Mieszkańcy z ul. Narbutta 60 walczą przeciwko wyzbywaniu się przez miasto lokali komunalnych. Sprawa dotyczy dwóch budynków, Narbutta 60 i Narbutta 58. Numer 58 został już opróżniony z lokatorów i przeznaczony do sprzedaży w całości. Dlaczego miasto wyzbywa się lokali komunalnych w dobrym stanie? Czy po to, by potem twierdzić, że nie jest w stanie zaspokoić potrzeb mieszkaniowych mieszkańców Warszawy ze względu na „ciężką sytuację lokalową”? Sytuację, na którą władze miasta bardzo ciężko pracowały.
Pod numerem 60 nadal mieszkają lokatorzy. Wygląda jednak na to, że władze zamierzają sprzedać prywatnemu właścicielowi budynek w którym mieszkają. Jak to zwykle bywa we wszystkim co dotyczy warszawskiej reprywatyzacji, sprawa jest mętna. Plac pod budynkiem został już odzyskany na podstawie aktu notarialnego podpisanego w 1947 r. Zarówno kupujący jak sprzedający legitymowali się fałszywymi kennkartami, a podpis pod dokumentem zupełnie nie pasuje do znanych podpisów notariusza, który rzekomo sporządził dokument.
Ponadto, Gmina zainwestowała poważne środki w remont elewacji i stolarki okiennej w budynku, wiedząc przecież, że będzie on przekazany prywatnym właścicielom. To jeden z wielu „prezentów reprywatyzacyjnych” w Warszawie. Co ciekawe, decyzje o remontach były podejmowane przez zarząd wspólnoty mieszkaniowej, w którym przedstawicielem miasta byli… spadkobiercy nieruchomości. Działając w imieniu Miasta, zrobili prezent samym sobie ze środków publicznych.
Komitet Obrony Praw Lokatorów wspiera mieszkańców z ul. Narbutta w ich walce o zachowanie mieszkań, oraz przeciw likwidacji mienia komunalnego przez władze Warszawy. Poniżej wypowiedź lokatora:
[field name=iframe]
Dodaj komentarz