,
    • Zwiększenie stanu niepewności przez wymuszenie rotacji zasobów, bez liczenia się z potrzebami lokatorów, ich realnymi możliwościami zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych i centrum życiowego, wokół którego toczy się ich życie rodzinne i zawodowe,
    • Brak realnego rozwiązania dla biednych pracujących, których nie stać na komercyjne formy najmu, ale którzy osiągają zbyt wysoki dochód, by kwalifikować się do pomocy mieszkaniowej,
    • Pryncypialnie błędne założenie, że zasób mieszkaniowy ma przynosić zysk, a nie stanowić formę pomocy dla mieszkańców Gminy, gwarantowaną przez Konstytucję.

    Tekst naszego stanowiska można przeczytać tu.

    W raporcie z konsultacji do projektu ustawy, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa formalnie odrzuciło większość uwag organizacji społecznych. Jedną z niewielu uwzględnionych uwag był nasz sprzeciw wobec ograniczania zapisów Art. 691 Kodeksu Cywilnego dotyczących wstępowania w najem osób najbliższych po śmierci głównego najemcy lokalu. Napisaliśmy w naszych uwagach:

    „Wprowadzenie zapisu, że osobom pozostającym po śmierci głównego najemcy może być proponowany inny lokal wprowadza element niepewności i dodatkowego stresu dla lokatorów, którzy mogli zamieszkiwać dany lokal przez całe życie i utracili osobę bliską.”

    W nowej wersji projektu, która została odczytana w Sejmie, skreślono pierwotny zapis, który brzmiał:

    „18a. W przypadku śmierci najemcy lokalu wchodzącego w skład publicznego zasobu mieszkaniowego stosunek najmu wygasa. Osoby zamieszkujące lokal, a nie będące jego współnajemcami, mają obowiązek jego opuszczenia w terminie 6 miesięcy od dnia śmierci najemcy”

    Projekt przewidywał konieczność składania nowych wniosków przez najbliższą rodzinę zmarłego najemcy, pozbawiając ich uprawnień wynikających z Kodeksu Cywilnego. Tego zapisu w najnowszej wersji projektu Ustawy nie ma, co uważamy za pozytywną zmianę i jesteśmy wdzięczni, że nasza uwaga została uwzględniona.

    Inną ważną zmianą jest rezygnacja z czasowości umów najmu komunalnego, czyli „lokatorskich umów śmieciowych”. W pierwotnej wersji Ustawy przewidywano wprowadzenie najmu komunalnego na okres nie krótszy niż 5 lat i nie dłuższy niż 10 lat. Z tego zapisu również zrezygnowano – co jest bardzo korzystne dla lokatorów, gdyż zachowają poczucie pewności i stabilności względem swojego miejsca zamieszkania.

    Pozostał jednak inny, bardzo niekorzystny zapis, polegający na konfiskacyjnym podwyższaniu czynszu w razie otrzymania podwyżki wynagrodzenia przez lokatorów. Jak pisaliśmy w naszej opinii:

    „Skutkiem weryfikacji, w przypadku przekroczenia kryterium dochodowego, będzie de facto konfiskata całości dochodu gospodarstwa domowego przekraczającego pułap określony w uchwale gminy. Taka groźba będzie zniechęcała lokatorów do podejmowania działań zmierzających do poprawy sytuacji bytowej oraz, z drugiej strony, zachęcała do czynności takich jak nieujawnianie części uzyskiwanych dochodów.”

    Jedynym ograniczeniem wysokości czynszu przewidzianym w projekcie jest mglisty zapis: „Czynsz po podwyższeniu o kwotę nadwyżki nie może przekroczyć czynszu, jaki mógłby otrzymać z tytułu najmu właściciel takiego lokalu mieszkalnego, gdyby lokal ten nie wchodził w skład mieszkaniowego zasobu gminy”. Zważywszy na to, że nie ma żadnych ustawowych ograniczeń wysokości czynszu w zasobie prywatnym, zapis ten nie daje żadnej ochrony.

    Ustawa nie rozwiązuje też wielu innych problemów, takich jak brak określenia standardów technicznych jakie powinny spełniać lokale socjalne, bardzo niskie normy metrażowe na osobę i brak realistycznych kryteriów dochodowych, które wykluczają pomoc dla tzw. biednych pracujących osiągających dochód minimalnie przekraczający najniższą pensję krajową.

    Niestety projekt nowelizacji Ustawy stanowi kolejny atak na lokatorów pracujących i zarabiających bardzo niewiele. Przypomnijmy, że w Warszawie 2-osobowe gospodarstwo osób otrzymujących najniższą pensję krajową uważane jest za zbyt „bogate”, aby otrzymać lokal komunalny. Różnica między czynszem regulowanym, a nieregulowanym spowoduje, że nie będzie się opłacało pracować na pełnym etacie, gdyż to spowoduje jedynie pogorszenie sytuacji materialnej rodziny. Mamy nadzieję, że Posłowie odrzucą ten fatalny pomysł i zajmą się wreszcie myśleniem o poprawie sytuacji lokatorów, a nie obmyślaniem nowych metod odebrania im dachu nad głową.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów

  • Siedlecka 25: Starych drzew się nie przesadza!

    siedleckaProgram tzw. „rewitalizacji” staje się dla wielu lokatorów coraz bardziej kontrowersyjny. Jak już niejednokrotnie wskazywaliśmy Zakład Gospodarowania Nieruchomościami – na podstawie wytycznych Ratusza – lekceważy dążenie lokatorów do powrotu do zajmowanych wcześniej mieszkań. Zmienia się układ mieszkań, naszym zdaniem często niepotrzebnie. Mimo szumnych zapowiedzi o możliwości powrotu, mogą się one okazać nieprawdziwe, gdyż lokatorzy nie będą mogli wrócić do swoich dawnych mieszkań, bo te zostaną po prostu zmienione lub zlikwidowane.

    W takiej sytuacji znajdują się lokatorzy z Siedleckiej 25. Nie chcą się wyprowadzać z tej kamienicy. Najstarsza osoba – Pani Aleksandra – ma 97 lat. Ciężko pracowała przez całe życie, przeszła przez koszmar na Pawiaku. Od wojny mieszka na Siedleckiej 25. W ostatnich miesiącach, pogorszył się jej stan zdrowia, m.in. pamięć, ale jest świadoma tego, co się dzieje wokół niej. Zna sąsiadów, którzy zawsze są dla niej mili, chodzi do kościoła tuż obok. Nie może wyobrazić sobie wyprowadzki.

    Inni mieszkańcy podobnie. Pani Jadwiga ma 86 lat, mieszka na Siedleckiej od kilkudziesięciu lat. Jest sama. Jest bardzo związana z sąsiadami, którzy zawsze okazują sobie pomoc. Nie wyobraża sobie wyprowadzki. Mówi, że woli umrzeć.

    Zachęcamy do obejrzenia krótkiego filmu z wypowiedziami mieszkańców ul. Siedleckiej 25. Wspierajmy ich! (dalsza część tekstu poniżej)

    [field name=”iframe”]

    Niestety jest tak, że proces „rewitalizacji” ma najbardziej negatywny wpływ na osobę starsze, które spędziły czasem całe życie w jednej dzielnicy. Mają tam znajomych, znają okolicę. Inna grupa lokatorów, którzy bardzo silnie przeżywają wysiedlenie to ci, którzy bardzo wiele zainwestowali w remont swoich mieszkań. Ci ludzie często nie dostali żadnej pomocy ze strony ZGN-u i robili remonty na własny koszt. Dzięki takim lokatorom, budynki nie popadły w ruinę, a mieszkania zostały zachowane w dobrym stanie. W zamian za swój wysiłek ci lokatorzy mogą wszystko stracić.

    Osoby starsze i samotne nawet nie wyobrażają sobie, jak urządzą się w nowym lokalu, gdzie często ich meble nawet się nie mieszczą. ZGN naciskał na jedną mieszkankę, aby przyjęła mieszkanie na Woli z malutkim aneksem kuchennym i łazienką. Bez miejsca na pralkę i inne meble, które ma na Siedleckiej. Na lokatorów często jest wywierana presja, aby przyjęli jakikolwiek lokal, nawet jeśli nie ma takiego samego standardu jak poprzedni – co według Ustawy o ochronie praw lokatorów w ogóle nie powinno mieć miejsca. Jednemu lokatorowi wskazano lokal bez C.O. i ciepłej wody. Na Siedleckiej C.O. zostało zainstalowane podczas poprzednich remontów.

    Rzeczywistość jest taka, że przez fatalną politykę mieszkaniową uchwalaną przez Radę Miasta przez trzy kolejne kadencje nie zbudowano i nie wyremontowano wystarczającej liczby lokali komunalnych. A teraz się okazuje, że nie ma dokąd wysiedlić wszystkich lokatorów. Oprócz tych objętych rewitalizacją, są także osoby wysiedlone z powodu katastrofy budowlanej lub mieszkańcy oczekujący na lokale, m. in. z reprywatyzowanych zasobów.

    Po tym, jak interweniowaliśmy w sprawie ul. Markowskiej 12 i 14 i Siedleckiej 25 (oficyna), władze Dzielnicy wycofały się z części wysiedleń. Rzecznik Dzielnicy powiedział dziś na spotkaniu, że około 100 mieszkań nie zostanie wysiedlonych po tej zmianie planów. Jest taż szansa, że ta liczba wzrośnie.

    Oczywiście, kiedy są wysiedlenia, zawsze jest ktoś, kto chce zamieszkać gdzie indziej – bo zmieniła się wielkość rodziny, czy też wystąpiły inne przyczyny. Są też ci, którzy boją się zaprotestować, czy akceptują wszystko, co mówi ZGN. W przypadku Siedleckiej 25 ktoś przekonał przynajmniej jedną lokatorkę, że budynek zaraz będzie się jej walić na głowę, co oczywiście nie jest prawdą. W chwili obecnej nie ma żadnego zagrożenia budowlanego.

    Co prawda, na zewnątrz spadł tynk i warto odnowić elewację. Są tam drewniane stropy, które warto zmienić, choć problemy występują tylko w kilku miejscach.

    Wspomnieliśmy już o innym budynku – Siedlecka 25 oficyna. Tam chciano wysiedlić lokatorów, a ci się temu stanowczo sprzeciwili. I jakoś remont będzie się odbywać bez konieczności wysiedlenia mieszkańców. Ten budynek nie jest w lepszym stanie, niż budynek frontowy. Ale jeśli porównamy budynki objęte rewitalizacją z innymi w dzielnicy zobaczymy, że to nie stan budynku decyduje o tym, czy zostanie tam zrobiony kapitalny remont.

    Siedlecka 25 (front) nie wymaga dużego remontu. W tej samej dzielnicy są budynki w o wiele gorszym stanie. Na początku mówiono, że będą wysiedlenia tylko z 3 piętra, gdzie będą remontowane stropy… ale teraz słyszymy, że cały budynek ma zostać wysiedlony.

    Trzy kamienice dalej, na Siedleckiej 29, nie wysiedlają lokatorów. Ale remont tam także nie jest konieczny. Widać, że klatka schodowa jest bardzo ładna i całkiem niedawno zamontowano nowe okna i parapety i odmalowano klatki schodowe. Ale teraz konserwator zabytków mówi, że nie może być okien PCV i że muszą zostać zmienione na drewniane. Takie remonty są robione za nasze pieniądze, a w tym samym czasie na całej Pradze nadal są lokale bez C.O. i bez nowych okien.

    W przypadku domu pod numerem 25, też zapisanego do Gminnej Ewidencji Zabytków, ma się zmienić układ mieszkań, a nawet ma zostać dobudowane piętro. To, że ZGN chce zmienić układ mieszkań ma bardzo duże znaczenie dla niektórych lokatorów.

    Na Siedleckiej 25, 97-letnia Pani Aleksandra mieszka na ostatnim piętrze razem z córką i wnuczką. Są idealnymi mieszkańcami – nie zalegają z czynszem, mają czyste i zadbane mieszkanie. Tak jak inni, którzy chcą zostać. Są lokatorzy, którzy od lat dbali o swoje mieszkania.

    Gdyby remont stropu wymagał ich wysiedlenia na krótki czas, to nie byłoby aż takiego problemu. Ale lokal ma zostać zmniejszony o 7 metrów, w związku z czym powrót może się okazać niemożliwy. Czasem słyszymy od przedstawicieli Gminy, że to jest koniecznie, że pewnie ktoś ma łazienkę na korytarzu, że trzeba utworzyć pełnowartościowe lokale. Ale w tym przypadku – tak jak w wielu innych, które widzieliśmy, tak nie jest. Nie ma żadnej potrzeby, by lokal został zmniejszony. Mieszkanie obok jest pełnowartościową kawalerką o powierzchni ok. 30 metrów.

    Lokatorzy, których odwiedziliśmy chcą pozostać w budynku i nie ma żadnego powodu (oprócz biurokracji i nieludzkiego dążenia do gentryfikacji), by im na to nie pozwolić. Można sobie przecież wyobrazić, że na czas remontu przeniosą się piętro niżej.

    Głównym problemem jest tu traktowanie ludzi jak żywego inwentarza, jak mebli (zgodnie z opisem samych lokatorów), które można po prostu wyrzucić. Biurokratyczna administracja tworzy estetyczne prezentacje w PowerPoincie, gdzie mówi się wiele o współczesnych standardach i pojęciach socjologicznych, o zaletach termomodernizacji… ale nie mówi się o skutkach wysiedlania ludzi.

    Jeszcze parę miesięcy temu do wysiedlenia było ok. 400 mieszkań. Teraz o około. 100 mieszkań mniej. Domagamy się, aby absolutna większość lokatorów, którzy tego chcą mogła wrócić do swoich mieszkań. I nie chodzi o to, żeby im wmówić, że nie mają wyboru (co próbuje robić ZGN). Szczególnie starsi mieszkańcy zasłużyli na spokojne lata starości i powinni być beneficjentami poprawionego standardu rewitalizowanych budynków.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów będzie interweniować w tej sprawie i mamy nadzieję, że mieszkania będą mogły zostać uratowane tak, aby lokatorzy mogli nadal w nich mieszkać i dożyć w nich swoich lat.

  • To nasza dzielnica i tu zostajemy! Apel o wsparcie

    Prosimy o wsparcie finansowe dla Komitetu.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów
    05 1140 2004 0000 3702 4238 2269
    BRE Bank S.A. Retail Banking, al. Mickiewicza 10, 90-050 Łódź

    Komitet Obrony Praw Lokatorów od lat pomaga mieszkańcom utrzymać dach nad głową. Nasza dzielnica – Praga Północ – przechodzi proces gentryfikacji. W tym procesie liczy się zysk, a Zakład Gospodarowania Nieruchomościami chce go wygenerować jak najwięcej. Dlatego znowu musimy walczyć o przetrwanie. Ale nie zamierzamy się poddawać!

    Już parę lat temu dowiedzieliśmy się, że Gmina chce zrewitalizować także budynek w którym mieści się nasz lokal. Wymyślono nowe stawki czynszowe, gdyż zdaniem urzędników wszystkie adresy na ul. Targowej są „atrakcyjne”, więc można żądać czynszu nawet w wysokości 40 zł za metr! Na Marszałkowskiej niedawno oferowano lokal za taką cenę. A na Targowej 22 ZGN od ponad roku próbuje wynająć mieszkanie jako lokal użytkowy na krótki okres za stawkę 33 zł za metr – jak dotąd bezskutecznie.

    Nasz lokal, mimo że figuruje pod adresem Targowa 22, jest fizycznie położony przy ul. Kijowskiej. W podobnej lokalizacji, na ul. Brzeskiej, lokale są wynajmowane za 8 zł za metr. Stan techniczny budynku jest bardzo zły, nie ma centralnego ogrzewania, jest stara stolarka okienna. Lokal zaczęliśmy wynajmować kilkanaście lat temu. Wcześniej, przez bezsensowną politykę ZGN, lokal stał pusty przez 3 lata. Dawny najemca (fotograf) domagał się wymiany okien ze względu na niskie temperatury w lokalu. Tego nie zrobiono, więc się wyprowadził. Lokal stał pusty przez 3 lata, Miasto straciło dochody i z powodu braku ogrzewania zalęgł się grzyb. Później my wynajęliśmy lokal, walczyliśmy z grzybem, zrobiliśmy remont i prowadzimy w nim działalność Komitetu.

    Teraz Gmina chce kilkakrotnie podwyższyć czynsz. Po negocjacjach z administracją, zaproponowano ograniczoną podwyżkę, ale nie zgodził się na nią Zarząd Dzielnicy. Zapewne wolą się nas pozbyć, tak aby lokal stał znowu pusty latami. Bo nikt go nie wynajmie za taką cenę na krótki okres.

    Takie działania do niczego nie służą. Zamierzamy pozostać w dzielnicy i dalej bronić lokatorów przed wysiedleniami. Bo to nasza dzielnica – a nie dzielnica biurokratów. Nasze miasto jest dla ludzi, a nie dla zysku spekulantów!

    Prosimy o wsparcie finansowe naszej działalności.

    Komitet Obrony Praw Lokatorów
    05 1140 2004 0000 3702 4238 2269
    BRE Bank S.A. Retail Banking, al. Mickiewicza 10, 90-050 Łódź

  • Puste obietnice praskiej rewitalizacji

    Zarówno Miasto jak i politycy samorządowi nieraz zapewniali mieszkańców Pragi, że rewitalizacja nie będzie związana z gentryfikacją dzielnicy. Obiecywali, że mieszkańcy będą mogli „powrócić” do swoich mieszkań i nie będą wypędzani do innych dzielnic. Tak było na początku. Potem śpiewka się zmieniła i mówiono już, że na terenie dzielnicy pozostaną tylko ci, którzy złożą wniosek o odpowiedniej treści. Jednocześnie, Zakłady Gospodarowania Nieruchomościami zaczęły nachodzić lokatorów, domagając się podpisania przez nich wniosków o lokale zamienne, grożąc konsekwencjami w postaci przeniesienia lokatorów do najgorszych lokali w razie niezłożenia wniosków. To pozwoliło urzędnikom twierdzić w wywiadach dla prasy, że mieszkańcy „sami składają wnioski o nowe mieszkania i wcale nie chcą pozostać na terenie dzielnicy”.

    Zdajemy sobie sprawę, że są też osoby, które chcą się wyprowadzić, ale przychodzi do nas coraz więcej mieszkańców, którzy nie chcą opuścić swoich lokali i są wciąż nachodzeni i straszeni – nawet eksmisją na bruk, jeśli nie zgodzą się na inny lokal docelowy. Okazuje się – jak już alarmowaliśmy – że plany rewitalizacji praskich kamienic często przewidują zmianę układu mieszkań, co powoduje, że lokatorzy nie mogą do nich wrócić. Wiele z tych zmian nie jest koniecznych i niewykluczone, że ich jedynym celem jest trwałe wysiedlenie lokatorów.

    W związku z tym musimy wznowić działania zmierzające do obrony lokatorów dotkniętych rewitalizacją. Dołącz do nas. Brońmy razem naszych mieszkań!

  • Problemy lokatorów zdeprywatyzowanych kamienic

    Komitet Obrony Praw Lokatorów pragnie zwrócić uwagę na problemy lokatorów kamienic, wobec których zapadły decyzje Komisji Weryfikacyjnej. Prezentujemy rozmowę z lokatorkami z trzech kamienic odebranych prywatnym właścicielom przez Komisję i nasze postulaty w artykule poniżej.

    [field name=”iframe”]

    Jesteśmy świadomi uchwalonych przez Sejm poprawek do Ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa, w tym poprawek, które mają pomóc lokatorom z eksmisjami z kamienic podlegających weryfikacji. Jednak nadal występują poważne problemy, które muszą zostać rozwiązane.

    Poniżej wymieniamy wstępną listę problemów i naszych postulatów.

    1. Problem umów

    Lokatorzy zwrócili naszą uwagę na fakt, że przedstawiciele dzielnicy Śródmieście wyrazili opinię, że nawet po ewentualnym wpisaniu m.st. Warszawy do księgi wieczystej przywróconej kamienicy, władze miasta niekoniecznie zamierzają przywrócić stare umowy i będą weryfikować dochody najemcy. W szczególnej sytuacji mogą się znajdować osoby z wypowiedzianymi umowami. Chcemy doprowadzić do przywrócenia najmu na starych zasadach na czas nieokreślony, bez żadnych innych wymagań i bez składania nowych wniosków lub konieczności spełnienia dodatkowych kryteriów metrażowych, dochodowych, itd. Uważamy cały czas, że Miasto naruszyło swoje obowiązki wynajmującego przekazując umowy najmu razem z budynkami. Poprzednio obowiązująca umowa musi zostać przywrócona nawet, jeśli została wypowiedziana przez prywatnego właściciela.

    Rozumiemy, że intencją jednego z punktów nowelizacji Ustawy jest, aby lokatorzy powrócili do umów z Miastem, ale być może potrzebne są bardziej precyzyjne przepisy w sytuacji, w której Miasto próbuje się za wszelką cenę pozbyć lokatorów i korzystać w tym celu z każdej możliwej luki prawnej.

    2. Problem zadłużenia

    Ponieważ nowi właściciele często żądali kolosalnych czynszów, u wielu lokatorów powstało zadłużenie. Niekiedy niesłusznie naliczano zadłużenie na następców prawnych np. wobec córki Jolanty Brzeskiej. Stoimy na stanowisku, że w sytuacji, w której zapadła decyzja, że kamienica została zreprywatyzowanej z naruszeniem prawa, powstałe w wyniku tej sytuacji zadłużenie powinno zostać anulowane. Wiemy, że to nie stanie się automatycznie i będzie wymagało procesów sądowych, ale lokatorzy powinni otrzymać w tym zakresie wsparcie. Niestety lokatorzy często są zmuszeni ponosić ogromne koszty obsługi prawnej. Potrzebna jest zatem darmowa pomoc prawna oraz jakaś forma wsparcia od Ministerstwa Sprawiedliwości, tak aby wszystkie roszczenia wynikające z bezprawnej reprywatyzacji zostały anulowane.

    Nie byłoby słuszne, gdyby odszkodowanie wypłacone lokatorom służyło tylko do zaspokojenia niesłusznych roszczeń takich osób, jak Marek M.

    3. Problem uszkodzeń budynków i remontów

    W kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej 6a trwa jeszcze remont, który będzie miał nieodwracalne skutki (nadbudowa zabytkowej kamienicy). Wcześniej w trakcie tzw. „remontu” zostały zniszczone istniejące ściany, klatki schodowe. Nie powinno być tak, że prywatny właściciel zaczyna remont, a kamienica zostaje zwrócona do Miasta w takim stanie, że większość mieszkań nie nadaje się do wykorzystania. Kamienica powinna albo zostać wyremontowana do końca, albo właściciel powinien pokryć koszty remontu umożliwiającego korzystanie z budynku.

    4. Odszkodowanie

    Jedną z najgłośniejszych obietnic Komisji oraz Ministerstwa jest to, że lokatorzy zdeprywatyzowanych kamienic otrzymają odszkodowania. Oczywiście ważne tu są szczegóły. Nie wiadomo, jakie będą zasady przyznawania odszkodowania, czy będą jakieś limity, czy będą mieć zastosowania zwykłe przepisy Kodeksu Cywilnego itd. Uważamy, że są możliwe różne rodzaje odszkodowania: np. zwrot różnicy między czynszem podwyższonym, a komunalnym (nawet jeśli lokator mieszkał w innym budynku), zwrot kosztów prawnych ponoszonych w związku ze sprawami sądowymi, zwrot kosztów związanych z utratą zdrowia i odszkodowanie za straty moralne i psychiczne. Jednak biorąc pod uwagę praktykę sądownictwa w Polsce jest duża szansa, że te dwie ostatnie kategorie nie zostaną odpowiednio docenione i odszkodowania pokryją tylko te szkody, gdzie będzie można udowodnić konkretne materialne straty. W naszym przekonaniu to nie byłoby sprawiedliwe rozwiązanie. Uważamy, że oprócz odszkodowania za konkretne materialne straty każdy lokator zdeprywatyzowanych kamienic powinien otrzymać zryczałtowaną sumę odszkodowania.

    To tylko najważniejsze z problemów. Warto zaznaczyć, że lokatorzy mają bardzo złe doświadczenia w kontaktach z Miastem oraz jego przedstawicielami i dlatego pojawiły się postulaty, by kamienice zostały przekazane Wojewodzie, a nie Gminie. Powodem jest brak zaufania, że Ratusz będzie działać w obronie interesów lokatorów. To na pewno wymaga dalszej dyskusji.

    W związku z tymi problemami, chcemy spotkać się z przedstawicielami Komisji i władz samorządowych, aby upewnić się, że będą przestrzegane interesy lokatorów trzech zdeprywatyzowanych dotąd kamienic (oraz wszystkich, które zostaną zdeprywatyzowane w przyszłości).