Rembertów: Wojciech Radoszewski – kolejny kamienicznik bez sumienia nęka lokatorów

Przedsiębiorca z Torunia Wojciech Radoszewski kupił kamienicę w warszawskim Rembertowie i odciął wodę i gaz lokatorom. Dodatkowo, wynajął firmę ochroniarską, by pilnowała zaworów, by uniemożliwić ponowne podłączenie mediów. Urzędnicy, jak zwykle, nie pomagają w takich sytuacjach lokatorom, mimo, że lokatorzy otrzymali skierowania kwaterunkowe do tych lokali od gminy. W przypadku sprzedaży miejskiej kamienicy, gmina jest zobowiązana do zapewnienia lokali zamiennych. Tak się jednak nie stało.

– Nie przypuszczałam, że na stare lata będę przechodzić przez coś takiego – mówi Krystyna Galon. Ma 75 lat, porusza się o kulach, cierpi na przewlekłe choroby. Nie ma wody i gazu. – Właściciel chce się nas w ten sposób pozbyć, ale dokąd mamy iść? – pyta.

Mieszka z mężem, córką i trójką wnucząt w starym domu przy ul. Kacpury w Rembertowie. To dwa pokoje. Rodzina wprowadziła się tam 35 lat temu. Wtedy było to mieszkanie kwaterunkowe. W 1999 r. kamienicę kupił Wojciech Radoszewski, przedsiębiorca z Torunia. Mieszka w niej jeszcze samotna matka z dzieckiem i syn właściciela.

– Chodzę po sądach, na policję, do urzędu dzielnicy, ale nic z tego nie wynika – pani Krystyna pokazuje plik dokumentów.

Wodę Radoszewski zakręcił dwa lata temu. Rodzina wezwała wtedy policję. Od tamtej pory odbyło się kilka rozpraw. W lutym 2010 r. sąd nakazał natychmiastowe podłączenie wody. – Do dziś chodzimy z wiaderkami kilkaset metrów do pompy miejskiej. Pranie wozimy do rodziny. Kąpiel jest raz w tygodniu – wymienia Krystyna Galon. – Ale to nie wszystko. W listopadzie 2009 r. właściciel odłączył nam też gaz. Podobno instalacja była nieszczelna i groziło wybuchem.

Jednak lokatorka ma wątpliwości. Jak się okazało, ekspertyzę w tej sprawie sporządził inżynier z Torunia. – Dlaczego aż stamtąd? To w Warszawie nie ma nikogo, kto się na tym zna? – pyta. – Fachowiec stwierdził ogromne stężenie gazu. Niby takie wielkie zagrożenie, a właściciel dopiero dzień później zadzwonił do gazowni, by zakręcili gaz?

Lokatorzy wskazywali w ekspertyzie na nieścisłości, ale sąd uznał ją za wiarygodną. – Czytam, że przewody gazowe w piwnicy są w bardzo złym stanie, pokryte rdzą, ale przecież tam nie ma instalacji gazowej – dziwi się Zbigniew Galon, mąż pani Krystyny. Ona dodaje: – Właściciel chciał nam odciąć jeszcze prąd. Powód ten sam: instalacja w złym stanie. Elektrycy jednak tego nie potwierdzili.

Mimo że jest wyrok w sprawie wody, lokatorzy sami nie mogą jej podłączyć. Zawór znajduje się w piwnicy, a właściciel zmienił zamki i zainstalował alarm. – Wynajął też firmę ochroniarską. Dzielnicowy przestrzegł mnie, że jeśli spróbuję dostać się do zaworów, będzie to włamanie – mówi Zbigniew Galon.

Na kamienicy oprócz informacji o firmie ochroniarskiej wiszą ostrzeżenia, że budynek grozi zawaleniem. – I co? Właściciel nie boi się o syna? – pyta Krystyna Galon. – Sąsiedzi, jak te tabliczki zobaczyli, nie mogli się nadziwić. Bo właściciel zdążył ocieplić kamienicę i nagle okazało się, że wszystko się wali.

Rembertowscy urzędnicy znają problem, ale rozkładają ręce. – To prywatna własność. Sprawa między właścicielem a najemcami – stwierdza Katarzyna Sobczak, naczelniczka wydziału zasobów lokalowych. – Możemy wpływać na właściciela, ale kontakt z nim jest trudny. Nie ma współpracy.

Wojciech Radoszewski, właściciel domu, mówi, że wodę zakręcił, bo rodzina Galonów nie płaci ustalonego czynszu. Zamiast 450 zł dostaje od niej 250 zł. – Zresztą to moja woda, mam prywatną studnię.

Krystyna Galon: – Czynsz płaciłam całe życie. Umówiliśmy się, że za własne pieniądze mam opróżniać szambo i wywozić śmieci. I te kwotę potrącam z czynszu. Zresztą, tu nie o pieniądze chodzi.

Właściciel kamienicy mówi bowiem, że wody wcale nie musi podłączać. Wyrok jest wydany na niego, a on nie jest stroną postępowania. Kto nim więc jest? – Moja firma. Ja tam nawet nie mieszkam – rzuca.

Pytany, czy nie boi się o bezpieczeństwo syna, odpowiada. – Syn mieszka na parterze, a zagrożony jest strych. Jak się zawali, to poleci na lokatorkę na piętrze.

Krystyna Galon: – Lokatorzy z kwaterunku są właścicielowi nie na rękę, ale jak kupował dom, to wiedział, że bierze go z nami. Myślał, że szybko nas się pozbędzie, ale ja tak łatwo się nie dam, bo nie mam dokąd pójść z rodziną.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Komentarze

2 odpowiedzi do „Rembertów: Wojciech Radoszewski – kolejny kamienicznik bez sumienia nęka lokatorów”

  1. Awatar Wanda Pradzioch WSL
    Wanda Pradzioch WSL

    Zaczyna przybywać najemców, którzy nie mają możliwości obrony, bo nie ma takiej władzy,która zainteresuje się naszymi sprawami. Odbijani jesteśmy jak piłeczki,
    władza – właściciel i odwrotnie. Kto z tych milionerów
    mających po kilka domów i mieszkań, być może nawet komunalnych, kupionych za kilka procent,zrozumie nas, których konto zasila kilkaset zł.Nie ma znaczenia jaka władza stara, nowa nie ma znaczenia, problem ten sam.
    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU.
    Wanda Pradzioch WSL

  2. Awatar miki
    miki

    kolejny pusty bufon…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *